Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Dylemat kobiet XX i XXI wieku.
Autor Wiadomość
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-10-21, 23:22   Dylemat kobiet XX i XXI wieku.

Problem (zachodnich) kobiet w XX i XXI wieku czyli – Jak się wybić na niepodległość nie robiąc krzywdy dzieciom i rodzinie?

Jeszcze w XIX wieku kobieta rodziła i wychowywała dużo dzieci i ….reszta jej życia zależała od tego, czy była zamożna czy nie.

„Główna różnica między możliwościami intelektualnymi obu płci polega na tym, że mężczyzna, cokolwiek czyni, osiąga wyższą doskonałość niż jest w stanie osiągnąć kobieta – niezależnie od tego, czy chodzi o głębię myśli, rozumowanie czy wyobraźnię, czy też o zwykłe używanie zmysłów i rąk.”
Charles Darwin (1809-1882).

Lata 50 i 60 – w USA i w krajach zachodnich ( w krajach za żelazną kurtyną sytuacja była nieco inna – więcej kobiet pracowało, ale za to na dwóch etatach, w pracy i w domu!) to był czas, kiedy „szanujące się” matki nie pracowały. Mężczyzna powinien móc utrzymać niepracującą żonę i dzieci, i oznaczało to „dobrobyt”. Samotność, niepewność i utratę poczucia wartości kobiety z „amerykańskiego przedmieścia” pokazuje film i książka „Godziny”.

„Moja matka swoją inteligencję i zdolności strwoniła na sprzątanie, gotowanie, dobroczynność i partyjki brydża.”

Lata 70-te na „zachodzie” to rewolucja obyczajowa ( u nas docierały tylko echa) i czas na rozkwit koncepcji samorealizacji wśród kobiet i mężczyzn. Zanikła idea „poświęcania się” dla dzieci. Efekt - masowe rozwody. W 1970 roku w Wielkiej Brytanii z pieniędzy podatników przeznaczano 9.25 milionów funtów na utrzymanie kobiet porzuconych przez mężczyzn.

W latach 80-tych z kolei nie udawało się już utrzymać rodziny z jednej pensji, a liczba rozbitych rodzin ciągle rosła. Presja społeczna zachęcała kobiety do spełniania się w pracy zawodowej. Te, które decydowały się na prowadzenie domu i wychowywanie dzieci, często czuły się głupsze, bo traktowano je jak wegetujące warzywa.

Podobnie w latach 90-tych uważano, że takie kobiety marnują zdobyte wykształcenie i swój potencjał. Troska o następne pokolenie nie znajdowała uznania : odrzucana przez feministki, nie doceniana przez społeczeństwo, nie uznawana za godne zajęcie ( pełnym wymiarze) dla nowoczesnej kobiety. Efekt – samotne dzieci, pozbawione poczucia swojej wartości i pewności, z depresją, lub zimne robokopy zaprogramowane na sukces, egoiści, nie nauczeni bezinteresowności, czułości czy empatii (również wobec swoich starych rodziców!).

Obecnie kobieta broni się przed macierzyństwem, ponieważ podświadomie się go boi. Nie określa samej siebie jako przyszłej szczęśliwej matki - jeżeli chce mieć dziecko, to w ramach realizacji jednego z punktów planu biznesowego zwanego życiem. Dziecko wtedy staje się rodzajem drogocennej inwestycji, dba się o niego, wyposaża we wszelkie możliwe narzędzia do osiągnięcia dobrego poziomu życia w przyszłości, nastawia do życia pragmatycznie. Mimo tych starań, dziecko ciągle pozostaje bezbronne i „roszczeniowe” ( wskazują na to wszelkie ostatnie rozruchy młodzieżowe i mini rewolucje w Anglii, Francji, USA – ruch „oburzonych”), pozbawione kośćca moralnego, celu wyższego oraz marzeń.

Jednocześnie wewnątrz samych siebie przechowujemy tradycyjny obraz kobiety-matki, kochanej, czułej, ciepłej, oddanej, kochającej bez powodu. Powoduje to często frustrację zarówno u mężczyzn i kobiet. W wersji komediowej obejrzymy taką frustrację mężczyzn w nowym filmie Marka Koterskiego „ Baby są jakieś inne”. W filmie pokazani są mężczyźni , którzy po prostu boją się dzisiejszych kobiet – są dla nich przerażające.
Wszystko potrafią- jeśli zechcą oraz nie okazują zachwytu a nawet szacunku dla męskiego gatunku. Mężczyźni zaczynają dostawać fobii złej „modliszki” bądź obawiają się, że mogą być potraktowani podobnie jak trutnie, boją się tej nieoczekiwanej „zamiany miejsc”.

Czy to wszystko czyni nasz świat lepszym i szczęśliwszym. Nie. Więc co dalej?

Czasem, jak się śledzi dyskusje w sprawie udziału kobiet w życiu społecznym i zawodowym już nie wiadomo, czy to są problemy z kobietami czy raczej kobiety mają jakiś problem. Kiedyś może zrozumiemy, że TA sprawa dotyczy nas wszystkich?

Opieka nad dziećmi, w szczególności chorymi, nad osobami starszymi w rodzinie czy niepełnosprawnymi - tymi sprawami zajmują się głównie kobiety. Dodatkowo zwykłe sprawy, jak : zadbanie o wyżywienie rodziny, o stan zdrowia dzieci, edukację i rozwój dzieci obciążają w największej mierze kobiety – matki lub babcie. Wydaje się, że najmniej kontrowersyjnym sposobem na poradzenie sobie z nierównym wykonywaniem darmowej pracy opiekuńczo-wychowawczo-pielęgnacyjnej przez kobiety jest uświadamianie dzieci i dorosłych o społecznej szkodliwości takiego nierównego podziału ról, zapewnieniu państwowej lub samorządowej opieki nad osobami chorymi albo wprowadzenia godziwej pomocy finansowej dla osoby opiekującej się chorym czy niepełnosprawnym dzieckiem.

Praca, najczęściej kobiety, włożona w zajmowanie się chorym czy niepełnosprawnym dzieckiem nie powinna być ponad siły fizyczne i finansowe tej osoby (aktualnie wysokość zasiłku opiekuńczego jest absurdalna) , poza tym taka osoba powinna mieć prawo do minimalnej i własnej (niezależnej od męża) emerytury, pomimo że nie pracowała (zajmowała się słabszym członkiem naszego społeczeństwa) oraz nie mieć problemów ze ściągnięciem alimentów po rozwodzie ( na razie to jest jakiś nierozwiązywalny problem w naszym kraju!).

Takiego podejścia wymaga zasada humanitaryzmu, ochrony, opieki nad osobami społecznie słabszymi -nie z własnej woli czy winy, nie zostawiania ich samych sobie. Oczywiście mówimy ciągle o państwie, które na to jeszcze stać - przy mądrej, zrównoważonej polityce społecznej.

W rzeczywistości kobiety, które porzucają „matkowanie” na rzecz tzw. kariery lub po prostu pracy dla własnego i rodziny bezpieczeństwa, łączą dwie lub więcej ról społecznych bądź mają albo zabezpieczenie w postaci własnej mamy lub rzadziej teściowej, albo polegają na „wynajętych” osobach obcych, też kobietach. Często wtedy dzieje się tak, że takie nianie czy gosposie stają się quasi członkami rodziny bądź , odwrotnie, mimo oddanego serca i ogromnego wkładu w wychowanie i opiekę nad dziećmi, nigdy nie otrzymają nic poza pieniędzmi.

I kobiece koło trosk się zamyka.

P.S.( 1)

„Czymkolwiek jest macierzyństwo, nie jest to coś, czym można się zajmować niezależnie od wszystkiego innego, wydaje się, że przenika ono i zmienia całą naszą istotę, tak że kiedy raz go zaznamy, nie możemy już z niego zrezygnować."

Hilary Land „Girls Can’t Be Professors..”

P.S.(2)

Ze strony Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej

Podczas nieformalnego spotkania ministrów ds. równości płci, rodziny i zatrudnienia ( 20.10.2011 rok), ministrowie będą zastanawiać się wspólnie nad najkorzystniejszymi mechanizmami godzenia ról zawodowych i rodzinnych, szczególnie w kontekście wyzwań demograficznych i obecnego kryzysu gospodarczego. Podczas konferencji prasowej państw Trio Prezydencji – Polska, Dania i Cypr uroczyście podpiszą wspólną deklarację na rzecz działań w zakresie promowania równości płci podczas 18-miesięcznego sprawowania Polskiej Prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

Podczas konferencji eksperci m. in. z Sieci ds. Równości Płci i Rynku Pracy Komisji Europejskiej, Europejskiego Instytutu ds. Równości Płci, Europejskiej Agencji na Rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy, europejskich organizacji pozarządowych oraz partnerów społecznych będą prezentować swój dorobek w zakresie promowania najlepszych mechanizmów godzenia ról zawodowych, rodzinnych i prywatnych. Na konferencji odbędzie się też oficjalna prezentacja raportu na temat Przeglądu Stanu Wdrażania Pekińskiej Platformy Działania pt:
“Kobiety a gospodarka: Godzenie życia zawodowego z rodzinnym jako warunek równego uczestnictwa w rynku pracy” przygotowanego przez Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn dla Prezydencji Polskiej.

Skrót raportu w języku polskim do pobrania: Godzenie pracy z życiem rodzinnym jako warunek równego uczestnictwa w rynku pracy :arrow: (link http://www.eige.europa.eu/node/1324 )

kobiety pracujące jedzą lunch na mieście, lata 30-te, Londyn.jpg
Plik ściągnięto 144 raz(y) 1,69 MB

IMG_0481.JPG
Plik ściągnięto 156 raz(y) 2,9 MB

Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2013-03-17, 12:28, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Rex 

Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 93
Skąd: Warszawa - Paris
Wysłany: 2011-10-22, 00:00   

Niezmiernie ciekawy artykul na ciekawy temat. Moi rodzice zawsze mowili: Normalna (przecietna) kobieta jest... aniolem. Nie bede tlumaczyl glebiej, co mieli na mysli, powiem tylko, ze to nie byl zart. Jestem pewien, ze kazdy, kto zastanowi sie nad tym przez chwile, przyzna racje moim rodzicom.
_________________
Rex
 
 
Andrew 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 77
Dołączył: 10 Cze 2011
Posty: 117
Skąd: North Carolina, USA
Wysłany: 2011-10-22, 00:20   

Rex, przyznaje racje. Tak jak kobieta potrafi opiekowac sie dziecmi, mezem, rodzicami, chorymi lub starszymi ludzmi... Coz, tak wlasnie wyobrazamy sobie aniolow.
_________________
Andrew
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-22, 11:55   

Pracodawcy dużych firm warszawskich w okresie międzywojennym starali się ułatwić opiekę nad małymi dziećmi swym pracowniczkom.
Bardzo dużo ułatwień miały kobiety pracujące w Zakładach Wedla. Był tam żłobek dla niemowląt , a pracowniczki miały możliwość karmienia dzieci w czasie przerwy.

Dom Handlowy Braci Jabłkowskich w Warszawie też prowadził przedszkole dla dzieci pracowników.

Co ciekawe dr Jan Jabłkowski pochodzący z tej rodziny w przedsiębiorstwie gdzie jest dyrektorem czyli w Przemysłowym Instytucie Automatyki i Pomiarow (Ochota/Włochy) również wzorem swego dziadka i ojca prowadzi przedszkole dla dzieci pracowników.
_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Jerzy_S 2011-10-22, 12:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
PRex 

Wiek: 49
Dołączył: 12 Lip 2011
Posty: 112
Skąd: USA
Wysłany: 2011-10-24, 02:41   

Andrew, masz racje. Az dziw bierze, ze az tak wiele osob zdaje sie nie dostrzegac tego oczywistego faktu.
_________________
PRex
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-10-24, 23:36   

To prawda... jak myślę o swojej Mamie czy Babci, której nie ma już tutaj, wiem, że bez nich nie byłoby domu, spokoju i wielu chwil radości. Ważne, by umieć to docenić, również w sensie praktycznym, jak wspominasz Jurku. Takie wsparcie nie dotyczy tylko kobiety, to dotyczy nowego pokolenia i rodziny.

Moja Babcia tworzyła przemiły, szczęśliwy dom - i pomimo wojennych czasów- umiała zadbać o podstawowe potrzeby rodziny. To ona o wszystko zabiegała i hodowała zwierzęta, przy czym wspaniale gotowała. Moja babcia po prawej stronie, po lewej jej kuzynka.

Moja babcia.jpg
Plik ściągnięto 151 raz(y) 553,52 KB

 
 
Arcyhistoria 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 04 Kwi 2011
Posty: 47
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-25, 00:11   

Wielką ciekawostką jest to, w jaki sposób kształtował się obraz kobiety w domu poprzez coraz liczniejsze akcje reklamowe. Jeszcze przed wojną reklamowano różne środki czy urządzenia używane do jak najdoskonalszego wykonywania prac domowych - w polskiej reklamie i zagranicznej. Zaczęto wprowadzać kult higieny i komfortowego, nowoczesnego domu z panią domu, jako głównym wykonawcą i gwarantem sukcesu na tym polu.

IMG_1353.JPG
Plik ściągnięto 173 raz(y) 2,57 MB

IMG_0406.JPG
Plik ściągnięto 159 raz(y) 3,15 MB

IMG_0388.JPG
Plik ściągnięto 141 raz(y) 2,8 MB

 
 
Dawid 

Wiek: 37
Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 107
Skąd: Nowy Jork
Wysłany: 2011-10-29, 02:36   

Czytalem, ze psycholodzy stwierdzili (obliczyli czy cos takiego), ze kobieta w czasie wychowywania dziecka ratuje mu zycie srednio 400 razy. Imponujace, nieprawdaz?
_________________
Dawid
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-10-29, 12:02   

To bardzo ciekawe dane, Dawid. Nigdy nie liczyłam, ile razy moje dzieci były w takim stanie zdrowia, który bez właściwej opieki lub wręcz szybkiej interwencji ( jak nawet "zwykłe" zakrztuszenie!! czy upadek) mógłby się źle zakończyć, ale na pewno takich chwil było mnóstwo. Może i 400. Zajmowanie się dzieckiem czy dziećmi, tym bardziej w jakimś stopniu chorymi czy upośledzonymi to ciężka praca i wyczerpujące emocjonalnie. Zawsze mówię, że dotyczy to wszystkich, którzy się tego podejmują i robią to z sercem: rodziców dziecka, dziadków, niań, czy opiekunek w żłobkach, przedszkolach czy domach dziecka.
 
 
Arcyhistoria 

Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 04 Kwi 2011
Posty: 47
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-10-29, 12:34   

Oto uroczy fragment wyjęty z ust wybitnego filozofa.
Jednak się nie sprawdziło. Pewnie przed nami są jeszcze sprawy, o których nie śniło się nawet filozofom.

"Kobiety z pewnością mają zdolności do nauki, lecz nie są stworzone do wyższych form nauk, takich jak filozofia i pewne rodzaje twórczości artystycznej, bowiem te wymagają pierwiastka uniwersalnego. Kobiety mają dobre pomysły, miewają też dobry smak i elegancję, brakuje im jednak zmysłu idei."

Georg Hegel, 1770-1831
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione