Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Zbigniew Cybulski - 45 rocznica śmierci 8 stycznia
Autor Wiadomość
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-08, 17:57   Zbigniew Cybulski - 45 rocznica śmierci 8 stycznia

Maciek Chełmicki - z "Popiołu i diamentu" - bohater filmu z 1958 r. Andrzeja Wajdy to była rola, która dała mu sławę.

Przy omawianiu śmierci Janusza Morgensterna, Andrzej Wajda wspomniał o słynnej scenie z tego filmu. To Janusz Morgenstern, wymyślił te szklaneczki ze spirytusem ślizgające się po blacie baru - i Maćka Chełmickiego podpalającego spirytus i wymieniającego przy kolejnych szklaneczkach pseudonim poległego kolegi z oddziału AK.
Wtem - stop ; nie podpal dwóch ostatnich szklaneczek. Kolega zatrzymuje Maćka w ostatniej chwili. Przecież to my - my żyjemy.
Śmiech histeryczny Maćka - cóż to za życie, nasze pokolenie jest od tego żeby ginąć.
Przecież on czeka w tym barze w Ostrowcu w maju 1945, żeby zabić sekretarza Partii Robotniczej Szczukę. Jakiś romans nawiązany w hotelu z barmanką, nie może mieć przyszłości. Przecież oni są od tego, żeby zginąć.
Te nerwy, ta trauma z wojny jest w nim. Już bliski jest moment, gdy patrol wojskowy chce zatrzymać Maćka. To nie ma związku ze śmiercią Szczuki, po prostu przypadkowa kontrola. Nerwy, rodzaj poczucia winy może powoduje że Maciek ucieka. Seria dopada go na jakimś śmietniku, pada, rzęzi, umiera.
Młodzi chlopcy z patrolu, jego rówieśnicy po sprawdzeniu, że nie ma przy zabitym, żadnej broni - koszula jakaś tylko nędzna na zapas - mówią.
Boże, człowieku - dlaczego uciekałeś ?

Czy on tak doskonale zagrał Maćka - bo grał jakby siebie ?

Kogoś, kto napakowany ideami, snem o wolnej Polsce, trafia w inny świat - narzucony Polsce ustroj wprowadzany siłą.

Miał wielką charyzmę Zbigniew Cybulski, przekazywal w swych rolach filmowych rozdarcie wewnętrzne, niedostosowanie do normalnego świata, niósł bagaż traumy wojennej.

Był ideałem dla swych rówieśników - czarne okulary, kurtka skorzana to były zewnętrzne cechy kodu jego miłośników. Ale ważne to co w nim było, dążenie do doskonalości aktorskiej, chęć pokazania czegoś pięknego w tych trudnych czasach cenzury i nachalnej propagandy.

Tak zginął jak żył, w biegu, w pogoni za pociągiem - już tuż, tuż o krok od szczęscia, ktore odjechało.
:arrow: http://www.youtube.com/watch?v=d0tk5usOE7Y

ZC.jpg
Plik ściągnięto 725 raz(y) 28,09 KB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-11-30, 21:09, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2012-01-08, 23:29   

Tak, Zbyszek Cybulski żył tylko 40 lat (1927-1967). Podobnie jak inni tragiczni pisarze : Marek Hłasko a później Edward Stachura, stał się nie tylko idolem pokolenia, ale pozostał w naszej pamięci jako aktor kultowy. Ucieleśnił w sobie samym specyficzne dla tego czasu ból i rany nie do zabliźnienia, jakie powstają w tych, którzy przeżyją wojnę, a potem na dodatek gorycz prześladowań , jaka miała im towarzyszyć w latach powojennych. Zbyszek Cybulski ze względu na swoje cechy, być może była to po prostu niedojrzałość emocjonalna, oraz naturalność i wielki wdzięk gry aktorskiej stał się symbolem swoich czasów, osobowością zrozumiałą i tłumaczącą stan swoich rówieśników. Grał też doskonale postacie komediowe, w filmach był również czarująco bezbronnym amantem, który budził czułe uczucia w wielu milionach Polek. Życie jednak przerosło Zbyszka. Pociągający niezwykle dla przyjaciół i wielbicieli/ek, rozczarowywał najbliższych, jak swoją śliczną żonę Elżbietę Chwalibóg, roztargniony, romantyczny i bardzo niepragmatyczny, żeby nie powiedzieć po prostu – nieodpowiedzialny. Z jednym wyjątkiem - zawsze był na serio i bardzo odpowiedzialny jeśli chodziło o Polskę. Dlatego pewnie tak wybitnie zagrał Maćka Chełmińskiego.

Dlaczego zginął tak wcześnie? Może był zbyt wrażliwy, rozedrgany, niespokojny? I jako taki nie mógł żyć sobie tak zwyczajnie? Nadwrażliwy, jak jego oczy schowane za czarnymi okularami.
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-01-10, 09:02, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-01-09, 07:48   

Rok 1975 - dworzec we Wrocławiu,

W tym pałacykowatym budynku, z przestronnymi halami dworcowymi czeka na pociąg chlopak w okularach i kurtce wojskowej, chłopak w mundurze żołnierza polskiego.
To nie kostium ale mundur prawdziwy.
Chłopak wraca z przepustki we Wrocławiu do pobliskich koszar. Odprowadza go dziewczyna, cóż nie przetrwala ta znajomość.
Chłopak z kolejnego straconego pokolenia. Napakowany propagandą salutuje żolnierzom radzieckim, myśląc że będą tak przyjażni jak w serialu "czterej pancerni i pies" . Dopiero w koszarach przełożeni mu mówią - Coś ty - ruskim i milicjantom się nie salutuje i tak ci nie odpowiedzą.

Chłopak ma w myślach jeszcze piękne spacery po Wroclawiu, Ostrów Tumski, miasto na wodzie, ZOO, Park Szczytnicki, mile chwile . Zaraz nadjedzie pociąg podmiejski, chłopak pojedzie kilka przystanków, wysiądzie przy koszarach. Będzie wpuszczal jednym uchem a drugim wypuszczał wiadomości o wspanialości narzuconego siłą ustroju.
Obowiazuje go przysięga wojskowa o przyjaźni z Armią Czerwoną.
Ten chłopak to ja.
Jurek
_________________
Jerzy_S
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione