Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Jan Tereszczenko wspomina redaktora Bohdana Tomaszewskiego
Autor Wiadomość
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-02, 07:52   Jan Tereszczenko wspomina redaktora Bohdana Tomaszewskiego

Edmonton AB, Kanada, 27 luty 2015



http://pl.wikipedia.org/wiki/Bohdan_Tomaszewski



Dowiedziałem się właśnie, że dzisiaj w Warszawie, zmarł znany – można powiedzieć SŁAWNY – dziennikarz sportowy, Bohdan TOMASZEWSKI, miał 93 lata. Wielka szkoda, ŻEGNAJ PANIE BOHDANIE…!

Nie byliśmy sobie bliscy, ale znaliśmy się, i żeby określić to bliżej, to, O…!, kłanialiśmy się sobie na ulicy…

Dziś, w dzień jego śmierci, proszę o pozwolenie mi, przytoczenia tutaj pewnej anegdoty z nim związanej, a zapisanej głęboko w mojej pamięci…

Było to latem, bodaj 1957, może 1958, może nawet 1959. Jak zwykle musiałem wtedy skoczyć do Kazimierza, (n/Wisłą), chociażby na dzień, dwa, a może i na dłużej, bo taki był zwyczaj. Nie byłem zresztą sam, bo takich jak ja było więcej, i zebrała się wtedy spora nas dość grupa, i jeśli mogę przywołać z pamięci, kto zaś, to byli tam z pewnością, i ‘Andziuś’ Pańkowski, i prawdopodobnie ‘Kryśka’ Szymańska, może ‘Marysia’ (‘Oj Marysia, Marysia…!’), Przybysz, może ‘Grażynka’ Hase, zwana ‘Hasiak’, i nie jest wykluczone, że także i Anna Węgierska, (moja późniejsza, krótkotrwała żona…), i pewnie rozliczni inni… A przywodził temu kolorowemu gronu, nie kto inny, tylko niezapomniany, nigdy nie przestający konspirować, pan redaktor, (‘Tu helikopter, tu helikopter…!), Bohdan TOMASZEWSKI…!

Z jedzeniem wtedy było bardzo marnie, ale można było nawet coś znaleźć, najczęściej w jakiejś takiej ‘prywatnej’ melinie jadalnej, i tak oto właśnie było, że siedzieliśmy wtedy wszyscy w jakiejś takiej, nawet na tarasie, gdzie można było coś zakąsić. A że było dość gorąco, ja, autor niniejszego, przy stole, i bez koszuli…! I wtedy całkiem niespodziewanie zjawiła się tam także, moja droga i kochana Mama, Jadwiga, w towarzystwie swojej drogiej przyjaciółki, znanej malarki i -- ‘socialite’, by się teraz nazywało -- pani Niny Hergetowej; ot, złapały kogoś z samochodem, i wpadły na dzień. Acha, ja siedziałem tam przy tym stole, bez koszuli ale w krawacie, na co, na sam widok… moja droga i kochana Mama, wybuchnęła z mety:

‘Jak śmiesz Jasiu, przy stole jadalnym w takim stroju, bez koszuli…? PROSZĘ MI NATYCHMIAST SIĘ UBRAĆ…!

Wyobrażacie sobie ryk śmiechu, i moje upokorzenie, wobec tak rozlicznego i ‘aleganckiego’ grona…? Musiałem się ubrać…!

A za popołudnia całe grono poszło znowu do jakiejś innej, też ‘prywatnej kawiarni’, też na tarasie, ale gdzieś tak bliżej Wisły… I było wesoło, ale jakoś bezplanowo. I wtedy, drogi i kochany pan Bohdan zaproponował zabawę…

‘Będziemy się bawili w zgadywanki… Ktoś z grona wyjdzie na zewnątrz, a my w tym czasie zaaranżujemy jakąś historyjkę, a kiedy ten wróci, on będzie zadawał pytania, a my będziemy odpowiadali tylko, albo TAK, albo NIE, i on będzie musiał zgadnąć, o co chodzi… Czy jest ktoś na ochotnika…?

No, byłem… JA…! Bo ja zawsze w takich sytuacjach szedłem na ochotnika, nie tyle z wrodzonej głupoty, a raczej, żeby dowiedzieć się co w czymś takim było grane… Wyszedłem z tarasu na ścieżkę, na tarasie zaraz zachichotało, i dosłownie już w kilka sekund, pan Bohdan zawołał mnie z powrotem, że oni już są gotowi. Zacząłem zadawać pytania, na które cale zgromadzenie, CHÓREM, odpowiadało, że… TAAAK…, albo, że… NIEEE… A ja starałem się wykapować, na czym miała polegać ta cała ‘historyjka’, ale nic nie trzymało się kupy. Nie było w tym żadnego sensu ani logiki… W ostateczności dałem za wygraną i skapitulowałem…

‘Kapitulujesz…?’ zapytał mnie pan Bohdan. ‘No, to posłuchaj: Jak twoje pytanie kończyło się na samogłoskę, to my wszyscy wołamy: TAAAK…, a jak na spółgłoskę, to: NIEEE… (spontaniczny śmiech gawiedzi…!). I to tyle…

Drogi i Kochany Panie Bohdanie… W tym tak ważnym dla Ciebie dniu, kładę to moje wspomnienie, u stóp Twojego wiecznego istnienia, życząc Ci: SZCZĘŚLIWEJ PODRÓŻY…!, i…

Pozostaję w poważaniu…



Cześć…! & Tarrrah…!



Janek (TEKO) Tereszczenko, w Kanadzie…

B-Tomaszewski.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 172 raz(y) 5,96 KB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Jerzy_S 2015-03-02, 08:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione