Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2012-04-22, 13:56
Wszystkiego najlepszego Panie Profesorze.
Autor Wiadomość
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
  Wysłany: 2012-02-18, 23:29   Wszystkiego najlepszego Panie Profesorze.

90-te urodziny wybitnego Polaka. Wszystkiego najlepszego Panie Profesorze :!: . 19 luty 2012 rok.

„Jeżeli bohaterstwo jest dokonywaniem rzeczy nieprzeciętnie trudnych, to czymś takim jest też być przez całe życie w zgodzie z podstawowymi wartościami i własnym sumieniem. To jest droga, która prowadzi do ukształtowania charakteru. A to z kolei wyrabia poczucie obowiązku, które prowadzić może do bohaterstwa takiego, jak je potocznie rozumiemy.” (Newsweek , 13-19.02, M. Cieślik, M. Nalewski)

Władysław Bartoszewski. Jeden z najwybitniejszych Polaków tych czasów. Obok Tadeusza Mazowieckiego, śp prof. K. Skubiszewskiego, śp prof. Adama Strzembosza, prof. Ewy Łętowskiej, prof. Zolla i jeszcze kilkudziesięciu innych niezwykłych osób, dla których obok kompetencji, skromności, pracowitości musi zawsze stać wysoki poziom etyczny, szacunek dla ludzi, uczciwej pracy i najważniejszych wartości moralnych. Łączy ich brak zainteresowania popularnością, karierą i materialnym sukcesem. Są ponad to. Takich ludzi jest mało, zostało mało i nie wiem, ile nam się jeszcze urodzi. Nie mamy elit, brakuje ludzi wielkiego formatu, ci co są, z wielkimi oporami, jak prof. Ćwiąkalski czy kiedyś prof. Religa wchodzą w sferę polityki, obawiając się ośmieszenia najważniejszych w ich życiu wartości.

Zniknęły nasze elity.

W piękny dzień urodzin profesora, prócz uczucia gorącej sympatii i głębokiego szacunku dla jubilata, mnie jednak przychodzą na myśl czasy jego młodości, kiedy to tak wielu wybitnych ludzi poległo, wyjechało, zostało zabitych czy nieodwracalnie zniszczonych. Wpłynęło to na kondycję naszego państwa i społeczeństwa, aż do czasów współczesnych. Takie wyniszczenie narodu nie może pozostać obojętne dla jakości państwa, świadomości obywatelskiej, nauki i wartości niematerialnych, poziomu etycznego, wysokich standardów w każdej dziedzinie.
Nasze społeczeństwo przedwojenne, zorganizowane już według konkretnych symboli i wartości, zostało zniszczone przez niemieckiego okupanta, Rosję radziecką i w końcu przez nas samych. Państwo, wiara, tradycje, instytucje zostały zniszczone. Ludzie – nosiciele wartości ogólnospołecznych i moralnych – zgładzeni. Zagłada, która dotknęła Żydów ale i Polaków, Katyń .., skazanie Powstania Warszawskiego na straszną klęskę, wyniszczenie elit II Rzeczpospolitej przez sowieckie i „nasze” władze, wyrwanie ludzi ze wschodniej ojczyzny, zniszczenie szacunku dla własności i dla ludzi związanych z własnością ziemską czy przemysłową, ogromna emigracja powojenna najlepszych elit, zniszczenie tej resztki pozostałej w Polsce poprzez szykanowanie, pozbawianie pracy, prawa do nauki, więzienie. Wypędzeni, wywłaszczeni pognębieni i upokorzeni nie mogli już dać z siebie wiele.

Władysław Bartoszewski.

Mówi o sobie skromnie, że miał w życiu wielkie szczęście do wspaniałych, niezwykłych ludzi. Na jego drodze stanęli: ksiądz Archutowski, ksiądz Jan Zieja, Jan Karski, Zofia Kossak-Szczucka, Antoni Słonimski, Paweł Jasienica, Gustaw Herling-Grudziński, Kisiel, Turowicz, Karol Wojtyła, Stefan Wyszyński, .. Opisywał ich i swoje ciągłe „dojrzewanie”. Michał Komar zebrał to wszystko w książce „Władysław Bartoszewski. Środowisko naturalne, korzenie.” Jednak nie każdy był aż tak pojętnym uczniem jak Władysław Bartoszewski. Powiedział też , że to w czasie wojny i tuż po niej zrozumiał to, co stało się dla niego najważniejszym przykazaniem – że sensem życia jest służba. W wywiadzie w Newsweek –u (13-19.02, M. Cieślik, M. Nalewski) mówił: „ Wdzięczny Bogu i wielu ludziom jestem za całe swoje życie. Trudno mówić, że jestem wdzięczny za otrzymywane ciężary, ale one dały mi jednak pewne wektory. Dzięki nim postępowałem tak, a nie inaczej. „


Władysław Bartoszewski.jpg
Plik ściągnięto 71 raz(y) 1,3 MB

Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-02-19, 11:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Michał 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 71
Skąd: Ursus
Wysłany: 2012-02-19, 11:27   

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, DUŻO ZDROWIA!
 
 
de voukolitsch 

Dołączył: 13 Maj 2011
Posty: 29
Skąd: ochota
  Wysłany: 2012-02-19, 11:48   Wątpliwa skromność profesora

Chciałem tylko przypomnieć o czym się nie mówi bo to nie pasuje do obrazu bohaterskiegoo profesora, ale pan Profesor dla pieniędzy i w już w podeszłym wieku przyjął posadę przewodniczącego rady nadzorczej LOT. Pytam czy zrobił to dla ratowania Lotu czy dla pieniędzy a może odkrył w sobie nowe powołanie tym razem w transporcie lotniczym.
Również nie mogę słuchać tego chwalenia się tą "długą" bytnością profesora w KL Auschwitz, raptem 7 miesięcy, znalazł się z łapanki i to w dodatku wykupiony przez rodzinę. Jeszce miał czelność mówić, że jego obozową zasługą było rozśmieszanie innych więźniów. Nikt by go nie słuchał, był nie znaczącym młodym więźniem i mógł tylko zarobić od starych więźniów w mordę. Byli tacy, którzy siedzieli 5 lat i w papierach mieli adnotację "fanatyczny Polak" i w normalnym życiu nie trąbili wszem i wobec o swojej przeszłości. Tu niestety mamy do czynienia z reklamiarzem a nie ze skromnym człowiekiem. Ciągle podkreśla swoje zasługi. Nie będę już pisał jak szanowny pan profesor zachował się w stosunku do mojej matki w Konstancinie. Kto chce niech dalej wierzy w jego zasługi ja niestety jestem od tego daleki.
_________________
de vouko
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-02-19, 13:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-19, 12:29   

To co, jakby zginął w Oświęcimiu, to byłoby lepiej ?
Rodziny robiły wszystko żeby wyciągnąć kogoś z obozu. A to były olbrzymie łapówki, ojciec mojej znajomej wyszedł za łapówkę, na którą musieli sprzedać całe gospodarstwo.
No i bardzo dobrze że został prezesem Rady Nadzorczej PLL Lot , bo wyciągnął te linie z kryzysu dzięki swym kontaktom.
To podłe, że człowiek, do którego przysłali listy dzisiaj prezydenci największych państw, i papież Benedykt XVI jest wygwizdywany, ubliża mu się ordynarnie na grobach powstańców warszawskich w dniu 1 sierpnia na Powązkach.
Ale nie robi uniku, jest tam co rok 1 sierpnia. Nie boi się.
Bardzo dużo dokonał, więc mu się zazdrości.
_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-02-19, 13:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2012-02-19, 14:25   Odpowiedź dla de voukolitscha'a.

Ja jednak pozostanę przy moim przekonaniu, że profesor Bartoszewski to człowiek wielkiej miary. Nigdy nie krył, że miał niezwykłe szczęście, że uniknął cierpienia i być może śmierci w Oświęcimiu. Nie wydaje mi się również, że jest bezkrytyczny wobec swoich wad, które posiada, jak każdy śmiertelnik. Wydaje mi się również , że pracę swoją traktuje właśnie jak służbę , prawdopodobnie też i tą w LOT-cie. W wielu radach nadzorczych zasiadają osoby niekompetentne - za sprawą znajomości lub z powodów cyniczno-politycznych, są jednak również obok prawdziwych profesjonalistów w konkretnej dziedzinie, osoby o uznanym autorytecie, które mogą spełniać niezwykle doniosłą rolę mediatora i doradcy, osoby zaufania publicznego. Niektóre przedsiębiorstwa w kryzysie podpierają się autorytetami, w celu poprawy swojego wizerunku. Jeżeli to jest uczciwe i zgodne z regulacjami prawnymi, nie widziałabym w tym problemu. Drogi de voukolitsch, nie wiem, jak pan Bartoszewski potraktował Twoją/Pana Mamę, mogę tylko mieć nadzieję, że nie było to intencjonalne, bądź można w sprawie jego zachowania znaleźć jakieś wyjaśnienie.

Autorytet – na to miano ciężko jest zapracować, a i tak nie ma takiej możliwości, by zostać autorytetem/wzorem dla wszystkich. Wtedy z autorytetu zrobiłby się autorytaryzm. Dlatego możemy pewnie pozostać przy swoich przekonaniach z korzyścią dla zasad tolerancji i wolności.
 
 
KulturKampf 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 194
Skąd: Warszawa-ul. Mochnackiego
Wysłany: 2012-02-19, 14:31   

W sprawie samego profesora, bliżej mi w poglądzie do Baby Jagi, ale ja z kolei w ogóle jestem przeciwny usilnemu poszukiwaniu "Autorytetów". To może być niebezpieczne, bo być może nikt nim nie był, nie jest i nie będzie. Sami starajmy się zachowywać przyzwoicie i tyle. :->
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione