Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2011-12-28, 00:38
Roman Opałka ilustrujący upływ czasu liczbami nie żyje
Autor Wiadomość
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-06, 14:38   Roman Opałka ilustrujący upływ czasu liczbami nie żyje

Roman Opałka czekał w warszawskim Hotelu Bristol na Halinę. Coś nie była punktualna.
Serwetka papierowa, ołówek posłużyły artyście do stworzenia szkicu dzieła które dało mu niewyobrażalną sławę i majątek.
Zaczął szkicować liczby 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, ....
Och, przecież te liczby nie tylko zapisują ile czasu czekam na Halinę pomyślał.
One mogą zapisywać przebieg mojego życia, moją starość, prowadzić mnie do śmierci.
Ten absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych dokonał przełomu w ilustracji przemijania czasu. Tworzył obrazy, w których białym kolorem zapisywal kolejne liczby. Prosty pomysł zafascynował świat. Mogło ten cykl wymyśleć dziecko - ale Roman Opałka to wymyślił pierwszy i dlatego jest wielki.
Jego obrazy z liczbami osiągały ceny miliona Euro. Spośród obrazów żyjących polskich artystów jego obrazy były najdroższe. Z czasem kolor liczb i tło zbliżały się do siebie i wysiłku wymagało dostrzeżenie szczegółów obrazu.
Roman Opałka odkupywał swoje pierwsze obrazy. Przejścia liczb z samymi dziewiątkami na jedynkę z zerami powodowały niezwykłe uniesienia artystyczne. Ukochał te obrazy bardzo, kategorycznie zabronił następcom kontynuowania tego cyklu po jego śmierci.
Właśnie umarł. Miał 80 lat

opalka.jpg
Plik ściągnięto 299 raz(y) 43,93 KB

liczby.jpg
Plik ściągnięto 311 raz(y) 169,92 KB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Jerzy_S 2011-08-06, 19:36, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Artur S. 

Wiek: 71
Dołączył: 07 Lip 2011
Posty: 135
Skąd: Greensboro NC, USA
Wysłany: 2011-08-07, 02:14   

Swiat potrzebuje ekscentrykow. Dziekuje za ten tekst, panie Kolego.
_________________
Artur S.
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-07, 08:41   

Cykl obrazów z liczbami stał się wielką pasję Romana Opałki. Katorżnicza dwunastogodzinna praca nad obrazami co dzień stała się jedyną treścią życia.
Świadoma rezygnacja ze spłodzenia potomstwa, rodzaj samobójstwa artystycznego jak nazwał ograniczenie się tylko do malowania cyfr było ceną za realizację idei - pokazania upływu czasu.
Przypisywany jest przez krytyków do kierunku zwanego konceptualizmem - gdzie idea jest ważna , a forma artystyczna będąca ilustracją idei jest zupełnie nieistotna i nie musi być atrakcyjna.
Spory z Haliną , przeciwną początkowo tej formie sztuki i własne wątpliwości powodowały, że pierwszy obraz malował 7 miesięcy.
Halina (Piekarczyk rzeżbiarka, żona) stała się później entuzjastką obrazów z liczbami.

Duże pieniądze, które otrzymuje za obrazy Roman Opałka uwaza za sygnał dla odbiorców, że jego sztuka jest wartościowa.

Polska - to kraj , w którym w 1965 r zaczął malować obrazy z liczbami. Uważa, że tylko tu mogła się narodzić ta idea. W atrakcyjnej scenerii państw gdzie panował dobrobyt i wolność jego myśli nie krążyłyby wokół nieuchronnego przemijania czasu, zmierzania ku śmierci. Ta obsesja pokazania , że życie przemija monotonnie dzień za dniem, że trzeba to udokumentować to ówczesna choroba środowiska artystycznego w Polsce.

Mówi się, że rewolucja zjada własne dzieci.

Ten nurt, który rozpoczął w Polsce stał się powodem jego wyjazdu z kraju.

Niezrozumienie tego co on robi środowisko artystyczne okazywało mu dość ostentacyjnie.

Roman Opałka nie rozumiał dlaczego artysta mieszkający w Polsce, cieszący się uznaniem w świecie jest żle traktowany. Uwagi, że ciekawsze byłoby gdyby przepisywał książkę telefoniczną - wyraził uznany krytyk sztuki Andrzej Osęka.
W Budapeszcie ktoś opluł jego obrazy.

Roman Opałka najbardziej się cieszy, gdy zobaczy samotną osobę w ciszy oglądającą jego obrazy. Kogoś, kto wpatruje się w te liczby, myśli - co w swoim życiu przeżył.
Myśli być może o dyplomach, dzieciach, chorobach, załamaniach - śladach swojego życia w pamięci.

Tak, gdyby te obrazy przekazały widzowi te emocje, które on przeżywał malując cykl. Albo gdyby przekazał emocje, których byl pozbawiony - bo jako katorżnik sztuki niewiele przeżył z radości życia to byłby szczęśliwy.

A że jakiś krytyk nazwie to co on robił konceptualizmem to już drugorzędna sprawa.
Duże pieniądze jakie ludzie płacą za jego obrazy nie pozwalają krytykom zbagatelizować jego działalności i z tego jest( był) szczęśliwy.
_________________
Jerzy_S
 
 
Alina 

Wiek: 35
Dołączyła: 01 Lip 2011
Posty: 48
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-08-07, 20:35   

Fascynujacy czlowiek. To prawda, ze swiat potrzebuje ekscentrykow.
_________________
Alina
 
 
Krys 

Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 170
Skąd: Austria, USA
Wysłany: 2011-08-07, 21:05   

To się nazywa prawdziwa pasja. Az serce rośnie.
_________________
Krys
 
 
Andrew 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 77
Dołączył: 10 Cze 2011
Posty: 117
Skąd: North Carolina, USA
Wysłany: 2011-08-08, 16:07   

Jego tworczosc zawsze fascynowala moja zone i syna. Stad jest mi znany. "One and only" jak mowia Amerykanie. Jedyny w swoim rodzaju.
_________________
Andrew
 
 
Rex 

Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 93
Skąd: Warszawa - Paris
Wysłany: 2011-08-08, 23:51   

Andrew, zabawny zbieg okolicznosci, bo moj syn ceni go takze.

[ Dodano: 2011-08-08, 23:55 ]
Musze dodac, ze dla mnie ogladanie jego obrazow bylo jakby strata czasu. Nie moglem sie zalapac jakos. Nic mnie nie trzyma przy jego dzielach. Ale... i tu musze przyznac racje Alinie - SWIAT POTRZEBUJE EKSCENTRYKOW. Wlasnie tacy jak Roman Opalka czynia swiat ciekawszym.
_________________
Rex
 
 
KKA 

Dołączyła: 16 Mar 2011
Posty: 218
Skąd: Ochota-Szczęśliwice
Wysłany: 2011-08-09, 00:00   Jeszcze refleksje o Romanie Opałce...

Jurku, pięknie napisałeś o tym niezwykłym człowieku i niezależnym artyście.

Dzisiaj w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł pani Doroty Jareckiej o życiu i twórczości Romana Opałki. Zanotowałam kilka informacji na jego podstawie, dodając szczyptę własnych refleksji.

CURRICULUM VITAE

Roman Opałka urodził się w 1931 r. we Francji w rodzinie polskich emigrantów.
Jego rodzina wróciła do Polski kiedy miał cztery lata.

Nie był to odosobniony przypadek w tamtym czasie. Nie mam wiedzy wprawdzie, czym zajmowali się i gdzie mieszkali jego rodzice, ale wiem, że Polacy zamieszkujący północną Francję w okolicach Lille, gdy dowiadywali się o coraz bardziej agresywnej polityce III Rzeszy, decydowali się na powrót do Polski, uważając – o ironio!!!- że w ten sposób unikną wojny! W ten sposób między innymi wrócili z Francji do Polski dziadkowie mojego męża. Starsze dzieci, w tym mama męża, mówiły już po francusku i przyzwyczaiły się do innych smaków, innego życia. Zostały im potem na zawsze w pamięci dziecięce francuskie wierszyki, zamiłowanie do „dziwnych” dań, jak żabie udka czy ślimaki.

Wracając do losów Romana Opałki – w czasie wojny on i jego rodzina zostali deportowani do Niemiec.
Studia skończył jednak na warszawskiej ASP. Po raz pierwszy swoje "obrazy liczone" wystawił w końcu lat 60-tych w warszawskiej Galerii Współczesnej. W 1972 r. pojechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie nawiązał kontakt z prestiżową galerią Johna Webera w Nowym Jorku.

W 1977 r. osiadł w kraju swego urodzenia, we Francji. Ostatnie relacje z jego życia prywatnego pokazują go w sielskim otoczeniu starego, dużego domu z białego kamienia z brązowymi okiennicami.

Po długiej nieobecności w Polsce w 1991 r. miał wystawę indywidualną w Galerii Appendix w Warszawie, a w 1992 r. w Galerii Foksal. W 1995 r. reprezentował Polskę na Biennale w Wenecji, zaproszony przez kuratorkę Polskiego pawilonu, dyrektorkę Zachęty Andę Rottenberg.

OBRAZY Z LICZBAMI

Był artystą wyjątkowym, który wpisał przemijanie i śmierć w swój artystyczny program - mówił o dojściu w swoim malarstwie do "bieli mentalnej", i że "ostatnia liczba jaką namaluje będzie oznaczać naturalny kres jego życia".

Obrazy malował białą farbą na czarnym tle, ze stopniowo coraz większym dodatkiem bieli, Miały zawsze stałe wymiary 195 x 135 cm.

Anda Rottenberg, historyk i krytyk sztuki, była dyrektorka Zachęty, powiedziała:
Jego marzeniem, niestety już nieosiągniętym, było dojście do siedmiu siódemek. Był to moment, w którym jak obliczył, jego obraz stanie się zupełnie biały.

Paweł Sosnowski, krytyk sztuki, prowadzi Galerię Appendix 2 w Warszawie:
Roman Opałka ostatnio malował najwyżej jeden obraz rocznie. Stosował taką zasadę, że w każdym obrazie w tle jest o 1 procent więcej bieli niż w poprzednim. Choć tło obrazów było ciągle odrobinę ciemniejsze niż stawiane na nim liczby, praca nad takim płótnem była długa, liczby były już ledwo widoczne.

Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-08-09, 09:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-08-09, 00:09   Roman Opałka - to był uroczy, łagodny i genialny ekscentryk!

I to również prawda, że świat potrzebuje ekscentryków!

Niezależnie, czy jesteśmy miłośnikami ich twórczości - wystarczy, że ONI odrywają nas od zwykłej rzeczywistości, że pokazują również inny sens naszej egzystencji, uczą szanować inność, niezwykłość.
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-08-09, 00:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-09, 02:38   

W odpowiedzi na pytanie z jakiej krainy we Francji pochodzi Roman Opałka w komentarzu KKA podaję, że Roman Opałka urodził się w Abbeville Saint - Lucien.

Pierwszy raz z jego obrazami spotkałem się w 1991 roku na wystawie prof. Janusza Boguckiego i Niny Smolarz w Galerii Zachęta. Była to wystawa " Epitafium i siedem przestrzeni". Opisywana przez KKA "Galeria współczesna", w której była pierwsza wystawa obrazów z liczbami Romana Opałki była kierowana przez prof. Janusza Boguckiego i mieściła się w budynku Teatru Wielkiego w Warszawie. W 1991 r pomagałem przy organizacji wystawy "Epitafium i siedem przestrzeni". Kilka obrazów z liczbami Romana Opałki było wystawionych w Sali Narutowicza w Zachęcie.

Z racji mojego zawodu inżyniera w specyficzny sposób podchodzę do wizerunku liczb. Roman Opałka użył je do przedstawienia upływu czasu, do symbolicznego zapisu swego życia.
Liczby opisują świat fizyczny. Wielkie odkrycia praw opisujących zachowanie świata to równania liczbowe.

Roman Opałka był rozgoryczony faktem, że w Polsce nie miał należnego uznania. O jego sukcesie - najwspanialszej nagrodzie jaką może uzyskać artysta sztuki współczesnej Kaiserring (pierścień królewski) w Polsce nie było żadnych informacji. Zdobył tę nagrodę przyznawaną przez niemieckie Muzeum Sztuki Współczesnej w Goslar w 1993 roku.
Mówił, że zarzucano mu iż prostymi obrazami liczb zdobył sławę a przedtem nic wartościowego nie robił. Zaprzeczał takim opiniom bo miał bardzo wiele nagród zdobytych już bezpośrednio po studiach. Utrzymywał się z tych nagród. Nie musiał podejmować pracy odległej od swych zainteresowań co było częste wśród jego kolegów.

Roman Opałka odnosił się również do opinii o jego megalomanii, zarozumialstwie. Mówił, że każdy artysta ma coś z tych cech. Trzeba mieć wiarę w wielkość i ważność tego co się robi. Nie można ulec niesłusznej krytyce.

Radził aby na wystawy jego obrazów przychodzić samotnie. Nie można się rozpraszać na rozmowy. Dopuszczał przyjście we dwoje, zwłaszcza osób zakochanych. Ale przyjście we troje to zupełna strata czasu. Wśród trzech osób z pewnością będzie się toczył spór o to kto jest najważniejszy, a na zrozumienie jego obrazów nie będzie czasu.

[ Dodano: 2011-08-10, 14:30 ]
Niewiele jest informacji o Romanie Opałce w polskich mediach po jego śmierci. Anda Rottenberg - znawczyni sztuki współczesnej i kuratorka wystaw Romana Opałki w wywiadzie dla Polskiego Radia wyraziła zdziwienie, że tak mało się o nim mówi. Wspomniała, że polskie środowisko artystyczne nie doceniało go. Senat warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych - jego macierzystej uczelni odrzucił wniosek o nadanie Opałce doktoratu honorowego. Przykro było słuchać wypowiedzi, że wnioskodawca powinien zwrócić się o doktorat honorowy dla Opałki do Wydziału Matematyki.
Pogrzeb Romana Opałki będzie w czwartek 11 sierpnia we Francji w Le Mans w Kraju Loary. Po Mszy Sw. w Katedrze pod wezwaniem Św. Juliana nastąpi pogrzeb na miejscowym cmentarzu.
_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Jerzy_S 2011-08-10, 14:35, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione