Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2012-10-21, 13:10
Jan Tereszczenko i jego książka.
Autor Wiadomość
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2012-04-13, 13:12   Jan Tereszczenko i jego książka.

:!: Jan Tereszczenko i jego książka.

Wspomnienia warszawiaka egocentrysty : „JA” Jana B. Tereszczenko – niekonwencjonalna autobiografia z Warszawą w tle.

Książka Jana Tereszczenko już na dniach pojawi się w księgarniach. Ja nie mogę się jej doczekać, inni może jeszcze bardziej. Książka ta może okazać się pewnym wyzwaniem dla jej czytelników. Jej niezwykłość gwarantuje nam osobowość autora, który nie należy do osób, powiedzmy , tuzinkowych. Jest uznanym za granicą architektem, doskonałym malarzem-akwalerystą, podróżnikiem i reporterem w jednym. Poza tym to człowiek o wielkim intelekcie, ale i temperamencie życiowym. Ten ostatni posiadał niewątpliwie również w czasach, gdy mieszkał w Polsce i jako młody człowiek nie stronił od zajęć charakterystycznych dla młodego wieku. Tak, więc szykuje się nam przygoda z Janem Tereszczenko jako przewodnikiem i …. obyśmy sprostali jej wyzwaniom.

26 kwietnia o godz. 18.00 odbędzie się spotkanie z szanownym autorem Janem Tereszczenko w Teatrze Kamienica na ul. Solidarności. Ten wyjątkowy wieczór autorski organizuje Muzeum Historyczne m.st. Warszawy. Wydawcą „Wspomnień warszawiaka egocentrysty : „JA” jest Porozumienie Wydawnictw Muzealnych.

:idea: Oto garść informacji o Janie Tereszczenko ( Teko), ponieważ całą niezwykłą opowieść o nim samym, jego warszawskim życiu, przyjaciołach i wspomnieniach z lat dzieciństwa, okupacji w Warszawie i życiu w powojennej stolicy do czasu jego wyjazdu na stałe zagranicę, znajdziecie w pięknie wydanej i długo oczekiwanej książce.

Jan Tereszczenko urodził się w 1933 r. w Warszawie. Ojciec Jana - Jerzy Tereszczenko był pilotem wojskowym, brał udział w pokazach lotniczych samolotów RWD. Wyjechał jednak do Anglii, z której już nigdy nie wrócił do kraju.

Mama Jana - pani Jadwiga Tereszczenko (z domu Lublicka) była znaną malarką działającą w Zarządzie Związku Zawodowych Artystów Plastyków "Blok". Jako więźniarka Pawiaka wykonała około 200 portretów współwięźniarek. Niezwykłe rysunki więźniarek są na Pawiaku - były organizowane wystawy ,został również wydany specjalny album-katalog z wystawy z roku 2008 : "Uwięziony talent. Jadwigi Tereszczenko rysunki z Pawiaka 1940 -1941". Jedną z jej współwięźniarek była Irena Zieleniewska - Findeisen – Bellert, żona prof. Stanisława Bellerta ( opisanego przez Jerzego Słomczyńskiego m.in. na tym forum). Jan i Jadwiga Tereszczenko dobrze znali profesora Władysława Findeisena. Pani Jadwiga Tereszczko przyjaźniła się również z Wandą Telakowską. W roku 1949, Jadwiga Tereszczenko będąc członkinią zespołu prof. Marconiego w Zachęcie brała udział w przełomowych pracach konserwatorskich nad cudem odzyskanym obrazem „Bitwa pod Grunwaldem”( jak wiadomo, trzy lata leżał zakopany w ziemi. Była to pierwsza po wojnie rekonstrukcja tego niezwykłego dzieła sztuki.

W czasie okupacji zarówno matka jak i Janek Tereszczenko zaangażowani byli w działalność konspiracyjną. Teko jako dziecko przenosił gazetki AK, uczył się w tajnej szkole sióstr Goldman na Filtrowej na Ochocie, razem z synami sławnego prof. Łukaszczyka z Instytutu Radowego. W tym czasie Janek jakiś czas spędził w Zakopanem, będąc po opieką pani Kondratowiczowej, osoby niezwykle zasłużonej dla kultury i historii Zakopanego.

Janek Tereszczenko był harcerzem 16-ej Warszawskiej Drużyny Harcerzy im. Zawiszy Czarnego. Po wojnie, na gruzach Warszawy, Janek bawiąc się z innymi chłopcami, nieustannie odkrywał „przy tej okazji” straszliwą spuściznę zgładzonego miasta – góry popiołów po ludzkich ciałach i spalonych domach. Ze szczytu wypalonego kikuta Prudentialu na Placu Napoleona ( Hotel Warszawa w przebudowie, na placu Powstańców Warszawy) obserwowali ruiny.

Skończył Wydział Architektury Politechniki Warszawski. Zaczął pracować w kraju, jednak w 1962 r. zdecydował się wyjechać na stałe zagranicę. Jest doskonałym architektem, pracuje w Kanadzie, gdzie mieszka i w Singapurze. Poza tym wiele podróżował – swoje wyjazdy, często bardzo egzotyczne, dokumentował w postaci obszernych reportaży. Poza tym jest doskonałym malarzem – w technice akwareli uwiecznia niezwykłe, zabytkowe budynki zachowane w Kanadzie oraz portretuje swoich licznych przyjaciół i znajomych, maluje również sceny obyczajowe.


Na poniższej stronie można obejrzeć obrazy i przeczytać reportaże Jana Tereszczenko.

:arrow: http://www.polskieradio.ca/JAN%20TERESZCZ.htm

Poniżej załączyłam fragmenty artykułów zamieszczonych na naszym forum autorstwa Jerzego Słomczyńskiego bądź bezpośrednio samego Jana Tereszczenko.

CZAS POWSTANIA WARSZAWSKIEGO NA OCHOCIE.


11 Sierpnia, ok. godziny, powiedzmy 12:00 w południe, przechodziłem właśnie, (w towarzystwie Mamy i Helci, ale i innego ok. tysiecy tłumu ludzkiego...), przez plac Narutowicza, chodnikiem zaraz przed Kościołem Św. Jakuba... Na chodniku leżało wtedy kilka, (może nawet kilkanaście...?), spalonych ciał... Zastanawiało mnie już wtedy... -- i praktycznie zastanawia nadal... -- czyjeż to były te ciała, czemu ułożone równolegle na chodniku, i dlaczego spalone...?, kiedy wokół toczyła się jedna z najciekawszych scen teatralnych mojego 11-letniego wtedy życia, wypełnionego aktorstwem kilku skłóconych nacji, tysiącami nieznającej swego przeznaczenia maszerującej masy ludzkiej -- i w tym i mnie... -- dociekającego już wtedy istotności i logiki tamtego absolutnie absurdalnego obrazu...
Obraz ten pozostaje stale w mojej pamięci, i mogę nadal z dużą dokładnością określic dokładną pozycję tych kilkunastu poukładanych na chodniku, i... SPALONYCH...!, ciał...
Tę pamiątkę-pamięci, (jest tam znacznie więcej z Placu Narutowicza, z-wtedy i nawet z-wcześniej...), posyłam, via Sz. Pana good office, nadal kwitnącej i wszystko pamiętającej Ochocie...!
I serdecznie Was Wszystkich pozdrawiam (z Kanady...)...

Jan (TEKO), Tereszczenko
Warszawiak w Edmontonie...


Fragment z nowo wydanej książki Jana Tereszczenko - Wspomnienia warszawiaka egocentrysty: "JA" - związany z okresem Świąt Wielkanocy w czasie okupacji.

Symbolizm masowych egzekucji ulicznych i innych (a uzbierało się ich z kilkaset), znalazł wspaniały wyraz w dekoracji Grobu Pańskiego w czasie Wielkanocy roku 1944, w kościele Świętej Anny na Krakowskim Przedmieściu. Jak wiadomo, Warszawa na Wielkanoc zawsze tradycyjnie chodziła na "Groby". Przed wojną na groby chodziłem zawsze z Ojcem, za rączkę, wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia, od Swiętego Krzyża, aż po Stare Miasto, Katedrę itd. Że "Warszawa chodziła" znaczyło, że od wieczora w Wielki Czwartek aż po Wielką Sobotę w południe warszawskim szlakiem historycznym wędrowały setki tysięcy ludzi odwiedzając wspaniale udekorowane groby Pańskie. Za okupacji zwyczaj ten nie tylko nie zmniejszył się, lecz wręcz się spotęgował. Śmierć i grobowość była wszędzie. Była naturalnością. W Wielkanoc 1944 poszedłem z Mamą i z Helcią już tradycyjnie na Krakowskie i po odwiedzeniu Świętego Krzyża, Wizytek i Karmelitów dotarliśmy w końcu przed Swiętą Annę. Tłumy były nieprzebrane, poszła widać w miasto wieść, że u Świętej Anny znów zainstalowano coś specjalnego. I rzeczywiście: kiedy po wielogodzinnym staniu w ogonie dotarliśmy wreszcie do Pańskiego Grobu, oczom naszym przedstawił się następujący widok: ukosem od lewej strony biegła w perspektywie wnęki ceglana ściana, z widocznymi na niej śladami od kul; na ścianę padał cień krzyża, ukrytego gdzieś poza sceną: pod ścianą podłogę wyłożono płytami chodnikowymi, na wzór warszawskich trotuarów, na których to spoczywało ciało Chrystusa, martwe, białe, nagie z opaską na biodrach, z głową odchyloną do tyłu i z uwypukloną grdyką. Wrażenie było kolosalne. Służby kościelne popędzały wiernych, by robić miejsce następującym po nas masom, staliśmy więc tam kilkanaście sekund. Wystarczyło to jednak, abym mógł nawet dziś, z zawiązanymi oczami, trafić przed tę samą niszę kościelną i odtworzyć z pamięci, detal po detalu, całkowity obraz dekoracji. Dramat tamtej dekoracji zapisał się tak głęboko w mojej pamięci, że nie opuści mnie już nigdy.

O HASHERS – SIEKACZACH W EDMONTON i Red Dress Run wraz z wyjątkową akwarelą w tym temacie.

Koło Hashers - Siekaczy istnieje w Edmonton. Właśnie stamtąd od Jana Tereszczenko otrzymałem skan jego obrazu przedstawiający RDR - red dress run w Edmonton.
Jan Tereszczenko byl również w Warszawie na tysięcznym biegu warszawskich Hashers - Siekaczy. Dwa razy w miesiącu w Warszawie w sobotę po południu organizowane są takie biegi zakończone piwem.

To tylko króciutki fragment doskonałego artykułu m.in. o Hash House Harriers inaczej 3H pt. „Nie lubię poniedziałku – Malaje - Edmonton-Warszawa” Jerzego Słomczyńskiego, który jest dostępny w całości na naszym portalu. Akwarela załączona jest do wspomnianego artykułu.
:arrow: http://www.forum-ochoty.org.pl/viewtopic.php?t=248

O POLU MOKOTOWSKIM

Na Polu Mokotowskim przed wojną odbywały się pokazy lotnicze, na których bywałem razem z Mamą i Ojcem, który brał w tym udział na RWDetce. Mam nawet jakieś z tego zdjęcia... Jak znajdę to przekażę...

Ale najważniejsze wydarzenie to Nocna Ceremonia z Pogrzebu Piłsudskiego, 12 Maja 1935... Miałem wtedy nieco wiecej niż dwa lata, ale pamiętam to doskonale. Od Polnej wtedy były tam Wyścigi Konne, otoczone drewnianym parkanem, dość dużej wielkości, ale sama Ceremonia miała miejsce już po ciemku, (Maj...), więc musiało być dość późno, i było to też od Polnej, ale nieco dalej, bo już poza polem wyścigowym (to dotykające Placu Politechniki...), i dość głęboko w samo Pole, bo był straszny tłum ludzi. Palono ogniska i pewnie coś więcej, ale detali nie pamiętam, raczej samą wizję wydarzenia... (Później zresztą, poczet żałobny do Krakowa na Wawel wędrował pod naszymi oknami w Alejach, i też pamiętam to doskonale, nawet fakt, że Ojciec trzymał mnie, na balustradzie naszego balkonu, w rękach, na poduszce którą Mama przywiozła z Tunisu -- pamiętam dokładnie tę poduszkę...)... No ale głównie te ognie na Polu Mokotowskim... (nb. na Polnej był wtedy zakład Lardellego - lody, kawa, ciasteczka, itp...

Inne wspomnienia...? Zaraz po wojnie, pamietam jak jeńcy niemieccy ekshumowali zwłoki pochowanych tam wzdłuż Niepodległości; było tego bardzo dużo, już dość zbutwiałych... Domki Fińskie też... Jak je budowli...

No, i tego woja na Polu Mokotowskim też, tylko wtedy nie było jeszcze kałasznikowych tylko pepesze... Myśmy używali wtedy takie kombinezony, nigdy nie prane, co się zakladało o 5:00a rano, na nasze cywilne, i do dziś pamiętam (nawet teraz kiedy to piszę...), jak to śmierdziało generacjami potu i brudu... Dziwnie musiało wyglądać to wojsko maszerujące Koszykową na Pole, w tych kombinezonach ale i w cywilnych obuwiach, każde inne i nie mniej delikatne...
I jeszcze wspomnienie z tego Woja... Kiedys po zajęciach, (kończyły sie juz o zmroku...), Jacek Chyrosz, Krzyś Łukasiewicz i ja, poszliśmy pod ten komin zaraz na wprost budynku Studium Wojskowego, (Czy ten komin jeszcze jest...?), weszlismy Jackowi na ramiona, i Krzyś i ja wdrapalismy sie na sam szczyt komina, siadając na krawędzi na górze i dumając. Nie było to zbyt niebezpiecznie, bo wzdłuż klamer drabiny były też klamry bezpieczeństwa, ale pamiętam kompletnie zdrętwiałe dłonie od trzymania się tych klamer... Czy był jeszcze ktoś kto wlazł na ten komin...? Chyba tak, bo podobno kiedyś zawieszono tam "nielegalną" flagę, bodaj na 3-go Maja... Czy coś takiego...

To tyle... I pozdrawiam...

Jan (TEKO)

Wspomniany balkon w mieszkaniu w Alejach, to balkon w Alejach Jerozolimskich 51, w domu gdzie jest Fotoplastikon.


ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE OD JANA TERESZCZENKO Z JEGO AKWARELĄ – PREZENTEM DLA PRZYJACIÓŁ.
Drodzy Moi Świąteczni,
Dear My Co-Seasonal-Holidayers,

In attachment, w załączeniu jest, my this year's, moja tegoroczna, greeting card, karta świąteczna i noworoczna... Małe wyjaśnionko: An explanation: This is one in the series of my aquarelles of still standing historic buildings in our YEG... Jedna z moich akwarelii, w serii jeszcze zachowanych historycznych budowli w naszym YEG, Corbett Hall, na tutejszym Uniwersytecie, @ the UofA here... Nice, isn't it...? Ładne, co...?
Please enjoy...! Wesołej zabawy...!
Yours...
Wasz zawsze...
Tarrrah...!
Jan(TEKO)

Z innych serwisów i portali:

Wspomnienia Warszawiaka - na stronie 16 Warszawskiej Drużyny Harcerzy im. Zawiszy Czarnego.
(...) 16 WDH należała do jednej z pierwszych drużyn harcerskich w Warszawie. Wywodziła się z czasów jeszcze sprzed Pierwszej Wojny Światowej, kiedy to najpierw we Lwowie, a zaraz potem w Warszawie wprowadzano w Polsce ruch harcerski.
:arrow: http://www.16wdh.pl/a506,Wspomnienia-Warszawiaka
16 Warszawska Drużyna Harcerzy im. Zawiszy Czarnego

Doskonały wywiad z Czesławem Miłoszem zrobiony w 1981 roku w Edmonton - rozmawia Jan Tereszczenko.
:arrow: http://www.youtube.com/wa...feature=related

A_2012_JAN_SELF_PORTRAIT_BY_JAN_send.jpg
Autoportret Jana B. Tereszczenko.
Plik ściągnięto 221 raz(y) 3,81 MB

Wspomnienia warszawiaka egocentrysty JA - autobiografia Jana B. Tereszczenko.jpg
Plik ściągnięto 146 raz(y) 44,16 KB

Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-04-23, 19:34, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Rex 

Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 93
Skąd: Warszawa - Paris
Wysłany: 2012-04-13, 16:09   

Niezwykly tekst, niezwykly czlowiek. Warto o nim mowic, czytac, myslec.
_________________
Rex
 
 
Monika 

Dołączyła: 01 Mar 2011
Posty: 65
Skąd: W-wa Ochota
Wysłany: 2012-04-13, 19:22   

Przypuszczam, że książka może być ciekawa. Na pewno będą w niej zdjęcia z dawnych lat. Ja czuję się trochę "sentymentalnie" oglądając takie fotografie zdjęcia. Wszystko wygląda na nich jak żywe, a jednak już tego nie ma, odeszło w przeszłość, żyje w sercach i umysłach tych, którzy pamiętają lub fascynują się historią. Będę się rozglądać po księgarniach.
 
 
KulturKampf 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 194
Skąd: Warszawa-ul. Mochnackiego
Wysłany: 2012-04-17, 14:47   

Ja też mam wrażenie, że książka może być interesująca. To ciekawe, że losy Pana Tereszczenko splatały się również z naszą dzielnicą, Ochotą.
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2012-04-20, 13:00   Recenzja(1) zwykłej czytelniczki.

Recenzja(1) zwykłej czytelniczki.

Jestem właśnie w czasie czytania, a właściwie w czasie tzw. przerzucania ( przepraszam Panie Janie…) książki. Jest doskonała i dlatego już ogarnął mnie niepokój, że jej egzemplarzy jest za mało, albo też, że może nie będzie właściwie rozreklamowana (przepraszam Muzeum Historyczne m.st. Warszawy…).

Już po wstępnym czytaniu urywków z różnych okresów życia pana Jana Tereszczenko, mogę powiedzieć, że książka jest napisana z polotem, dowcipem, przymrużeniem oka oraz z …dystansem do samego siebie. Wacław Sadkowski , w swojej nocie biograficznej do książki, wspomniał, że intensywna egomania autora może kogoś zmęczyć (ujął to oczywiście bardziej elegancko) - mnie nie zmęczyła, raczej rozbawiała, i myślę, że chyba temu ma służyć , ponieważ Jan Tereszczenko, człowiek wielce wszechstronny i inteligentny na pewno takie przewidział skutki swojego „literackiego egocentryzmu”. Za to sam autor w słowie wstępnym napisał, że jego cechą jest „gadulstwo” – to może być prawda! ;-) , oraz że nie używał języka polskiego tak jak mógłby, gdyby mieszkał w kraju. Jan Tereszczenko mieszka pół wieku poza ojczyzną, jednak jego polszczyzna może zawstydzić niejednego Polaka!!! :!:

Jeszcze jedno – Wacław Sadkowski napisał wielki, oryginalny i bardzo prawdziwy komplement dla Jana Teko Tereszczenko – „ Wspomnienia Jana Tereszczenki wedle mego głębokiego przeświadczenia nie tylko zajmą znamienne miejsce pośród varsavianów, lecz także w memuarystyce polskiej zdobędą trwałą pozycję (….) obok klasycznych dzieł o podobnej, pisarskiej i historycznej wartości: pamiętników Jana Chryzostoma Paska i Jędrzeja Kitowicza.”

Nie trzeba nic już dodawać! A ja – zwykła czytelniczka, choć świadoma skali geniuszu .. Jana Chryzostoma Paska (sic!) mogę te słowa tylko podkreślić najbardziej kolorowym markerem.

Pod spodem znajdziecie, na potwierdzenie talentu Jana Tereszczenko, jeden z jego obrazów :!: Wystawa obrazów Jana Tereszczenki byłaby wielką przyjemnością! Może i tego się doczekamy.

BABA JAGA.

C_2012_SCONA_LIBRARY_IN_YEG_BY_JAN_send.jpg
Akwarela Jana Tereszcznko - architekta, mieszkającego w Kanadzie. Autora książki "Wspomnienia warszawiaka egocentrysty: "JA"
Plik ściągnięto 175 raz(y) 3,33 MB

Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-04-20, 22:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kama 

Dołączyła: 12 Mar 2011
Posty: 50
Skąd: Ochota - Siewierska
Wysłany: 2012-04-20, 22:28   

Gdzie ta książka jest do kupienia? Będzie w Empiku ? A może w internecie ? Może być ciekawa. Ten Chryzostom Pasek brzmi zaskakująco w kontekście takiej książki. Ciekawe...
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-04-21, 06:49   

Najtaniej można będzie kupić książkę na spotkaniu autorskim w Teatrze Kamienica w Warszawie w dniu 26 kwietnia o godz. 18.00

Przy ul. Dzielnej 7 w Muzeum Historycznym Miasta Stołecznego Warszawy książkę można kupić w cenie 48 zł.

Również możliwy jest zakup poprzez sklep internetowy Muzeum Historycznego Warszawy.

Kod:
http://sklep-mhw.pl/Jan_B_Tereszczenko_Wspomnienia_warszawiaka_egocentrystyJA-80.html


[ Dodano: 2012-04-27, 10:45 ]

:!: WIECZÓR AUTORSKI JANA TERESZCZENKI

Janowi Tereszczence zależało na tym aby miejscem spotkania był stary dom warszawski, który przeżył wojnę i miał losy podobne do kamienicy przy Alejach Jerozolimskich 51.
Piwnica Teatru Kamienica na warszawskim Lesznie doskonale odpowiadała nastrojowi wspomnień Jana Tereszczenki.

Przybyło niezwykle dużo słuchaczy. Z trudem ta około 150 osobowa grupa ludzi zmieściła się w piwnicy teatru.

Wacław Sadkowski omówił książkę. Stwierdził, że niezwykłe są walory historyczne "Wspomnień warszawiaka - Egocentrysty JA" . To drobiazgowa dokumentacja burzliwego w okresie Warszawy okresu wojny, Powstania, instalowania się nowej władzy. Książka stworzona jest przez uczestnika tych wydarzeń , używającego języka, powiedzonek, argumentacji charakterystycznej dla opisywanego okresu.
Książka szczera aż do bólu, podająca z nazwiskami zachowania w tym okresie wielu osób również zachowujących się negatywnie. Autor, przede wszystkim egocentrysta, stara się zrozumieć również dramat postępowania wrogów - młodych żołnierzy niemieckich zmuszanych do bestialstwa, osób wprowadzonych na Wydział Architektury w celu stworzenia grupy komunizującej - mającej zneutralizować burżuazyjne poglądy przedwojennych profesorów.

To jest wielkie dzieło w polskiej literaturze wspomnieniowej godne porównania z dziełami Jana Chryzostoma Paska czy Jędrzeja Kitowicza.

Jan Tereszczenko w swojej wypowiedzi podkreślił wielki wpływ wydarzeń z dzieciństwa na jego całe życie. Dramatyzm tych czasów, wybuch entuzjazmu, że udało się przeżyć wojnę, bogate życie erotyczne to coś jakby dwa życia. Tyle było tych wydarzeń, zawirowań, zaskakujących zachowań ludzi wokoło.
Nowy ustrój wprowadzany po wojnie stawiał wielkie wyzwania i wywoływał dramaty.

Książka jest doskonałym źródłem wiedzy o przemyślnych metodach pozyskiwania zwolenników nowego ustroju. Niektórzy musieli ze strachu o własne życie siedzieć cicho i nie protestować przeciw krzywdzie prześladowanych kolegów. Umieszczanie w Warszawie na ważnych stanowiskach osób sprowadzanych przez nową władzę spowodowało wiele strat w życiu intelektualnym stolicy i kraju, co Jan Tereszczenko obserwował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej.
Silna propaganda, pochody, hasła chwalące przemiany ustrojowe były dniem codziennym oddziałującym na młodzież. Służba Polsce, przymusowe obozy pracy fizycznej w Nowej Hucie - to się pamięta do końca życia.
Przemiana ruchu harcerskiego w kierunku uległości propagandzie socjalistycznej była kompletnym zaprzeczeniem dawnych walorów patriotycznego wychowania młodzieży.
Jan Tereszczenko powiedział, ze osób zachowujących się negatywnie w czasach które opisywał nie uważa za swych wrogów, wiele z tych osób później zachowywało się przyzwoicie. Ale dla wierności historycznej prawdzie opisywał wszystko tak jaj najlepiej pamięta.

Cichą bohaterką tej książki jest Jadwiga Tereszczenko, mama Jana znana malarka. Przeszła przez Pawiak gdzie namalowała około 400 portretów współwięźniarek. Wobec wyjazdu męża z Rządem Polskim do Rumunii we wrześniu 1939 r wychowywała Jana sama. Ojciec Jana nie mógł wrócić do Polski po wojnie z racji swej działalności wojskowej. Jadwiga Tereszczenko jako jedyna osoba spośród bogatych mieszkańców domu w Alejach Jerozolimskich 51 pozwalała swemu dziecku na zabawy na podwórku z dziećmi biedoty zamieszkującej najtańsze pomieszczenia kamienicy. Kontakty artystyczne matki umożliwiały Janowi poznanie wybitnych przedstawicieli świata inteligencji warszawskiej.

IMG_2293.JPG
Pośrodku Jan Tereszczenko, po jego lewej stronie Wacław Sadkowski, redaktor książki, krytyk literacki, po prawej stronie Jana Tereszczenko - Dorota Kamińska, która czytała fragmenty książki.
Plik ściągnięto 165 raz(y) 2,12 MB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2012-05-05, 00:35, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione