Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
AMERYKAŃSKIE DRAPACZE CHMUR - tekst historyczny
Autor Wiadomość
Arcyhistoria 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 04 Kwi 2011
Posty: 47
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-20, 23:28   AMERYKAŃSKIE DRAPACZE CHMUR - tekst historyczny

Zamieściłam ten tekst, bo myślę, że jest zupełnie niesamowity biorąc po uwagę, że powstał 100 lat temu!! i opisuje ówczesny Nowy Jork. Dodatkowo, symbolicznym urokiem tego przekazu jest język polski, używany jeszcze przed uzyskaniem niepodległości, wyraźnie różniący się od obecnej polszczyzny.


AMERYKAŃSKIE DRAPACZE CHMUR - tekst historyczny

( z 1911 roku, „Księga wynalazków, przygód i podróży”, księgarnia Ludwika Fiszera, Warszawa, E. Wende i Ska.)


Im bardziej Nowyjork się rozszerzał, im potężniej zaczęły się tam rozwijać interesy handlowo-przemysłowe, tym więcej dawał się odczuwać brak miejsca pod budowę domów na ten cel przeznaczonych. W miastach amerykańskich istnieje bowiem ścisłe odgraniczenie dzielnic handlowo-przemysłowych od dzielnic przeznaczonych wyłącznie do mieszkania. Z tego powodu był Nowyjork w trudniejszym położeniu, bo rozszerzeniu dzielnicy handlowej stały na przeszkodzie rzeka Hudson i morze, a to z trzech stron. Toteż wskutek szczupłej przestrzeni parcele budowlane uzyskały tu niepomiernie wysokie ceny tak, że za metr kwadratowy gruntu w części handlowo-przemysłowej Nowegojorku płacono 20 do 25 tysięcy koron.
Nie pozostało też nic innego dla przedsiębiorców budowlanych i spekulantów, jak budować domy tak wysokie, by w ten sposób wyzyskać możliwie przestrzeń, a temsamem wpłynąć na zniżkę cen gruntowych.

W początku dziewięćdziesiątych lat ubiegłego stulecia zbudowano w Nowymjorku do dziś jeszcze cieszący się pewną sławą hotel Waldorf-Astoria, wysoki na 16 piątr; wszyscy byli wówczas zachwyceni wyniosłością i niezwykłą wspaniałością gmachu. Do dziś hotel ten jest prawie karłem w porównaniu do sterczących wieżowych budowli, których coraz więcej budują tak w Nowymjorku jak w innych miastach Ameryki. Domy o czterdziestu, pięćdziesięciu, a nawet sześćdziesięciu piętrach nie należą już dziś w Ameryce do rzadkości. Gdy się pomyśli, że słynna w Europie wieża Eiffel, mająca 300 metrów wysokości, jest najwyższym dziełem sztuki budowlanej Starego Świata, można pojąć, jak wysokimi są takie gmachy, jak np. dom „Metropolitan House” mający 210 metrów, lub pałac „Equitable” o 273 metrach wysokości. Dom handlowy Singera, należący do znanej spółki maszyn do szycia wyprowadzono do wysokości 300 metrów, a teraz już wystąpiono z gotowym projektem gmachu o stu trzydziestu piętrach, wysokości na 600 metrów; gmach ten będzie zatem dwa razy tak wysoki jak wieża Eiffel.

Kolosy te, służące właściwie tylko dla celów handlowych i przemysłowych, zwą Amerykanie „drapaczami chmur”. U nas nazywają je krótko „wieżami”. Przy budowie takich domów muszą być naturalnie zastosowane inne zasady niż przy budowie naszych domów. Przedewszystkiem zachodzi tu ta zasadnicza różnica, że przy wieżach niema stałego, jednolitego muru, lecz cała budowa opiera się na konstrukcji żelaznej. Zzewnątrz i zwewnątrz materiał żelazny okrywają cienkie kaflowe cegły. Łatwo zrozumieć, że grunt pod takie gmachy musi być nadzwyczaj trwały; najlepiej nadaje się grunt skalisty.

Głęboko w skale zakłada się fundamenty. Kopią pod ziemią obszerne pieczary i w pewnej głębokości układają ciężkie żelazne płyty, na których ma spoczywać dom. Te żelazne płyty tworzą najważniejszą podstawę całej konstrukcji żelaznej, spojonej olbrzymiemi śrubami.
Z żelaznych sztab, grubych tragarzy i płyt zapomocą żelaznych wiązadeł wyprowadza się budowę coraz wyżej i wyżej w powietrze. I gdy górne piętra są jeszcze w robocie około samej konstrukcji żelaznej, to równocześnie pracują już robotnicy w dolnej części gmachu, wykładając szkielet żelazny cienkimi cegiełkami, względnie kafelkami. Po tej robocie przystępują przedsiębiorcy do urządzania i meblowania dolnych ubikacyj. W górnych więc piętrach robota trwa w dalszym ciągu, niema jeszcze górnych wiązań, ani dachu, a lokale parterowe już są wynajęte i rozpoczyna się normalny ruch handlowy w całej pełni.

W takim domu niema wcale klatki schodowej. Ruch z dołu do góry i z góry na dół odbywa się windami. Dziesięć, dwanaście, a niekiedy dwadzieścia wind znajduje się w jednym gmachu; do ich pędzenia używają coraz częściej siły elektrycznej. Są windy do wyciągania ciężarów i do przewożenia osób; te ostatnie urządzone z komfortem bywają albo powolne, które zatrzymują się na każdym piętrze, albo pospieszne, które bez zatrzymania pędzą do dwudziestego piątego i wyższego piętra. Dwadzieścia do trzydziestu tysięcy ludzi przesunie się dziennie przez taki drapacz. Na każdem piętrze urządzone są dla wygody właścicieli tam znajdujących się biur wszelkie udogodnienia, jak pokoje dla palących, pokoje odpoczynkowe, połączenia telefoniczne i telegraficzne, zwykłe tuby do rozmowy i t.p., mimoto czynsze najmu nie są zbyt wygórowane. A choć wybudowanie takiego drapacza chmur pochłania bajońskie sumy, to jeszcze przy nizkich stosunkowo czynszach, kapitał włożony w budowę przynosi 6% do 7% dochodu.

W lokalnościach najwyższych pięter znajdują się restauracje, kawiarnie, oraz sale zabaw i rozrywek. Do tych lokalów uczęszczają goście dopiero wieczorami, gdy już cały Dom pogrążony jest w ciszy i spokoju. Żadna Amerykanka nie waha się wyjechać w wygodnem krześle windy na czterdzieste lub czterdzieste piąte piętro, by się zabawić w sali rozrywek na takiej wysokości.

Zdawaćby się mogło, że wybudowanie takiego olbrzyma-domu wymaga zbyt długiego czasu. W Ameryce jednak zasada – „czas to pieniądz” – góruje nade wszystko, liczą się też przedewszystkiem z tem, że grunt, który zwykle kosztuje miliony, oile nie jest zabudowany, pożera bezpowrotnie w sposób nieekonomiczny wysokie czynsze, jakie przynosić powinien. Toteż budowa drapaczy odbywa się z jak największym pośpiechem. Wieże o wysokości 25 do 30 piątr wykończone bywają w trzech lub czterech miesiącach. Przytem liczba robotników zajętych przy budowie nie jest znów tak znaczną, gdyż nie byłoby nawet dosyć miejsca, by wielka masa robotników mogła równocześnie pracować. Robotnicy jednak muszą być nadzwyczaj zręczni, pracują z ogromną wprawą, są specjalnie wyćwiczeni w swoim zawodzie; wkońcu musza być odważni i nie mogą podlegać zawrotowi głowy. W każdym razie przyzwyczajenie i pewność siebie zaprawia ich do niebezpieczeństwa i śmiałości posuniętej do szaleństwa, co jednak bywa nieraz przyczyną ich zguby, bo zdarza się często, że ci ludzie spadają nadół albo w inny sposób ulegają nieszczęśliwemu wypadkowi.

IMG_0716.JPG
budynek Singera, ok 1911 r.
Plik ściągnięto 182 raz(y) 3,22 MB

 
 
Dawid 

Wiek: 38
Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 107
Skąd: Nowy Jork
Wysłany: 2011-08-21, 16:35   

Super tekst. Az sie wierzyc nie chce, jak predko czas zmienia oblicza naszych miast i kultur.
_________________
Dawid
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione