Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
....Świętych obcowanie...
Autor Wiadomość
Ferdydurka 

Dołączyła: 19 Cze 2011
Posty: 8
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-16, 13:53   ....Świętych obcowanie...

„ ..…i świętych obcowanie…”

Chciałabym przytoczyć pewną opowieść – bardzo zagadkową - podawaną przez osobę, która sama to przeżyła i od tego czasu jest pewna, że istnieją sprawy niezwykłe.

Zdarzyło się to dosyć dawno temu, pewnie około 20 lat wstecz, jak nie więcej. Ów człowiek jechał samochodem po szosie poza miastem. Po jakimś czasie zobaczył wolno idącą poboczem kobietę. Zamachała do niego ręką. W jej twarzy było coś takiego, że poczuł, że powinien się zatrzymać. Powiedziała mu, że był wypadek i że w wypadku uczestniczyło malutkie dziecko.

Po jakimś czasie musiał zwolnić, ponieważ przed nim powstał jakiś korek. Pomyślał, że zgodnie ze słowami tej kobiety doszło do wypadku.
Rzeczywiście było sporo policji, ludzi i karetka pogotowia. Wypadek wyglądał na poważny, samochody były mocno uszkodzone. Dokładnie się nie przyglądał i pojechał dalej.

Po ujechaniu jeszcze kawałka drogi ponownie zobaczył kobietę na poboczu. Była to ta sama kobieta, co poprzednim razem. Teraz jednak machała na niego wyglądając na bardzo zdenerwowaną, wręcz zrozpaczoną. Był zdziwiony, ale znowu się zatrzymał. Kobieta tym razem po prostu błagała go, by zawrócił, ponieważ w samochodzie, który uległ wypadkowi jest jeszcze dziecko. Sytuacja ta wydawała mu się to trochę dziwna, ale rozpacz kobiety i jej wielka prośba zrobiły na nim takie wrażenie, że nie mógł jej odmówić. Obiecał jej zawrócić i tak zrobił. Jak dojechał do miejsca wypadku, zastanawiał się, czy to co robi ma w ogóle sens. Jednak podszedł do policjanta i zapytał, czy w tym samochodzie znaleźli dziecko, czy jechało nim. Policjant powiedział, że nie – że jechał tylko mężczyzna-kierowca i kobieta. Kobieta nie przeżyła, a mężczyzna został natychmiast odwieziony do szpitala. Wtedy mężczyzna, powiedział, że wie na pewno, że w tym samochodzie było dziecko i czy można to jeszcze raz sprawdzić. Policjant zgodził się chociaż niezbyt niechętnie. Otworzyli samochód, nikogo już nie było, tylko ślady zniszczeń i krwi. Mężczyzna jednak na podłodze pod siedzeniem zobaczył coś wciśniętego. Okazało się, że to malutkie dziecko w kocyku, które jeszcze żyło.

Człowiek, który to opowiedział moim bliskim, zrozumiał, że musiał spotkać na drodze matkę dziecka , która ukazała się mu dwukrotnie. Już nie żyła bądź umierała, ale bała się o dziecko i chciała go ratować. Ona sama ( jej dusza) walczyła o życie dziecka lub jakiś Anioł jej dopomógł. Człowiek, który to przeżył, potem ciągle opowiadał o tym wszystkim, ponieważ to wydarzenie otworzyło mu oczy na inny świat.
_________________
Ferdy
 
 
Krys 

Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 170
Skąd: Austria, USA
Wysłany: 2011-11-16, 23:50   

Historia z rzędu wkładanych między bajki. Niestety.

Nie każdy z nas posiada w mózgu czynny receptor odbierający tego typu zjawiska. Naukowcy wciaz sprzeczają się, czy dany areał mózgu sam kreuje wizje, czy raczej odgrywa rolę anteny, wyłapującej istniejące fale. Argument, że czasami wiadomości podane "z zaświatów" okazują się prawdziwe, zbijane są powoływaniem się na teorię o kolektywnej świadomości, gdzie każdy wie wszystko, tylko potrzebna jest antena, aby się "podłączyć". Nasz mózg, jak twierdzą przeciwnicy duchów, nie rozumie fenomenu świadomości kolektywnej, więc tłumaczy sobie zdarzenie w najprostszy sposób, w formie zjawiska nadprzyrodzonego.
Nie wiemy, czy wspomniany areał mózgu bajeruje nas, czy rzeczywiście odbiera wiadomości płynące z wymiaru, do którego dostęp mają tylko wybrani.
_________________
Krys
 
 
Umbra Eight 

Dołączyła: 29 Lip 2011
Posty: 33
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-11-17, 00:04   

Tak, tego typu historie wkładamy między bajki. Jest ich tak dużo, że faktycznie trudno odróżnić prawdę od fikcji.
Gdy przydarzy nam się coś podobnego, raczej nie przyznajemy się w obawie o posądzenie o kłamstwo czy postradanie zmysłów.
Ja też wolę milczeć, lub przekazywać to, co przeżyłam, w formie opowiadań.
Mój mąż - bardzo, bardzo przyziemny biolog - delikatnie określał mnie "osobą nadwrażliwą". Aż do dnia, gdy w czasie mojej codziennej medytacji ukazał mi się teść w formie - to nie żart! - różowej chmurki, informując, że odchodzi. Natychmiast przerwałam medytowanie, wyszłam z pokoju i przekazałam mężowi otrzymaną wiadomość. Jego instynkt nie pozwolił mu zbyć mnie pobłażliwym uśmiechem. Chwycił za słuchawkę i zadzwonił do rodziców. Dowiedział się, że ojciec umarł przed chwilą.
Teraz każdy pewnie myśli, że biolog został "nawrócony". Nie, nic z tych rzeczy. Już nie twierdzi, że jestem "nadwrażliwa", ale ciągle stoi po stronie większości, nie wierzącej w zjawiska nadprzyrodzone.
_________________
Umbra Eight
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-11-17, 11:13, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Jan Oliver 

Wiek: 48
Dołączył: 23 Lip 2011
Posty: 18
Skąd: Warszawa - New York
Wysłany: 2011-11-17, 00:43   

A moze bysmy podzielili sie naszymi przezyciami na ten temat? Kto odwazny na pierwszego?
_________________
Jan Oliver
 
 
Artur S. 

Wiek: 71
Dołączył: 07 Lip 2011
Posty: 135
Skąd: Greensboro NC, USA
Wysłany: 2011-11-17, 15:01   

Ja rowniez moglbym co nieco opowiedziec... ale nie jako pierwszy.
_________________
Artur S.
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-11-17, 17:43   

Ja na pewno mogę powiedzieć, że przeczułam, a lepszym słowem byłoby "OTRZYMAŁAM" informację, że umarła moja Babcia. Byłam na niedzielnej mszy i właśnie w czasie jej trwania zrozumiałam, że stało się. Ukłucie żalu, ale potem właściwie uczucie spokoju. Wróciłam do domu, a mąż mi mówi, że ma dla mnie smutną wiadomość - "umarła Babcia". Przed chwilą ktoś z rodziny zadzwonił do nas z tą wiadomością. Ja powiedziałam tylko - "ja to wiem". Skąd ? Poczułam to, czy otrzymałam wiadomość jak impuls w sam środek mojej świadomości- bo tak to czułam. Zdążyłam więc pożegnać się z Babcią jeszcze w kościele.

Muszę dodać, że przed tą chwilą Babcia nie była umierająca ani mocno chora, czy w gorszym stanie niż zwykle, więc nie było mowy, że podświadomie sama, w przebiegły że tak powiem sposób, przygotowałam się na jej odejście.
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-11-22, 23:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Oliver 

Wiek: 26
Dołączył: 11 Lip 2011
Posty: 69
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 2011-11-18, 13:52   

Moj receptor jest nieczynny. No, moze za wyjatkiem tego, ze wiem, co mama chce powiedziec, zanim otworzy usta.
_________________
Oliver
 
 
Rex 

Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 93
Skąd: Warszawa - Paris
Wysłany: 2011-11-22, 21:05   

Nie przejmuj sie, Oliver. Moj receptor tez nie pracuje. Ale moj brat cale zycie opowiadal wydarzenia spoza tego swiata, co okreslalem zawsze jako zenujace. Dzis jednak... po nabraniu doswiadczenia zyciowego zaczynam myslec troche inaczej.
_________________
Rex
 
 
KulturKampf 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 194
Skąd: Warszawa-ul. Mochnackiego
Wysłany: 2011-11-22, 23:15   

Ja też mam z takimi sprawami problemy, ciągle jeszcze jestem racjonalistą. Choć czasem wydają mi się ciekawe takie opowieści, z różnych powodów. Moja prababcia podobno była specjalistką od takich historii, opowiadała je i nawet miewała osobiste przygody... ;-) . To pewnie z powodu braku TV....
 
 
PRex 

Wiek: 49
Dołączył: 12 Lip 2011
Posty: 112
Skąd: USA
Wysłany: 2011-11-23, 00:48   

Być może właśnie TV zablokowalo te nasze odpowiednie receptory, lub niejako je znieczulilo.
_________________
PRex
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione