Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2012-10-13, 22:50
Święta w Austrii
Autor Wiadomość
Krys 

Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 170
Skąd: Austria, USA
Wysłany: 2011-12-13, 01:01   Święta w Austrii

Święta w Austrii

Austriacy w czarujący sposób potrafią cieszyć się z nadchodzących świąt. Już pod koniec listopada w każdym niemalże sklepie można kupić jedlinowy wieniec z czterema świecami i kalendarze adwentowe dla dzieci. Każdy dom towarowy, każda firma, każda szanująca się dzielnica zdobi się jedlinowymi girlandami i większymi czy mniejszymi wieńcami. Za ich przykładem idą prywatne domy, zwłaszcze tam, gdzie są dzieci.

W pierwszą niedzielę adwentu zapala się pierwszą świecę na wieńcu. Rodziny austriackie zasiadają wspólnie do stołu, na którym tronuje ów lasem pachnący wieniec, i opowiadają lub czytają świąteczne historyjki, słuchają kolęd (poza „świętą nocą“, którą włącza się dopiero 24 grudnia), grają z dziećmi w planszowe gry, lub po prostu siedzą razem przy cieście i grzanym winie. Przytulna sytuacja powtarza się w każdą niedzielę adwentową, z tym że za każdym razem zapala się jedną świecę więcej. Adwentowe niedziele są jakby trenowaniem świętowania.

Kalendarze adwentowe, bez których żadne austriackie dziecko nie może sobie dzisiaj wyobrazić grudnia, mają za zadanie ułatwić maluchom okres oczekiwania na gwiazdkę. Kolorowe kalendarze, najczęściej przedstawiające Mikołaja z workiem prezentów, lub scenę ze Świętą Rodziną, posiadają 24 okienka. Począwszy od 1 grudnia, każdego ranka dzieci otwierają jedno okienko, gdzie czeka na nie maleńka niespodzianka, najczęściej czekoladowa figurka. Kalendarze zwykle przynosi dzieciom w nocy z 30 listopada na 1 grudnia św. Mikołaj, który właściwie, jak wiadomo, ma się pojawić dopiero 6 grudnia. Ale dzieci nie są aż takie dokładne i chętnie przymykają oko na tę małą nieścisłość. W okresie adwentu we wszystkich domach towarowych, na targach i większych ulicach zakupowych krążą Mikołaje z worami pełnymi cukierków. Co milszy Mikołaj częstuje nie tylko dzieci, lecz i obładowanych zakupami rodziców.

Adwent w Austrii to bardzo miły okres. Poza jednym dniem. Piąty grudnia jest dniem, w którym przychodzi diabeł z rózgą, nazywany w Austrii krampusem.
Wątpię, czy dzisiaj ktoś jeszcze znęca się nad dziećmi, przysyłając im krampusa, który ma za zadanie ukarać dziecko za nieposłuszeństwo. Ale tradycja pozostała. Tak więc 5 grudnia po ulicach szwendają się zgraje diabłów, z brzęczącymi łańcuchami, w czarnych kozich skórach, w strasznych maskach, z ogromnymi rogami i oczywiście rózgami. Często z tego powodu zatrzymywany jest ruch samochodowy. Dzieci bledną już na sam widok takich czartów. Ale uliczne krampusy nie biją ani nie straszą dzieci, co najwyżej odstawiają napędzające strachu tańce. Za to wyjątkowo chętnie ścigają dziewczyny w wieku od 15 do 50 lat. Piskom i wrzaskom nie ma końca. Przy czym zbitej rózgą dziewczynie nie wolno się obrazić, bo może narazić się na pośmiewisko gapiów.
Moje pierwsze i do tej pory jedyne zetknięcie z austriackim krampusem odbyło się w dosyć dramatyczny sposób. Natknęłam się na tę dziką gromadę na Mariahilfer Straße, wielkiej ulicy zakupowej w Wiedniu. Ruch uliczny był wstrzymany. Za diabłami ciągnęły tłumy gapiów. Błyskawicznie zorientowałam się, czym to pachnie i czym prędzej tchórzliwie skryłam się za grubym słupem ogłoszeniowym. Filując z mojego ukrycia, chichotałam i radowałam się z nieszczęścia schwytanych dziewczyn. Wtem z tyłu spadły na moje ramiona wielkie kosmate łapy z krogulczymi paznokciami. Struchlałam z przerażenia. To był chyba sam belzebub! W mgnieniu oka zostałam wywleczona na środek ulicy. Krwiopijcze bestie zawyły chciwie na mój widok. Broniłam się, tłumacząc, że jestem z Polski i kicham na ich obyczaje, ale nikt mnie nie słuchał. Rózgi ze świstem cięły powietrze, krampusy podrygiwały w ekstazie, brzęcząc łańcuchami, nienasycyona banda widzów biła brawo, rycząc ze śmiechu i napawając się moją klęską.
Od tej pory 5 grudnia spędzam w swoich czterech ścianach, z których nie wyciągnie mnie nawet sto diabłów... chciałam powiedzieć sto koni.

Szóstego grudnia diabły diabli wzięli - przychodzi święty Mikołaj. Dzieci w przedszkolach czyszczą buciki, bo do jednego z nich Mikołaj włoży prezent. Najczęściej są to woreczki z mandarynkami, czekoladowym Mikołajkiem i orzeszkami ziemnymi. Również w domu dzieci znajdują rankiem koło łóżka lub w butach małe niespodzianki. Szósty grudnia jest świetną okazją, aby obdarować sąsiadów, krewnych, współpracowników, biednych czy uchodźców.
Większe prezenty dostaje się dopiero pod choinkę.

Według tradycji prezenty pod choinkę przynosi w Austrii Christkind, czyli Dzieciątko Chrustusowskie. Już niejedna głowa się łamała, próbując odgadnąć, dlaczego w dniu narodzin Chrystusa to właśnie On obdarowuje nas, a nie odwrotnie. Małym Austriakom jest z tego powodu bardzo wszystko jedno, Christkind przynosi prezenty i basta!

Austriacka wieczerza wigilijna prawie nie różni się od polskiej. Austriacy lubią karpia tak samo jak my. Jednak opłatek, który położyłam na świątecznie zastawionym stole, został uważnie zbadany ze wszystkich stron, podejrzliwie obejrzany pod światło, wreszcie polizany, przy czym ów ciekawski bardzo się speszył, gdyż kawałek opłatka przylepił mu się do języka. Od razu przypomniała mi się pewna scena z audycji przyrodniczej, gdy badacze dali małpom lusterko do łap.
Polski barszczyk wigilijny został przez Austriaków przyjęty ze szczerym zachwytem, a dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa pominięto taktownym milczeniem. „Pewnie Krysia się pomyliła.“

Choinki austriackie są ubierane bardzo różnie, niektóre mają prawdziwe świeczki, kilka żółtych bombek i gwiazdki ze słomy, inne utrzymane są w tonacji czerwonej, niebieskiej, fioletowej, na innych palą się kolorowe lampki, a gałązki pełne są zabaweczek, różnobarwnych bombek, łańcuszków i cukierków.

Pierwszy raz choinkę ustawiono w Austrii w 1814 roku w pałacu bogatego barona Arnsteina. Wszyscy jego goście otrzymali niespodzianki. O tym wydarzeniu szczegółowo zdano relację cesarzowi. Niebawem zwyczaj przejęła szlachta, a potem i reszta społeczeństwa. A w 1959 roku pierwszy raz w Austrii przystrojoną choinkę ustawiono na ulicy, a raczej na placu przed wiedeńskim ratuszem. Od tej pory co roku inne austriackie województwo obdarowuje stolicę Austrii największym i najpiękniejszym świerkiem ze swoich lasów, który oświetlony i przystrojony ma przynieść radość i pokój ludziom dobrej woli.

Krystyna Czerny

Adwent w austriackim domu.jpg
Plik ściągnięto 184 raz(y) 195,59 KB

_________________
Krys
 
 
Artur S. 

Wiek: 71
Dołączył: 07 Lip 2011
Posty: 135
Skąd: Greensboro NC, USA
Wysłany: 2011-12-13, 13:51   

Dzieki serdeczne za zabawny i interesujacy tekst. I - wesolych swiat!
_________________
Artur S.
 
 
Andrew 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 77
Dołączył: 10 Cze 2011
Posty: 117
Skąd: North Carolina, USA
Wysłany: 2011-12-13, 19:35   

W USA "Cicha noc, swieta noc" grana jest przez caly okres adwentowy.
_________________
Andrew
 
 
PRex 

Wiek: 49
Dołączył: 12 Lip 2011
Posty: 112
Skąd: USA
Wysłany: 2011-12-13, 19:44   

Ostatnio zapytałem zebranych w kościele, czy wiedzą, w jakim kraju skomponowano kolędę "Cicha noc, święta noc". Tyle, ile było narodowości wśród zebranych, tyle różnych otrzymałem odpowiedzi. Widać, jak bardzo bliska naszemu sercu jest ta właśnie kolęda. Nie możemy sobie wyobrazić, że mogłaby powstać w innym kraju.
A Wy wiecie, kto jest jej autorem?
_________________
PRex
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-12-13, 23:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Rex 

Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 93
Skąd: Warszawa - Paris
Wysłany: 2011-12-13, 19:47   

W Paryzu powiedzieliby, ze Francuz.
No, ale to naprawde nie Polak??
_________________
Rex
 
 
Zmora 

Wiek: 39
Dołączył: 12 Sie 2011
Posty: 30
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-13, 19:48   

Haaaaa! Te piękną kolędę skomponowano w Austrii.
_________________
Zmora
 
 
Rex 

Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 93
Skąd: Warszawa - Paris
Wysłany: 2011-12-13, 19:50   

Zartujesz Zmora. Masz bujna wyobraznie, bo malujesz piekne balkony, to ci wolno bujac. Hehehe.
_________________
Rex
 
 
Alina 

Wiek: 35
Dołączyła: 01 Lip 2011
Posty: 48
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-12-13, 19:51   

Made in Austria.
_________________
Alina
 
 
Misia 

Wiek: 34
Dołączyła: 21 Lip 2011
Posty: 110
Skąd: New York
Wysłany: 2011-12-13, 19:56   

Powapnie?
_________________
Misia
 
 
Dawid 

Wiek: 37
Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 107
Skąd: Nowy Jork
Wysłany: 2011-12-13, 20:00   

"Po wapnie" pisze sie osobno, Darling.

A moze chcialas napisc "powabnie"? Nie wiem, czy ci Austriacy komponowali te kolede w powabny sposob, mozesz sprawdzic sama - mamy w domu DVD na temat okolicznosci jej powstania.

Powaznie! ;)))))
;-)
_________________
Dawid
 
 
Agnieszka 

Wiek: 38
Dołączyła: 29 Cze 2011
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-12-13, 20:03   

Jestem przekonana, ze byli powabni do pewnego stopnia, przynajmniej dla swoich zon. O ile pamietam bylo ich dwoch, jeden skomponowal muzyke, a drugi slowa, ktore napisal juz wczesniej jako wiersz.
_________________
Agnieszka
 
 
Umbra Eight 

Dołączyła: 29 Lip 2011
Posty: 33
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-13, 20:06   

Jeden byl ksiedzem, ale nie odmawiajmy im powabnosci. Ten ksiadz slynal z tego, ze byl postepowy, pelen energii i pomyslow, czym nawet denerwowal dostojnych zwierzchnikow.
_________________
Umbra Eight
 
 
Jan Oliver 

Wiek: 48
Dołączył: 23 Lip 2011
Posty: 18
Skąd: Warszawa - New York
Wysłany: 2011-12-13, 22:09   

Powabny ksiadz... No, nie wiem. Nie jestem przekonany.
_________________
Jan Oliver
 
 
Krys 

Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 170
Skąd: Austria, USA
Wysłany: 2011-12-13, 22:12   

Zgadzam się z Janem Oliverem. Bardziej pasuje: "Powabna Księżna".
_________________
Krys
 
 
Oliver 

Wiek: 26
Dołączył: 11 Lip 2011
Posty: 69
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 2011-12-14, 00:00   

Cool.
_________________
Oliver
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-12-15, 23:39   Tradycje bożonarodzeniowe.

To niezwykle ciekawe opowiadanie o tradycjach bożonarodzeniowych w Austrii. :-)

We wszystkich krajach o korzeniach chrześcijańskich wygląda to nieco podobnie. Chociaż są ciekawe różnice - u jednych pojawia się zły Krampus jak w Austrii, u nas jakaś Śmierć strasząca wszystkich dokoła czy Czarty porywające złego Heroda, w Niemieckich landach groźny i surowy Knecht Rupert… Jak widać tradycje podlegają też zmianom – dawniej prezenty przynosił Christkind w krajach protestanckich czy w Polsce pod zaborami Hajlekryst w postaci starego dobrodzieja z długą siwą brodą ( a więc jakiś kompromis pomiędzy św. Mikołajem a koncepcją malutkiego Jezusa obdarowującego ludzi w Wigilię świąt…), teraz dzieci najczęściej obdarowuje św. Mikołaj, który przyjeżdża w saniach z reniferami z Laponii, a w Polsce często przychodzi Gwiazdka, a w niektórych rejonach nawet Gwiazdor!!!

Wspomnę jeszcze parę słów o Francji, gdzie mieszkaliśmy przez parę lat. Na przykład Kalendarze Adwentowe były również dawane tam dzieciom - od niedawna pojawiają się i u nas w Polsce , ale niestety są głównie produktem komercyjnym, ponieważ nie przyszła z nimi albo nie zakorzeniła się idea kalendarzy. We Francji przed Świętami uroczyście obchodzi się dzień św. Cecylii (22 listopada) – niezwykłej świętej z początków chrześcijaństwa, rzymskiej patrycjuszki, która to wraz ze swoimi mężem i jego bratem pomagała ubogim i prześladowanym chrześcijanom (były to czasy papieża Urbana i pierwszych chrześcijan ukrywających się w katakumbach Rzymu). Ponad to popularne są figurki tzw. Santons, Małych Świętych, którzy stanowią składnik francuskiej tradycji świątecznej jak Creche de Noel – czyli Szopki.

Muszę jeszcze wspomnieć o Roratach odprawianych w okresie Adwentu w Polsce. To piękne msze poranne na chwałę Maryi, Matki Bożej. Nazwa pochodzi od pierwszych słów modlitwy : „Rorate coeli desuper” – Spuście rosę niebiosa.., a rorare to zraszać. Roraty to zraszanie nas z nieba……

Parada na święto świętej Cecylii 22 XI w Senlis we Francji.jpg
Plik ściągnięto 144 raz(y) 566,78 KB

 
 
Rex 

Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 93
Skąd: Warszawa - Paris
Wysłany: 2011-12-16, 01:27   

Nie wiedzialem, ze az tak bardzo roznimy sie zwyczajami od innych krajow. Krys i Baba Jaga - dzieki serdeczne. Czegos sie nauczylem.
_________________
Rex
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2011-12-16, 12:56   

Zapomnieliśmy jeszcze o jednym dobrodzieju ze Wschodu- tym razem świeckim produkcie - Dziadek Mróz z jego Śnieżynką :!:
 
 
Artur S. 

Wiek: 71
Dołączył: 07 Lip 2011
Posty: 135
Skąd: Greensboro NC, USA
Wysłany: 2011-12-17, 16:49   

To chyba sie nazywalo "Djeduszka Moroz", czy jakos tak. Sniezynki juz nie pamietam po rosyjsku.
Zabawne, bo Babcia Jaga odgrzebala we mnie bardzo zagubione, zagrzebane, zasypane wspomnienia.
_________________
Artur S.
 
 
MaMa 

Dołączyła: 21 Lut 2011
Posty: 81
Skąd: Ochota-Szczęśliwice
Wysłany: 2011-12-18, 22:13   

Bardzo ciekawe te informacje o różnych świątecznych tradycjach! Dziękuję. :-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione