Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2012-10-06, 22:07
Dramatyczne losy Powstańców na Placu Narutowicza
Autor Wiadomość
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-07-31, 10:18   Dramatyczne losy Powstańców na Placu Narutowicza

Historię tę, prawdziwą,usłyszałem 9 lipca br w Szkole Podstawowej im. Haliny Grabowskiej "Zety" w miejscowości Chlina. Kombatanci Batalionu Harcerskiego "Parasol" byli tam na uroczystościach poświęconych Akcji Koppe - z 1944 r.

W trakcie przedstawienia szkolnego pokazano zdjęcia Krystyny Maleszewskiej pseudonim "Rafał" - dziewczyny z Batalionu "Parasol". Ta bohaterska dziewczyna zginęła w Powstaniu Warszawskim.
Powstańcy na Czerniakowie musieli się poddać wcześniej niż Dowództwo Powstania z gen. Tadeuszem Borem Komorowskim. Dowództwo Powstania uzyskało prawa jenieckie dla Powstańców ale to było już po kapitulacji Czerniakowa.
Wysłano na Czerniakowie trzy osoby do Niemców aby ustaliły warunki kapitulacji. Była to młoda dziewczyna o pseudonimie "Rafał", ksiądz Józef Stanek oraz żołnierz Armii Berlinga w mundurze.
Tylko żołnierz Armii Berlinga dzięki mundurowi i dokumentom ocalał bo został uznany za jeńca przez Niemców. Dziewczyna "Rafał" oraz ksiądz Józef Stanek zostali uznani za bandytów i powieszeni.
Dziewczyna o pseudonimie "Rafał" prowadzona na śmierć krzyczała do swych kolegów z oddziału: "Nie przyznawajcie się Niemcom, że jesteście powstańcami! Wychodźcie z mieszkańcami jako cywile!"
Powstańcy z Czerniakowa tak zrobili jak "Rafał" przekazała przed samą śmiercią. Pozdejmowali opaski, pozbyli się legitymacji powstańczych, dołączyli do tłumów ludności z Czerniakowa wyprowadzanych z Warszawy w kierunku obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie.

Robert Krauze "Żak" również wychodził jako cywil z Czerniakowa. Niemcy na Placu Narutowicza wyciągnęli go z tłumu jako wyglądającego na Powstańca i dołączyli do grupy innych wyselekcjonowanych z tłumu młodych osób. Co pewien czas Niemcy rozstrzeliwali takie osoby na Placu Narutowicza.
W tłumie osób maszerujących z Czerniakowa pojawiła się ranna kobieta niesiona na drzwiach. Niemiec kazał Robertowi Krauze "Żakowi" pomóc nieść tę ranną kobietę .
W ten sposób ocalał.


polska-walczy.png
Plik ściągnięto 415 raz(y) 17,13 KB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-10-31, 09:17, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Barbara 

Wiek: 69
Dołączyła: 09 Cze 2011
Posty: 60
Skąd: Tampa, Floryda
Wysłany: 2011-07-31, 11:23   

Jakie to straszne, ze czlowiek czlowiekowi potrafi zgotowac taki los.
_________________
Barbara
 
 
Dawid 

Wiek: 38
Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 107
Skąd: Nowy Jork
Wysłany: 2011-07-31, 11:37   

Już wtedy potrafiliśmy zbudowac samochód i samolot, ale socjalnie tkwiliśmy niezmiennie w epoce kamienia łupanego.
_________________
Dawid
 
 
Artur S. 

Wiek: 72
Dołączył: 07 Lip 2011
Posty: 135
Skąd: Greensboro NC, USA
Wysłany: 2011-07-31, 12:10   

Zgadzam sie z Dawidem.
_________________
Artur S.
 
 
KKA 

Dołączyła: 16 Mar 2011
Posty: 218
Skąd: Ochota-Szczęśliwice
Wysłany: 2011-08-01, 15:08   Powstanie na Ochocie. Tadeusz Pleban- BOGUCKI, wspomnienie.

Godzina „W” – 1-ego sierpnia roku …44-ego…Poprzedziła ją mobilizacja sił powstańczych w liczbie 40 000-45 000 ludzi w ośmiu obwodach podległych Komendzie Okręgu Warszawskiego AK

Działania powstańcze na Ochocie, czyli IV –ym Obwodzie AK Ochota, rozpoczęto punktualnie o godzinie 17.00 na terenie 3-ch rejonów wchodzących w skład obwodu.

Już pierwszego dnia powstania na Ochocie niestety nie powiódł się szturm na koszary policji niemieckiej w Domu Akademickim na pl. Narutowicza i nie zdołano również opanować gmachów przedwojennej Szkoły Nauk Politycznych przy Wawelskiej, budynku Dyrekcji Lasów Państwowych oraz koszar SS przy ul. Tarczyńskiej. Plutony powstańcze poniosły już w pierwszych godzinach akcji bardzo poważne straty. Wieczorem 1-ego sierpnia kilkuset spośród ocalałych powstańców zgromadziło się w kompleksie budynków mieszkalnych pomiędzy ulicami Niemcewicza, Asnyka, Filtrową i Grójecką, gdzie kwaterowało dowództwo obwodu.

W nocy z 1-ego na 2-ego sierpnia ppłk Mieczysław Sokołowski („Grzymała”), dowódca obwodu Ochoty, podjął decyzję wyprowadzenia oddziałów z miasta. W wyniku ewakuacji przeprowadzonej we wczesnych godzinach 2-ego sierpnia większości oddziałom udało się przedostać się do Lasów Chojnowskich, poza grupą 90 ludzi, którzy zginęli po drodze w wyniku starcia w Pęcicach.

Tymczasem na Ochocie zostały w walce jeszcze dwa niezależne ośrodki zbrojnego oporu. Reduta Kaliska – w czworoboku ulic Kaliskiej, Kopińskiej, Białobrzeskiej i Joteyki. Oraz Reduta Wawelska – kamienice pomiędzy Wawelską, Uniwersytecką i Mianowskiego.

10-ego sierpnia oddziały AK z rejonu ulicy Kaliskiej przedostały się z Ochoty w kierunku południowym za miasto. 11 sierpnia skończyła się zdeterminowana obrony Wawelskiej po ewakuacji kanałami części żołnierzy AK.

Jednym z dowódców powstańczych plutonów na Ochocie był Tadeusz Pleban, pseudonim „Bogucki”, brat sanitariuszki z Batalionu szturmowego Szarych Szeregów „Parasol” – Pani Danuty Krauze (z domu Pleban), ps.”Niuśka”. On wraz z pozostałymi powstańcami rozpoczynał powstanie na Placu Narutowicza. Po rozbiciu ich oddziału, walczyli dalej jeszcze 10 dni w rejonie ul. Wawelskiej w Kolonii Lubeckiego, aż kanałami przeszli do Śródmieścia. Tam dalej uczestniczył w walkach, aż został poważnie ranny, sparaliżowany. Pani Danucie –„Niuśce”, która walczyła na Czerniakowie już nie udało się dotrzeć do brata – droga do Śródmieścia była odcięta. 15 września w szpitalu powstańczym na ul. Chmielnej Tadeusz Pleban „Bogucki”, jeden z tysięcy młodych żołnierzy powstania, zmarł.



Na podstawie: opowiadania Pani Danuty Krauze, ps. "Niuśka" (żony Roberta Krauze), sanitariuszki "Parasola" oraz fragmentu książki Władysława Bartoszewskiego "Dni walczącej stolicy. Kronika Powstania Warszawskiego."

Pani Danuta Krauze-Niuśka z Parasola, siostra Tadeusza Plebana, żona Roberta Krauze.jpg
Plik ściągnięto 388 raz(y) 279,56 KB

Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-08-01, 15:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-01, 19:05   

Dzięki opowiadaniom kombatantów, którzy są naszymi znajomymi poznajemy historię ulic, które znamy od lat. Te opowiadania nie są fragmentem książki, czy prelekcji obcej osoby. To opowiadania pani Danusi, mamy mojej koleżanki .

Bardzo uczuciowe jest podejście Warszawiaków do Powstania Warszawskiego. Wspominamy swoich krewnych, wujków - których nigdy nie poznaliśmy bo zginęli w wieku kilkunastu lat. W każdej rodzinie warszawskiej ktoś zginął w czasie II wojny światowej.
Powstanie to był ostatni etap kilkuletniego przygotowania do Akcji "Burza", która miała objąć całą Polskę w momencie załamania się Niemców. Powstańcy przechodzili szkolenia sanitarne, wojskowe w warunkach konspiracji. To był wielki wysiłek organizacyjny. Prowadzono kolportaż prasy konspiracyjnej.
Młodzież była pozbawiona beztroskiego dzieciństwa, nauka szkolna też była prowadzona na tajnych kompletach. Maszerujące przed wybuchem Powstania przez Warszawę ze wschodu rozbite, rozproszone oddziały niemieckie dawały złudzenie, że walka przyniesie szybkie zwycięstwo.
Mimo grozy czasów okupacji, młodzi ludzie zachowywali wielki hart ducha, często żartowali, byli bardzo dzielni.

Byłem dzisiaj na Powązkach Wojskowych o godz. W - 17.00.
Dużo osób przychodzi, są też harcerze - mają za patronów bohaterów Powstania Warszawskiego.
_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-08-01, 22:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
KKA 

Dołączyła: 16 Mar 2011
Posty: 218
Skąd: Ochota-Szczęśliwice
Wysłany: 2011-08-02, 00:06   Pamięć o Powstaniu.

Tak, Warszawa pamięta o Powstaniu, choć to bolesna pamięć. Na dnie popiołu zabłysł jednak diament - niezliczone diamenty: męstwa, największej ofiary z życia i młodości dla przyszłych pokoleń, walki z przeważającym wrogiem - nieludzkim totalitaryzmem w imię godności, wolności i miłości do Ojczyzny, poświęcenia dla innych, lojalności i wielkiej przyjaźni.

Dzisiaj w oknach na Szczęśliwicach powiewa wiele sztandarów, słyszeliśmy dźwięk kościelnych dzwonów i samochodowych klaksonów równo o godzinie 17.00.

Muszę dodać jeszcze jedną rzecz, że Pan Władysław Bartoszewski - skromny choć zupełnie wyjątkowy człowiek ( posiada tytuł "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" przyznany za pomoc Żydom. współtworzył tajny Komitet Pomocy Żydom "Żegota") wesoły i dowcipny, choć wielki intelektualista oraz wybitny humanista - właśnie na Ochocie, niedaleko Pl. Narutowicza, na ul. Słupeckiej składał swą powstańczą przysięgę.
Odbierał ją Eugeniusz Czarnowski ps. "Piotr". Zginął w 1947 roku, zamordowany jak wróg w wyniku Procesu Szesnastu.

Władysław Bartoszewski, porucznik AK, uczestniczył w Powstaniu Warszawskim. Odznaczony krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Był redaktorem powstańczego pisma "Wiadomości z Miasta i Wiadomości Radiowe" ( od 13.09.44- pod tytułem "Biuletyn - ...." ).

Tak pisze o sobie samym ( "Warto być przyzwoitym", wydawnictwo W drodze, 2005) w okresie Powstania: " Miałem wówczas 22 i pół roku. Ale przeszedłem już doświadczenie Oświęcimia, doświadczenie czterech lat działalności podziemnej, Armii Krajowej, pomocy Żydom, więźniom, wreszcie doświadczenie tajnej pracy dziennikarskiej...Byłem w kotle, w środku miasta, od początku do końca, 63 dni i 63 noce w bombardowanym mieście. Pełniłem służbę w radiostacji "Anna" Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK. Nie była to radiostacja służąca przekazywaniu wiadomości za granicę, lecz jedna z komórek łączności między dzielnicami miasta dla przekazywania wiadomości wojskowych. Pracowaliśmy ciężko dzień i noc, by w miarę możliwości zapobiec stratom, oszczędzić krwi i życia ludzi. ...Co godzinę przekazywaliśmy bieżące wiadomości, podawaliśmy dalej wszystko, co się działo:dane, informacje, rozkazy, co stało się o parę ulic dalej, gdzie nie można było już przejść bez ryzyka ofiar itp. Jestem przeświadczony, że przyczyniliśmy się do ratowania życia ludzi. I robiłem to chętnie, prawie nieprzerwanie, tylko z kilkoma godzinami snu na dobę. Łączność w Powstaniu zapewniały właściwie czasem głównie kanały i radio."

„Piosenka o mojej Warszawie”

Ja wiem, żeś ty dzisiaj nie taka,
Że krwawe przeżywasz dziś dni,
Że rozpacz i ból cię przygniata,
Że muszę nad tobą zapłakać.
Lecz taką, jak żyjesz w pamięci,
Przywrócę ofiarą swej krwi
I wierz mi, Warszawo, prócz piosnki i łzy
Jam gotów ci życie poświęcić.
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-02, 05:20   

Pięknym wierszem deklamowanym najczęściej przy okazji wspomnień o Powstaniu jest "Elegia o chłopcu polskim" Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

Krzysztof Kamil Baczyński to wyjątkowy talent. Stanisław Pigoń po jego śmierci powiedział, że Powstańcy strzelali do Niemców brylantami.
Jego strata uświadamia nam ile Ci mlodzi ludzie mogli zrobić dla Polski gdyby żyli dłużej.

Krzysztof Kamil Baczyński zginął na Placu Teatralnym już 4. sierpnia 1944 r.

Wielkie zaslugi w uporządkowaniu i wydaniu jego wierszy ma jego ciocia Aniela Kmita Piorun.
Pochodzi z rodziny Kmitów zamieszkałych w Warszawie. Mój ojciec znał Anielę Kmitę - Piorun i jej braci jako swoich sąsiadów z ulicy Pańskiej.
Wiele wierszy Krzysztof Kamil Baczyński napisał w "Kmitówce" drewnianej willi w Bukowinie Tatrzańskiej. "Kmitówka" należala do Anieli Kmity Piorun i jej męża.
Mój ojciec bardzo lubił Bukowinę Tatrzańską i wspominał wyjazdy do "Kmitówki".

[ Dodano: 2011-08-02, 17:07 ]
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Drogi Panie Jureczku,

11 Sierpnia, ok. godziny, powiedzmy 12:00 w południe, przechodziłem właśnie, (w towarzystwie Mamy i Helci, ale i innego ok. tysiecy tłumu ludzkiego...), przez plac Narutowicza, chodnikiem zaraz przed Kościołem Św. Jakuba... Na chodniku leżało wtedy kilka, (może nawet kilkanaście...?), spalonych ciał... Zastanawiało mnie już wtedy... -- i praktycznie zastanawia nadal... -- czyjeż to były te ciała, czemu ułożone równolegle na chodniku, i dlaczego spalone...?, kiedy wokół toczyła się jedna z najciekawszych scen teatralnych mojego 11-letniego wtedy życia, wypełnionego aktorstwem kilku skłóconych nacji, tysiącami nieznającej swego przeznaczenia maszerującej masy ludzkiej -- i w tym i mnie... -- dociekającego już wtedy istotności i logiki tamtego absolutnie absurdalnego obrazu...
Obraz ten pozostaje stale w mojej pamięci, i mogę nadal z dużą dokładnością określic dokładną pozycję tych kilkunastu poukładanych na chodniku, i... SPALONYCH...!, ciał...
Tę pamiątkę-pamięci, (jest tam znacznie więcej z Placu Narutowicza, z-wtedy i nawet z-wcześniej...), posyłam, via Sz. Pana good office, nadal kwitnącej i wszystko pamiętającej Ochocie...!
I serdecznie Was Wszystkich pozdrawiam (z Kanady...)...

Jan (TEKO), Tereszczenko
Warszawiak w Edmontonie..
.


[ Dodano: 2011-08-03, 18:06 ]
_ _ _ _ _ _ _ _ _
Polskie Radio Edmonton przygotowało bardzo ciekawą godzinną audycję poświęconą Powstaniu Warszawskiemu. Osoby zamieszkałe w Edmonton wspominają swoje przeżycia z Warszawy z sierpnia i września 1944 r.
Wygnanie z Warszawy dla niektórych osób zakończyło się emigracją i niemożliwością powrotu do Polski, w której po wojnie prześladowano żołnierzy Armii Krajowej.
Audycję można wysłuchać poprzez stronę
Kod:
www.polskieradio.ca

Druga godzina audycji z 31 lipca.
Jest też relacja o przebiegu Powstania na Ochocie.



[ Dodano: 2011-08-04, 21:45 ]
Muzeum Powstania Warszawskiego 3 sierpnia 2011 r. ustanawia Nagrodę im. Jana Rodowicza „Anody” – honorowe odznaczenie dla osób wyróżniających się zaangażowaniem w działaniach na rzecz innych oraz postawą stanowiącą przykład dla młodego pokolenia. Jest to nagroda dla „Powstańców” czasu pokoju – ludzi, którzy nie muszą walczyć z bronią w ręku w obronie podstawowych wartości, lecz mogą je urzeczywistniać w wolnej Polsce.

Nagroda będzie przyznawana co roku, w dwóch kategoriach: za całokształt dokonań i postawę życiową stanowiącą wzór do naśladowania dla młodych pokoleń oraz za wyjątkowy czyn (np. podjęcie błyskawicznej decyzji ratowania zagrożonego życia ludzkiego czy działalność społeczna).

Wyboru laureatów dokonywać będzie Kapituła Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody”, powoływana przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Kandydatów mogą zgłaszać osoby prywatne, organizacje oraz instytucje publiczne, a także członkowie Kapituły przez 63 dni, od 3 sierpnia do 3 października każdego roku.

Muzeum Powstania Warszawskiego podtrzymuje pamięć o Powstańcach Warszawskich Jednak wartości, którymi kierowali się, walcząc o wolną Polskę, są nadal aktualne. Dlatego przyznając Nagrodę im. Jana Rodowicza „Anody” chcemy uhonorować osoby, które dziś kierują się w życiu podobnymi ideałami, bez względu na napotykane trudności i niepowodzenia.- mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

Kandydatury do I edycji Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody” można zgłaszać od 3 sierpnia do 3 października 2011 r. za pomocą formularza dostępnego na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego,
Kod:
www.1944.pl.
5 września 2011 r. zostanie powołana Kapituła Nagrody im. Jana Rodowicza „Anody” i zostanie ogłoszony jej skład, który wyłoni laureatów.



Jan Rodowicz ps. „Anoda” (ur. 7.03.1923 r. w Warszawie, zamordowany 7.01.1949 r. w siedzibie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie) – harcerz, żołnierz, porucznik.

Dorastał w rodzinie o patriotycznych tradycjach, co w połączeniu z działalnością w harcerstwie oraz nauką w Państwowym Gimnazjum i Liceum im. S. Batorego ukształtowało go wspaniałym człowiekiem i bohaterem swoich czasów.

W czasie wojny zaangażował się w działalność konspiracyjną w Szarych Szeregach, walczył w bat. „Zośka” Armii Krajowej i Delegaturze Sił Zbrojnych.

Ranny podczas Powstania Warszawskiego, wrócił ze szpitalu w Otwocku do Warszawy w połowie 1945 r. Zajmował się ewidencją poległych i zaginionych z Batalionu „Zośka”, zachęcał kolegów do gromadzenia materiałów historycznych i pisania wspomnień związanych z oddziałem.

24 grudnia 1948 r. został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa, zginął 7 stycznia 1949 r., po brutalnym śledztwie. Do dziś nie została ustalona przyczyna jego śmierci.



__ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Spiker telewizyjny Jan Suzin kończył wydział architektury Politechniki Warszawskiej.

Pracował przy projektach placu Konstytucji w Warszawie. Studiował na jednym roku z Janem Rodowiczem "Anodą", którego bardzo mile wspomina.

Urząd Bezpieczeństwa katował wielu patriotów w budynku na Koszykowej tuż koło placu na Rozdrożu. Jest tam pamiątkowa tablica. Jako powód śmierci "Anody" podano skok samobójczy z okna na Koszykowej. Straszne to były czasy, najlepsi patrioci, byli mordowani. Ich kaci nie ponieśli kary.

Nagroda z pewnością przypomni postać Jana Rodowicza "Anody".



[ Dodano: 2011-08-11, 22:14 ]

UROCZYSTA MSZA ŚW. ZA POWSTAŃCÓW I MARSZ PO OCHOCIE

Dzisiaj 11. sierpnia w rocznicę upadku Powstania Warszawskiego na Ochocie, w kościele Sw. Jakuba na pl. Narutowicza odbyła się uroczysta Msza Sw.

Zebrani przyszli pomodlić się za dusze poległych w Powstaniu mieszkańców Ochoty.
Burmistrz Ochoty Piotr Żbikowski na prośbę księdza proboszcza zabrał głos na początku nabożeństwa.

Burmistrz powiedział, że dziś był pogrzeb pani Haliny Donath ps. "Kotka" - uczestniczki Powstania na Ochocie, zasłużonej w upamiętnianiu wielu miejsc związanych z Powstaniem na Ochocie. Powitał kombatantów stojących przy sztandarze Armii Krajowej oraz harcerzy ochockich stojących przy sztandarze koła kombatantów.

Ksiądz proboszcz w kazaniu podkreślił znaczenie tego 11 dniowego oporu Ochoty dla powstrzymania Niemców przed natarciem na Sródmieście. Ważne też było związanie na Ochocie silnych oddziałów niemieckich stacjonujących w Akademiku na placu Narutowicza. Powstańcy ochoccy pierwsi w Warszawie wykorzystali kanały do wycofania się z dzielnicy. Potem walczyli w innych dzielnicach Warszawy.

Po Mszy Sw. kombatanci i harcerze ze sztandarami prowadzili kilkudziesięcioosobową grupę osób do kilku miejsc gdzie były najcięższe walki w Powstaniu.

Zaczęto od złożenia kwiatów pod krzyżem metalowym na terenie kościelnym. Było tam w Powstaniu wiele grobów osób z okolic. Później po wojnie ich ciała przeniesiono na cmentarz.

Następnie kwiaty złożono pod tablicą na ulicy Barskiej pod ośrodkiem Antonin. Jest to miejsce, w którym Powstańcy odnieśli sukces i opanowali budynki, zdobywając dużo broni. Na ul. Barskiej jest w pobliżu tablica na miejscu egzekucji ulicznej z 1943 r.
Pan kpt. Aleksander Miller uczestnik Powstania opowiadał, że ludność Warszawy po egzekucjach ulicznych natychmiast składała kwiaty na tych miejscach i nie dawała się zastraszyć.

Następnie kwiaty złożono na ulicy Kaliskiej, pod tablicą Reduty Kaliskiej. Było to miejsce silnego oporu w czasie Powstania, utworzone dzięki zdobyciu dużej ilości broni w okolicy.
Kwiaty składał uczestnik walk z Ochoty , ciężko ranny w tym miejscu.

Później nastąpił przemarsz grupy aż do Reduty Wawelskiej, na ulicy Wawelskiej tuż przy pomniku lotnika. Tam były ciężkie walki i powstańcy byli ostrzeliwani z dział niemieckich umieszczonych na Polu Mokotowskim.

Następnie grupa przeszła na ulicę Mianowskiego gdzie jest tablica ku czci ks. Jana Salamuchy uczestnika Powstania. Ksiądz byl kapelanem oddziałów na Ochocie , został zamordowany 11 sierpnia 1944 przez oddziały rosyjskojęzyczne RONA. Tutaj usłyszeliśmy wstrząsającą opowieść o tym, że Niemcy i oddziały rosyjskojęzyczne RONA dotarły ukrywając się za pędzonymi przodem Polakami.
Nastąpiły w tym miejscu bestialskie zbrodnie polegające na odrywaniu dzieci przez Niemców i Ukraińców od matek i wrzucaniu dzieci do płonących domów.


Marsz po Ochocie zakończył się na ulicy Mianowskiego modlitwą i pieśniami. Przemawiali ksiądz proboszcz i burmistrz. Podkreślili, że ważne jest wspomnienie ze czcią o poległych powstańcach i udręczonych cywilach z Ochoty. Ich ofiara poniesiona dla Polski przyniosla wolność dla nas wszystkich.

IMG_1721.JPG
Tablica pamiątkowa na kamienicy przy ul. Mianowskiego 15.
Plik ściągnięto 337 raz(y) 3,25 MB

msza św. kościel św. Jakuba - 11 sierpnia 2011.jpg
Plik ściągnięto 248 raz(y) 52,68 KB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-11-20, 16:00, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-08-20, 10:35   BITWA POWSTAŃCÓW Z OCHOTY W PĘCICACH

BITWA POWSTAŃCÓW Z OCHOTY W PĘCICACH

Uroczystości patriotyczne w Pęcicach


W niedzielę 7 sierpnia 2011 r. w Pęcicach odbyły się uroczystości związane z 67. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego oraz stoczoną tam bitwą Powstańców z Ochoty i ich egzekucją.

W ramach uroczystości odbył się koncert pieśni patriotycznych oraz msza św. w intencji poległych w boju, zamordowanych i zmarłych Powstańców. Po mszy św. nastąpił przemarsz uczestników uroczystości na cmentarz powstańczy w Pęcicach, gdzie przed pomnikiem-mauzoleum odbył się uroczysty Apel Poległych.

W uroczystościach udział wzięły rodziny poległych, Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego, poczty sztandarowe organizacji kombatanckich i społecznych, oficjalne delegacje i zaproszeni goście. Przybyłe delegacje złożyły kwiaty na powstańczej mogile. W imieniu mieszkańców Ochoty wieniec złożyli zastępcy Burmistrza Krzysztof Kruk i Piotr Żbikowski.

relacja na podst. inf. z Urzędu Dzielnicy Ochota

Pęcice 7 sierpnia 2011 rok.jpg
Pobierz Plik ściągnięto 525 raz(y) 28,99 KB

 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-09-06, 09:12   

Jerzy Słomczyński

Sześćdziesiąta trzecia rocznica Powstania Warszawskiego
Sierpień 2007, Warszawa

Pamiętam rok cały o tym dniu
I muszę wtedy pójść na cmentarz
Na Powązkach będzie gęsty tłum
Co o Powstaniu wiernie pamięta

Pierwszy sierpnia to jest dzień
Gdy bohaterów czci Warszawa
Za swe miasto ginęli blisko gdzieś
I cześć im oddać tu wypada

Ochoczo szli w swój pierwszy bój
W którym oddali życie młode
I o siedemnastej - godzinie „W”
Nie pomyśleli, że dla Ojczyzny życia szkoda

A mija lat sześćdziesiąt trzy
Od sierpnia gdy wybuchło tu Powstanie
A trwało dni sześćdziesiąt trzy
Walki i bólu, osamotnienia i konania

Ci co przeżyli te długie dni
Jako nieliczni ocalili życie młode
Póki siły mieli starali się tu być
Teraz ich dzieci w godzinie „W” tu przychodzą

Wynieśli przyjaźń co wiecznie trwa
Ci co z Powstania ocaleni
I wiele się małżeńskich połączyło par
Na barykadach przez kapelana pobłogosławieni

Także w Powstaniu zdarzało się
Że chłopak zginął, dziewczyna zdrowa i cała
Samotnie przez życie zdecydowała przejść
Jako szczęście zachowując miłość co przetrwała

Groby równiutko na Powązkach stoją tu
Niczym żołnierze w długim szeregu
A bezimiennych grobów to cały tłum
Wśród dwudziestoletnich rozpoznanych kolegów

A przy tych grobach wspaniale dziś
Harcerze śpiewają powstańcze pieśni
Szczęśliwi są ci co mogli tu przyjść
A Ty do Boga za Powstańców westchnij

[ Dodano: 2011-09-06, 10:23 ]
Autor: Jerzy Słomczyński

Ballada o Krysi i Marcie zwanej Tili Wańkowiczównych

Czy można wybudować domeczek,
Który choć nowy będzie jak przyjaciel stary ?
Dla pisarza z żoną, ich dwu córeczek
Na Żoliborzu, byle zdążyć przed wojny pożarem.

Panie architekcie Tołłoczko w tej willi
Dla Melchiora i Zofii piętro pierwsze całe
Drugie piętro dla Krysi i Marty zwanej Tili
Po całym domeczku niech biegają swobodnie małe.

Po całym Żoliborzu biegały wkrótce już
Aż na Placu Wilsona znalazła je mama
W koszu miały resztkę przydomeczkowych róż
Te kwiaciareczki to Krysia i Marta - Tili kochana.

Do Żoliborskiego Klubu Sportowego na Wiśle,
Szło się spacerkiem jak do drugiego domu,
Tutaj Marta Tili talentem znów błyśnie
Nie da się foczka w pływaniu pokonać nikomu.

Przyszedł czas gdy dzieci w szkole zaczynają nauczanie,
Jak przystało na młode Żoliborzanki
Siostry poszły w uczniowskie fartuszki ubrane
Do szkoły zakładanej przez Siostry Zmartwychwstanki.

Córek radość życia, energię działania
Tak charakterystyczne cechy młodości
Ciekawość świata, chęć jego poznania
Wspomaga Tata, Mama w swej mądrej miłości.

Marty Tili Płomyczkowe opowiadanie dziecięce
O cudownej podróży kajakiem na Mazury
Było jak obrazek co ma dialogi i puentę
I jest godne Mistrza Dziennikarzy córy.

Krysia współczuła ludzkiej niedoli
Często żywiła w domeczku biednych,
Chciała się kształcić do pracy na roli
Praktykowała w majątku krewnych.

Piękny, pociągający jest świat
Krysia i Marta Tili na rowerach nim mknęły
Ze zdaną maturą, lekko im tak
Europejską podróżą dorosłość rozpoczęły.

Kochające siostry wojna rozdzieliła
Marta staraniem wielkim za granicę do Taty wyjechała
Szczęśliwa rodzina już się więcej nie złączyła
Krysia z Mamą na Żoliborzu w domeczku została

Dzielny domeczek potrzebujących przyjął wielu
Tu były konspiracyjne kursy i egzaminy
Dzięki przyjaźni i pomocy sąsiadów
Bezpiecznie się tu czuła młodzież z oddziału Krystyny

Krysia w Powstaniu pseudonim Anna przyjęła
Na rowerze towarzyszu pomaturalnej podróży
Na spotkanie śmierci jako żołnierz Parasola pomknęła
Domeczek z rozpaczy rozleciał się w gruzy.
_________________
Jerzy_S
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-09-06, 22:50   poezja...

Jurku, piękne te wiersze i do tego pełne niezwykłej choć tak prawdziwej treści!

Szczególnie wzruszający dla mnie okazał się ten wiersz o Wańkowiczównach. W książce autobiograficznej " Ziele na kraterze" Melchior Wańkowicz niezwykle pięknie ale i bardzo dowcipnie opisał życie swojej rodziny, jeszcze do Powstania w komplecie. Krysia, nazywana Don Kichotem, a mała Marta - właśnie jako Tili bądź Sancho Pansa. Śmieszne i mądre to były dziewuszki, wychowywane z pietyzmem w rodzinie kochającej literaturę i żarty.

"Krysia, licząca rok i dziesięć miesięcy, zajrzawszy do kolebki rozpromieniła się:
- Rąćki - tili...Nóziećki - tili - pokazywała rozstawionymi paluszkami - malusieńka tili-tili...

Wobec czego nazwa "Tili", używana żartobliwie, zdawałoby się przejściowo, przylgnęła."

"Ziele na kraterze" M. Wańkowicz
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-07-27, 11:50   

Znalazłem bardzo interesującą stronę, którą stworzyła Barbara Figurniak, artystka śpiewaczka z Krakowa oddana wielbicielka twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.

https://www.facebook.com/...?type=3&theater

Właśnie na tej stronie jest zdjęcie Kmitówki - domu będącego od lat 30. ubiegłego wieku w posiadaniu rodziny Kmitów - wujostwa Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Paulina Kmita właścicielka Kmitówki była matką chrzestną poety i jego ciocią.
Aniela Kmita Piorun, była siostrą cioteczną poety. Ona uporządkowala wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i doprowadzila do ich wydania. Wiele wierszy odnalazła i ocalila od zapomnienia. Pracowała w Instytucie Badań Literackich w Warszawie. Aniela Kmita Piorun była od młodości znajomą mojego ojca i zaprosiła moich rodziców do Kmitówki na wakacje około roku 1947 . Stąd moja wiedza o Kmitówce i chęć przypomnienia tego miejsca.

Kmitówka obecnie nie należy już do Kmitów, ale została odremontowana i jest miejscem historycznym, w którym Krzysztof Kamil Baczyński napisał wiele wierszy. Tam dotarla do poety wiadomość o śmierci jego Ojca. W Kmitówce Baczyński spędził ostatnie w swoim życiu wakacje.
_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Jerzy_S 2014-07-27, 11:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione