Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Wyzwolenie Warszawy - 17 stycznia 1945
Autor Wiadomość
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-17, 11:27   Wyzwolenie Warszawy - 17 stycznia 1945

Wyzwolenie Warszawy - 17 stycznia 1945

Pani Lucyna Dławichowska, która uczyła mnie "Wiadomości o Polsce i Świecie Współczesnym" w L.O. XXXV im. Bolesława Prusa na Saskiej Kępie, starała się przekazać młodzieży prawdziwy przebieg wydarzeń historycznych niezależny od podręcznikowych kłamstw.

Około roku 1967 mówiła : "Staralam się wykręcić od organizacji akademii rocznicowej upamiętniającej Wyzwolenie Warszawy 17 stycznia 1945 r. Gdyby to wyzwolenie nastąpilo w sierpniu 1944, to miasto by ocalało, młodzież powstańcza by ocalala, ludność cywilna by ocalała. Cóz w styczniu 1945 wyzwalano ruiny, groby, stosy gruzów."

W roku 1968 w marcu Lucyna Dławichowska mówiła: " Byłam wczoraj pod Uniwersytetem wrócił do mnie koszmar okupacji. Zatrzymywały się ciężarówki, wyskakiwali żołnierze, atakowali cywili. Czas się cofnął. Ktoś do mnie krzyknął: Trzeba uciekać, łapią do bud. Stałam jak zamurowana, moje kalectwo uniemożliwia mi szybki marsz, ale to wspomnienia okupacyjnych łapanek mnie sparaliżowały."

Poeta Zbigniew Irzyk mówił kiedyś w Centrum Promocji Kultury Praga Południe. W 1945 r odkopywaliśmy gruzy, jeżeli udało się odkopać calą nierozbitą płytę chodnikową byliśmy szczęśliwi.

Z naszego domu na Angorskiej na Saskiej Kępie też ruszali wojenni goście, żołnierze Armii Berlinga do szturmu 17 stycznia 1945.
Mój dziadek Bolesław Słomczyński zatroskanemu mlodemu żołnierzowi dał medalik z łańcuszkiem i powiedział. Na pewno przeżyjesz, daj znać po bitwie, przyślij kartkę. Przyjdź na Angorską. Do swej śmierci w 1950 r Bolesław Słomczyński czekał na tego młodego żołnierza.

Czekał też na urodziny drugiego dziecka swego syna Kazimierza, cóż spóźniłem się kilka miesięcy. Urodziłem się już po śmierci dziadka.

Jerzy Słomczyński


IMG_8665.JPG
Z archiwum rodzinnego Baby Jagi
Plik ściągnięto 182 raz(y) 1,21 MB

polska-walczy.png
Plik ściągnięto 13 raz(y) 17,13 KB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2015-01-18, 21:40, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2015-01-17, 12:23   

Jurku, jakie piękne te wspomnienia ! Ludzie, którzy pamiętają czasy wojny bardziej szanują życie, potrafią się też cieszyć prostymi, zwykłymi sprawami. A jednocześnie pozostają niezwykle czuli na wszelkie zło i niesprawiedliwość. To wspomnienie o Twojej nauczycielce przypomniało mi opowieść pewnej Wietnamki żyjącej w Polsce, bardzo utalentowanej, pracowitej osobie, którą jest prawdziwą osobą sukcesu. Ona przeżyła jako dziecko czasy wojny w Wietnamie, mieszkała z grupką innych zawieruszonych dzieci pod opieką nauczycielki, która stała się ich największym przyjacielem, jedynym rodzicem. Cierpieli ciągły głód i strach. Teraz ta kobieta jest zawsze uśmiechnięta, gotowa do ciężkiej pracy, nie rozumie dzisiejszych rodziców rozpieszczających materialnie dzieci a nie rozmawiających z nimi, nie rozumie, jak ktoś może cierpieć na jakąkolwiek "chorobę duszy", nie pojmuje, jak ktoś może nie wiedzieć, po co się żyje. Ona kocha życie i wie, ile jest warte. Żyje i pracuje całą swoją osobą, pełna niezwykłej siły i optymizmu. Tak wietnamska wojna przemieniła dziewczynkę w odważną i silną kobietę, która chce dzielić się tym z innymi.

Może masz Jurku jakieś zdjęcie swojego dziadka z tych dawnych już lat ? Szkoda, że ten żołnierz się nie odezwał. Może jednak przeżył, tylko zgubił kartkę z adresem...

IMG_8666.JPG
Mój tatuś, malutki w czasie wojny. Nie powiedział w czasie wojny ani słowa, przemówił dopiero po wojnie.
Plik ściągnięto 45 raz(y) 1,16 MB

_________________
BABA JAGA
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2015-01-18, 21:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-17, 14:44   

Wiesz Jagódko,
Jest powiedzenie "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni"
Ale jest powiedzenie "Można wyzwolić Auschwitz, ale nie można się wyzwolić od Auschwitz".
To zależy od konkretnych osób jak one się będą zachowywać po wyzwoleniu.
Czy nie "boją się snów" ? A ks. Wacław Zieleniecki, który mnie uczył religii na Saskiej Kępie siwiutki był mimo młodego wieku. Ale on trzy razy byl stawiany pod ścianą do rozstrzelania.


Wiesz Jagódko,
była taka dyskusja na Radomskiej w Centrum Kultury, w okresie gdy Wiola Obuchowska była wspaniałą szefową .
Góral Warszawski mówi : Czy wśród nas jest tu ktoś ze starych rodzin warszawskich, bo chyba wszyscy wyginęli w Powstaniu albo zostali wygnani.
Mówię : Ja jestem.

A on mówi: ale najlepsi zginęli.

Niewątpliwie dużo w tym prawdy, ale miasto przetrwało, zostało odbudowane, odrodziło się.


Wiesz Jagódko,
Stoję przed domem na Angorskiej kilka lat temu. Podchodzi do mnie starsza kobieta.
Z jej opisu wynika, że chce wspomnieć moją nieżyjącą Mamę Czesławę.
Wspomina zabawy w przydomowym ogródku z moją siostrą Anną.
Mówi: trudno mi teraz przekonać kogoś, że ciepły posiłek przygotowany przez Ani Mamę dla bawiących się dzieci to było coś bardzo ważnego w głodnych latach powojennych.


Wiesz Jagódko,
A te zabawy dzieci ? Po prostu w wojnę, strzelanie. Może jakiś kawałek sznurka posłużył jako skakanka.
Babcia zagrała na fortepianie dzieciom.


Wiesz Jagódko,

Nie bylo chyba świadomym okazaniem braku szacunku zmarlemu żołnierzowi, zabranie chełmu z krzyża na jego tymczasowym grobie - na Angorskiej byl ten grób w sąsiednim ogrodzie. Ten chełm był potrzebny na niedługo, tylko do biegu chłopca w chelmie przed goniącą go grupą dzieci.


Jagódko - pozdrawiam z Angorskiej

Zdjęcie157.jpg
Dom na Angorskiej, na którym napis "Niech żyje Polska" jest już ledwo czytelny - zostawili go żołnierze Berlinga w styczniu 1945 roku. Na wieczną pamięć.
Plik ściągnięto 39 raz(y) 291,32 KB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2015-01-18, 21:34, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2015-01-18, 22:00   

Jurku, to co napisałeś jest takie wzruszające. Takie to życie czasem wydaje się smutne,
że przepływa, zabierając za sobą ludzi, jak Wisła, która być może zabrała tego młodego żołnierza.
Szczególnie właśnie żal tych młodych lub dzieci, którzy jeszcze nie zaczęli
żyć. Szkoda, że aktualnie "politycznie" jest milczeć o 17 stycznia i o żołnierzach idących ze Wschodu. To byli przecież Polacy, niektórzy pogubieni w Rosji nie z własnej woli, wracali oddając życie. Czasem bardzo młodzi, jak chłopiec, którego Twój dziadek starał się podnieść na duchu.
Masz rację też, że dla niektórych wojna była katalizatorem wielkich cech, dla innych jednak przyniosła tylko wieczny strach, pamięć o czasach terroru i męki niewinnych, pamięć o wielkiej bezsilności i bezbronności zwykłego człowieka. Jeszcze innych wojna zawiodła na manowce bezprawia, przestępstwa, zbrodni - odkryła w nich wstrętną lub wręcz potworną naturę bestii.

Załączam rodzinne zdjęcie dzieci z czasów wojny, które mieszkały w miasteczku na rzeką Kamienną.

IMG_8658.JPG
1941 rok, Skarżysko Kamienne, Książęce lub Kościelne. Dzieci na łące pozują do zdjęcia. Bodzio, Wiesia i Niusia
Plik ściągnięto 49 raz(y) 1,26 MB

_________________
BABA JAGA
 
 
KulturKampf 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 194
Skąd: Warszawa-ul. Mochnackiego
Wysłany: 2015-01-18, 22:34   

Na pewno ci żołnierze nie byli niczemu winni. Polskę przehandlowali politycy wielkich mocarstw. Tak jak teraz robią z Ukrainą, Syrią, itd.
 
 
Monika 

Dołączyła: 01 Mar 2011
Posty: 65
Skąd: W-wa Ochota
Wysłany: 2015-01-18, 23:35   

Moja babcia opowiadała, że polscy żołnierze byli zrozpaczeni, że nie wchodzą do Warszawy w czasie powstania. Po stronie "komunistycznej" byli zwykli ludzie, za których decydował los.
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-18, 23:46   

Jagódko,
Na Angorskiej się to działo w Szkole Podstawowej nr 15.
Było to około roku 1962 .
Pani Pączkowa nauczycielka historii mówila o tym, że wojna przyniosła zdziczenie obyczajów. To jest dobre, obrazowe określenie, z którym nie spotkałem się poza lekcjami u Pani Pączkowej.Pani Pączkowa jako dziewczynka w czasie wojny została pchnięta przez żołnierza niemieckiego przeszukującego mieszkanie jej rodziców. Uderzyła wtedy plecami w klucz wlożony w drzwi. Miała jeszcze jako dorosła osoba problemy po tym uderzeniu.
Około roku 1962 usłyszalem w Szkole Podstawowej nr 15 jak działa radar. Objaśniał jego działanie w sali gimnastycznej połączonym kilku klasom żołnierz inwalida wojenny. Był w mundurze, nie miał nogi. Całkiem dobrze wyjaśniał działanie radaru. Potem odpowiadał na pytania dzieci dotyczące wojny. Ktoś go zapytał : czy brał Pan udział w walce wręcz.?
Odpowiedzial, że tak i to niejeden raz.
_________________
Jerzy_S
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione