Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
1.O niewdzięcznych dzieciach 2. Janina Czaplińska i dzieci.
Autor Wiadomość
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-06-29, 00:38   1.O niewdzięcznych dzieciach 2. Janina Czaplińska i dzieci.

Uwagi o niewdzięcznych i niedobrych dzieciach – część 1.

To, że dzieci czasem są nieznośne, niemiłe i trudne najczęściej ma swoją przyczynę. Czasem leży ona po stronie dziecka – ma problemy rozwojowe lub wręcz jest chore ( na przykład ma chorą tarczycę i w efekcie ma zaburzenia hormonalne, które muszą być po prostu leczone – ten przykładowy problem dotyczyć może dziecka w każdym wieku). Najczęściej jednak ten stan dziecka związany jest z naszym zachowaniem, naszymi metodami wychowawczymi i naszym do nich stosunkiem.

Pierwszy częsty przykład to rodzice „cierpiętnicy”. Nawet jeśli zostaliśmy rodzicami w nie do końca wymarzonych okolicznościach, to nie mamy prawa odgrywać się za to na dziecku, pokazując, jak potwornie się teraz przez nie męczymy. Jeśli na przykład matka daje dziecku odczuć, że nie przyszło na świat zgodnie z jej wolą albo że skomplikowało jej życie, to je strasznie skrzywdzi. Taki bagaż może sprawić, że jej dziecko – ten człowiek, do końca życia będzie miał problemy. Będzie miało głębokie poczucie winy, mimo że to ono zostało zranione najbardziej lub ucieknie bunt, agresję czy negację. Jedno i drugie na koniec będzie prowadzić taką osobę do autodestrukcji (narkotyki, samobójstwo, wycofanie się, choroby psychiczne). Mniejsze dziecko w takiej sytuacji najczęściej jest nieznośne i sprawia ciągle kłopoty.

Druga sytuacja dotyczy najczęściej rodziców – perfekcjonistów, jeśli chodzi o zajmowanie się dziećmi. Tacy ludzie, poświęcający większość swojej uwagi i czasu na tzw. „inwestowanie” w dzieci, w sposób nieunikniony zaniedbuje siebie w ważnych aspektach swojego samorozwoju bądź samopoczucia i efektem jest poszukiwanie „zapłaty” za ten niewspółmierny trud. Oczywiście, zapłacić może dziecko, które przecież tak DUŻO dostało od swoich rodziców. Czym zapłacić – wynikami i wdzięcznością!

W takiej sytuacji może się okazać zdrowsze i lepiej rokujące na przyszłość dla dziecka – zaniedbanie, nie całkowite, ale przynajmniej lekkie.

Dziecko nie zna uczucia wdzięczności. Dla niego to, że matka czy ojciec zaspokajają jego potrzeby, jest czymś normalnym, naturalnym. To, że rodzic robi mu śniadanie, kupuje ubranie, myje, jest da dziecka oczywistością. I trudno mu odmówić racji w tym względzie! Na uwagi w stylu: ”Popatrz, ile ja dla ciebie robię” dziecko nie ma pojęcia, co powiedzieć, bo najczęściej w ogóle nie rozumie , o co chodzi. No, chyba że rodzic nauczy go odpowiedniej formułki i będzie się jej domagał, jak od wytresowanego pieska.

Trzeba raz na zawsze uświadomić rodzicom - dziecko to nie Wasza własność i nie Wasza inwestycja! To jest człowiek, który ma swoje prawa, swoje wady i zalety, określone możliwości oraz swoją wrażliwość. Jeżeli ktoś traktuje dziecko jak inwestycję – to z reguły ona się nie zwraca, bo jeżeli nawet dziecko osiągnie sukces zawodowy czy finansowy, nie odniesie go w życiu osobistym, nigdy też nie zaleczy ran zadanych przez osoby, które powinny kochać.

Następną sprawą jest to, że żądanie wdzięczności wzbudzi w dziecku poczucie winy, a temu uczuciu towarzyszy złość. Wiele dzieci żyje z taką wściekłością, czasem na wiele, wiele lat zrywa kontakty z rodzicem, który stosował takie metody. Jeszcze gorzej jest, jeśli dziecko nie wyraża tej złości, wtedy przychodzi im tylko na myśl, żeby się jakoś usunąć – naprawdę lub poprzez jakąś alienację, jak w przypadku hikikomori – dzieci zamykających się przed „napastliwymi” rodzicami w swoich pokojach na zawsze. Chcą być jak najmniej zauważalni, czy nawet w ogóle zniknąć z życia.

DZIECI SAME Z SIEBIE, W SPOSÓB ZUPEŁNIE NATURALNY, SĄ ZDOLNE DO WDZIĘCZNOŚCI.
ALE TO TYLKO MIŁOŚĆ MOŻE JĄ WZBUDZIĆ.
NIE MA INNEJ MOŻLIWOŚCI.

JEŻELI DZIECI SĄ NIEWDZIĘCZNE, TO ZNACZY, ŻE RODZICE POPEŁNILI GDZIEŚ BŁĄD I POWINNI POSZUKAĆ TEGO BŁĘDU W SOBIE.

DZIECI KOCHANE – KOCHAJĄ I CZUJĄ WDZIĘCZNOŚĆ, BO WDZIĘCZNOŚĆ JEST FORMĄ MIŁOŚCI.

OD SWOICH RODZICÓW, W KOŃCU OD ŚWIATA I OD INNYCH LUDZI „UCIEKAJĄ” DZIECI „UŻYWANE”.
I TRUDNO MIEĆ O TO DO NICH PRETENSJĘ, ŻE RATUJĄ SIĘ UCIECZKĄ.


Skąd to wiem na pewno – z własnego doświadczenia, potwierdzenie znalazłam między innymi w dorobku Wojciecha Eichelbergera, znanego psychoterapeuty, ojca dwóch synów.
Zdjęcie ze swojego archiwum

IMG_0359.JPG
zdjęcie własne
Plik ściągnięto 231 raz(y) 2,53 MB

Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-07-06, 07:55, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-06-29, 13:31   

Myślę, że ten temat o dzieciach i sympatyczne zdjęcie dziecka jest dobrym miejscem na wspomnienie zmarłej w lutym 2011 roku 95 letniej Janiny Czaplińskiej osoby niezwykle pięknej zewnętrznie i wewnętrznie.

To postać blisko związana z Ochotą, poprzez jej kolejne mieszkania wokół placu Narutowicza.

Poznalem Janinę Czaplińską jako koleżankę mojej siostry z pracy spolecznej w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci. Byla z wyksztalcenia psychologiem, organizatorem pierwszych Rodzinnych Domów Dziecka TPD oraz twórczynią poradnictwa rodzinnego w Poradniach Psycholgiczno Pedagogicznych.

Była osobą niezwykle ciepłą, potrafiącą dodać otuchy otoczeniu. A wokół niej było wiele osób niezwykle doświadczonych przez wojnę.
W tym wiele dzieci sierot , którym starała się zapewnić wlaściwą opiekę poprzez TPD.

Prześladowania jakich doznała od Urzędu Bezpieczeństwa w czasach stalinowskich
były wielką niesprawiedliwością dziejową wobec jej pracy konspiracyjnej w Warszawie w czasach wojny.

Janina Czaplińska miała kilka pseudonimów, mieszkanie na Żoliborzu i na Akademickiej 3 , konieczne do pracy konspiracyjnej. Pełnila funkcję kierownika Biura Łączności Delegata na Kraj Rządu Londyńskiego. Nieustanna praca konspiracyjna wymagala wielkiego wysiłku, doskonałej pamięci różnych adresów konspiracyjnych
Organizowała zebrania konspiracyjne z udziałem Delegata na Kraj prof. Piekałkiewicza
który między innymi zatwierdził plan pomocy Żydom Żegota.
Znała Irenę Sendlerową i mówiła o ofiarności wielu innych osób zaangażowanych w ukrywanie dzieci żydowskich wykradzionych z Getta Warszawskiego.

Spotkaliśmy się 30 czerwca 2008 roku na Mszy Św. za gen. Stefana Grota Roweckiego w kościele na Placu Narutowicza. Potem odbyliśmy długą rozmowę na Ochocie w pobliżu kościoła.

Wielka staranność w ubiorze, elegancki sposób wyslawiania się, troska o osoby będące w potrzebie, niezwykła uroda powodowały, że każdy czuł się ubogacony spotkaniami z Janiną Czaplińską.
_________________
Jerzy_S
 
 
Alina 

Wiek: 35
Dołączyła: 01 Lip 2011
Posty: 48
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-07-01, 14:08   

Dobrze, ze moja mama były inna.
_________________
Alina
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione