Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2013-09-11, 08:47
O dzieciach po Dniu Dziecka'13 (prof. Mikołejko,Ch.Dickens)
Autor Wiadomość
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2013-06-05, 10:19   O dzieciach po Dniu Dziecka'13 (prof. Mikołejko,Ch.Dickens)

O dzieciach po Dniu Dziecka 2013 na tle uwag profesora Z. Mikołejko i spuścizny Ch. Dickensa.

Na samym wstępie muszę wyjaśnić, że w naszym niewielkim gronie uparcie kontynuujemy poszukiwania sławnych czy niezwykłych ludzi, których losy powiązane zostały z naszą dzielnicą. Dlaczego akurat na Ochocie jest ulica Karola Dickensa, tego nie mogę w tym momencie wyjaśnić. Mam nadzieję jednak, że wcześniej czy później, ja lub ktoś inny życzliwy naświetli historię nadania takiego niezwykłego patrona skromnej uliczce na warszawskiej Ochocie. W innym temacie :arrow: http://www.forum-ochoty.o...ulicy-vt899.htm przytoczyliśmy wprawdzie , jak Jerzy Słomczyński wspominał niezwykłe spotkanie profesora PW Marka J. Greniewskiego z prawnukiem Karola Dickensa, ale raczej to nie ono było powodem decyzji użycia takiego imienia dla ochockiej uliczki łączącej Szczęśliwice z Rakowcem.
(Link do artykułu o niezwykle ciekawym przypadku spotkania się z Dickensem – wnukiem wielkiego pisarza: http://www.elka.pw.edu.pl...on-historyczny, fragmenty : „Tak się stało, że wkrótce profesor miał pojechać do Wielkiej Brytanii w sprawie produkcji w Polsce komputera Odra 1300 na bazie systemu brytyjskiego ICL 1900. …Wyjazdy prof. Greniewskiego do Wielkiej Brytanii zakończyly się w 1968 r. miłą uroczystością. W firmie ICL otrzymał "Opowieści wigilijne" Charlesa Dickensa z dedykacją prawnuka autora - pracownika ICL. „)

Natomiast profesor Zbigniew Mikołejko (którego w tym momencie szczególnie miło pozdrawiamy), jak się dowiedziałam z książki pt. „ Jak błądzić skutecznie. Prof. Zbigniew Mikołejko w rozmowie z Dorotą Kowalską” mieszkał w wielkim i sławnym Akademiku przy Placu Narutowicza w czasie zdawania swoich egzaminów wstępnych na Uniwersytet Warszawski :!: .

Profesor Mikołejko opowiedział w rozdziale „Rozmowa 2, BLIZNY DZIECIŃSTWA” o swoim trudnym dorastaniu . Przypomniał mi przy tym ciężkie dzieciństwo moich rodziców (na załączonym do artykułu zdjęciu, pewien śliczny chłopczyk to mój Tata) i rodziców naszych przyjaciół. Jedni cierpieli głód i niedostatek materialny, ale żyli w szczęśliwych, udanych rodzinach, inne dzieci cierpiały moralnie i fizycznie, ponieważ w ich rodzicach pozostały różne rany powojenne, traumy, które nie pozwalały zachowywać się łagodnie, spokojnie i z wiarą w dobre jutro. Profesor Mikołejko ostatnio, jak wiadomo, uzyskał nagłą „sławę” z powodu obrazy „matek wózkowych”. Oskarżył je o lenistwo, o oszukiwanie nie tyle państwa ile wszystkich wokół - że jeśli urodziły i chodzą z wózkiem to automatycznie muszą posiadać respekt godny dobrej, zapracowanej matki. Pan profesor wątpi, że tak jest naprawdę, jeśli chodzi o część z tych mam. Wątpi, bo boi się, że w tak dobrych, spokojnych czasach nie powinno już być matek złych, nie dających dzieciom miłości, opieki, szczęścia i mądrości życiowej. (A są jednak, i złe matki i źli ojcowie, opiekunowie, czy konkubenci.) Boi się, że one marnują ten drogocenny czas bycia matką, ten unikalny czas, gdy ich dzieci są szczere, ufne i otwarte na naukę. Boi się, bo sam miał trudne, wyboiste dzieciństwo, pełne cierpienia i upokorzeń, kiedy to jego matka nie dawała rady być dobra, cierpliwa i kochana, a w zamian karała boleśnie, bezwzględnie, najdotkliwiej na świecie. To niezwykle szczera, poruszająca spowiedź z dzieciństwa człowieka sukcesu, człowieka mądrego i wykształconego, któremu do końca będzie brakowało światła promieniującego z lat dziecięcych.

Natychmiast narzuca się analogia z losami dzieci, opisywanymi tak niezwykle przez Karola Dickensa. Oliver Twist, David Copperfield, Pip z „Wielkich nadziei” . W sobotę 1 czerwca, nomen omen w Dzień Dziecka, w Kinotece w PKiN-ie, można było obejrzeć w ramach pokazu przedpremierowego doskonałą ekranizację dickensowskich „Great expectations” . Obejrzałam i prawdziwie zachwyciłam się doskonałym przedstawieniem XIX-wiecznej Anglii, Londynu, tamtejszych stosunków międzyludzkich, charakterystycznych rysów angielskiego wiktoriańskiego społeczeństwa. Karol Dickens nie obraziłby się, gdyby mógł popatrzeć na Helenę Bonham Carter jako obłąkaną, szaloną Panną Havisham, Ralpha Fiennes’a jako Magwitch, Davida Walliams’a jako wuja Pumblechook, etc, etc. Losy chłopca - Pipa, dotkliwie karanego fizycznie, sponiewieranego i traktowanego odpowiednio dla takiego podejrzanego i bezwartościowego małego pasożyta, pokazują jaką drogę przeszliśmy jeśli chodzi o prawa dziecka, o spostrzeganie dziecka w społeczeństwie. Z takiej perspektywy dzieci zostały postawione na piedestał, wywyższone, ich prawa zostały zdefiniowane. Pip, "ta przebiegła, wredna fretka” , dopóki nie dorósł, nie miał praw. Estella, w której był głęboko zakochany, symbolizowała z kolei losy dziewcząt i kobiet, traktowanych użytkowo, utylitarnie, nie-podmiotowo.

A oto fragment , w którym profesor Mikołejko podsumowuje los dzieci przed wiekami aż do wieku XX-ego.
„Pedagogika przednowoczesna – a wiele jej zasad zachowano i później – była szczególna, nie podkreślano w niej wartości, ale kładziono nacisk na dostosowanie dziecka do świata dorosłego. Na „okrzesanie” go niejako z dziecięcej „dzikości”. Był to system oparty na karach cielesnych, szkołach z rózgami i tak zwanymi kozami, czyli karcerami podobnymi do więziennych, z wkuwaniem na pamięć i na blachę oczywiście niezrozumiałych tekstów. Istniała zresztą cała gama form przemocy wobec dziecka – przecież w Anglii jeszcze do niedawna można było stosować w szkole kary cielesne i bić aż do krwi. A sowiecki „system makarenkowski” – uchodzący w oczach wielu za nowoczesny i funkcjonalny – był systemem koszarowej represji. ..”

Na pytanie Doroty Kowalskiej „ A co w nas jest fajnego z dziecka?” – profesor odpowiada:
„Marzenie i zdolność do spontanicznej radości. Radość i wolność też, bo ta nieskrępowana radość, zdolność do zabawy i marzenie są sygnałami wolności. Natomiast system permisywny poszedł za daleko, jest systemem zguby – dzieci muszą mieć i znać granice. ..”
Na pytanie dziennikarki, czy słuszne jest wychowywanie bezstresowe, profesor odpowiada: „Nie, ponieważ zbieramy tego efekty w postaci absolutnej niedojrzałości, absolutnej nieodpowiedzialności za własny los, a potem owe dzieci stają się rzekomo dorosłymi ludźmi, którzy nie są w stanie wyzwolić się ze stanu dziecka.”

To stanowi porównanie do sytuacji dzieci we wczesnym kapitalizmie, w którym pracę planowano i dostosowywano do małych rączek dzieci w fabrykach, kopalniach, w polu. To niestety przypomina, że w naszych czasach nie we wszystkich miejscach na świecie dzieciom jest tak dobrze jak (z reguły) w Europie, że są dzieci cierpiące z powodu przemocy, wojen, handlu ludźmi, wykorzystywania seksualnego również przez cywilizowanych ludzi z zachodniego świata. Dzisiaj mamy sytuację paradoksalną – są kraje, gdzie dzieci wywyższono, gdzie zapanował kult dziecięcości, prowadzący do karykaturalnego odwrócenia dawnych proporcji, ale są też enklawy, nawet w tzw. krajach zachodu, i całe wielkie terytoria, gdzie cierpienie dzieci jest bezgraniczne, gdzie dzieciństwo się odbiera.
„Żebyśmy nie mieli złudzeń co do naszych „postępów” : obecnie niewolnik, także dziecko, kosztuje 90 dolarów – w 1850 roku trzeba było za niego zapłacić równowartość dzisiejszych 40 000 dolarów. „ Prof. Z. Mikołejko.

Wracając na „nasze podwórko” – w ostatnią niedzielę 2 czerwca odbyły się piękne obchody Dnia Dziecka na Ochocie w Parku Szczęśliwickim. Były dobrze zorganizowane, pełne radości dzieci i ciekawych zabaw i konkursów zaproponowanych przez organizatorów – władze samorządowe Ochoty. Trzeba powiedzieć, że uśmiechnięte twarze wokół , gwar i udana pogoda dodały nam optymizmu – dobrze przygotowana zabawa dla dzieci i rodzin zawsze zostanie uczciwie doceniona. Dziękujemy !


Skarżysko Kam. zaraz po wojnie, dzieci z nauczycielem.jpg
Szkoła zaraz po wojnie, dzieci z nauczycielką i nauczycielem, Skarżysko Kam.
Plik ściągnięto 76 raz(y) 384,37 KB

2013-06-02 Dzień Dziecka w Parku Szczęsliwickim..jpg
Plik ściągnięto 29 raz(y) 891,18 KB

2013-06-02, szpital na Madalińskiego interesująco zaprezentował się dzieciom w czasie obchodów Dnia Dziecka w Parku Szczęśliwickim.jpg
Plik ściągnięto 33 raz(y) 732,11 KB

_________________
BABA JAGA
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2013-06-07, 22:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 721
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-06-08, 13:24   

Jagódko, czyli osoby, które miały szczęśliwe dzieciństwo są w pewien sposób uprzywilejowane i powinny być przyjemne dla otoczenia, jakoś powinny promieniować sympatycznym zachowaniem.
Pamiętam coś w rodzaju takiego zobowiązania, które mój brat wyglosił na pogrzebie mojego Ojca w 2003 roku na Cmentarzu Bródnowskim.
Powiedział wtedy, po takim sympatycznym pożegnaniu naszego Ojca przez przyjaciół tutaj zgromadzonych, trójka nasza - jego dzieci też musi się zachowywać dobrze i kontynuować ideały wpajane nam przez Rodziców.
_________________
Jerzy_S
 
 
Paweł 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 12 Mar 2011
Posty: 43
Skąd: Szczęśliwice Ochota
Wysłany: 2013-06-08, 21:21   

Tak, bardzo ważna jest obecność ojca w dzieciństwie, nie tylko mamy. Kiedyś może mniej się mówiło, że to ważne, choć w mojej rodzinie mamy dobre tradycje jeśli chodzi o aktywny udział strony męskiej w życiu rodziny. Ja również staram się uczestniczyć w wielu sprawach związanych z dziećmi , żeby dzieci nie musiały ze wszystkim biec do mamy, żeby czuły, że i ja wiem o co chodzi w ich sprawach. To wspaniałe czuć się blisko z własnymi dzieciakami :-) .
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2013-06-09, 10:00   Siła akceptującej miłości wg dr Lee Jampolsky'ego

Jest pewien bardzo ciekawy człowiek żyjący w USA – dr Lee Jampolsky, syn psychiatry, który pomimo pełnego cierpienia dzieciństwa i okresu młodości, znalazł swoje przeznaczenie jako terapeuta, psycholog. Życie jego zatoczyło krąg –pomimo poczucia bycia nieakceptowanym, odrzuconym przez ojca raz niezauważanym, niewidzialnym dla matki, poświęcił się w życiu podobnemu zawodowi do tego jaki wykonywał jego ojciec.

Na podstawie swoich traumatycznych przeżyć w dzieciństwie i młodości – był uzależniony od narkotyków, ciężko chorował z powodu ciężkiej depresji i nerwicy – a potem również na gruncie studiów w tej dziedzinie, doszedł do wniosku, że właśnie brak akceptującej, bezwarunkowej miłości w życiu dziecka i człowieka prowadzi do zaburzeń w odczuwaniu szczęścia w życiu. A umiejętność odczuwania szczęścia zależy od nas samych, a nie od tego, co otrzymujemy od świata zewnętrznego. Osoba, która nie otrzymała akceptującej miłości od ojca, czuje się samotną przez całe życie, niewartą miłości, z poczuciem winy i jakby niekompletną. Jako rekompensatę za to poczucie pustki nałogowo i bez umiaru poszukuje tzw. czterech Graali w swoim życiu: 1)sukcesu, 2)dóbr materialnych, 3)aprobaty i 4) statusu. Jednak wbrew oczekiwaniu, kolejny nabytek, nowy związek, zrealizowany cel czy stanowisko nie zapełnia wewnętrznej pustki, poczucie samotności nie znika. Jedynym wyjściem, jest bardziej intensywne wejście w nałogowe zachowania, jak pracoholizm, zmienianie partnerów życiowych na nowych, karierowiczostwo, bezkrytyczne poszukiwanie pochwał i uznania.

Nieraz spotykamy ludzi wewnętrznie i zewnętrznie uśmiechniętych, radosnych i promieniujących spokojem – tak jak piszesz Jurku. Mimo jakiejś choroby, nie najwyższej z możliwych pozycji społecznych, nie kompletnego sukcesu – są oni szczęśliwi i spokojni. Znajdują to w sobie, ten skarb jest w nich samych. Najłatwiej i wręcz naturalnie osiągają taki stan ci, których matka i ojciec obdarzyli miłością. Miłością, która nigdy nie była zapłatą za coś, za naszą urodę, talenty czy wyniki.

Dr Lee Jampolsky jest znanym psychologiem, autorem licznych poradników, nauczycielem i wykładowcą. Ma za sobą praktykę szpitalną i kliniczną oraz pracę na kilku wyższych uczelniach. Jest międzynarodowym autorytetem w dziedzinie uzależnień, psychologii zdrowia i rozwoju ludzkiego potencjału. W swoim dorobku ma liczne wystąpienia telewizyjne, radiowe oraz wywiady. Mieszka w Carmel Valley w stanie Kalifornia.
http://www.drleejampolsky.com/

IMG_5631.JPG
Tata i syn odkrywają i zdobywają razem świat.
Plik ściągnięto 43 raz(y) 1,26 MB

_________________
BABA JAGA
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2013-06-09, 15:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 721
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-06-09, 10:23   

Jan Tereszczenko w książce "Wspomnienia Warszawiaka egocentrysty - JA" opisuje rodziny warszawskie, w których po wojnie nie było Ojca. Jan miał około 15 kolegów, których Ojcowie przepadli na wojnie. Albo zginęli na wojnie , albo nie mogli wrócić do Polski bo służyli w Armii Gen. Sikorskiego. Jana Ojciec też nie wrócił po wojnie do Polski. Jana wychowywała tylko Mama, ale jej do mieszkania w Alejach Jerozolimskich dokwaterowano dużo osób, w tym szefa prostytutek Hotelu Polonia i okolic. Więc Jan był narażony na wpływ różnych okropnych ludzi.
Mama Jana po pobycie na Pawiaku, też uważala, że może zginąć i wobec braku Ojca - Jan powinien być samodzielny. Do 7- letniego Jana - Mama mówiła, nie przychodź do mnie z problemami, tylko sam je rozwiązuj.
Jan nie jest profesorem psychologii, ale ładnie opisal losy dziecka warszawskiego w wyzwolonej Warszawie. Tak zawarl wiele cennych uwag na podstawie przeżyć swoich i rówieśników. Jan o pochodzeniu arystokratycznym musiał się użerać z niesamowitymi żulami i bandziorami.
Mama Jana , malarka Jadwiga Tereszczenko, zachowała w tym domu w Alejach Jerozolimskich elegancki sposób zachowania i dbałość o ładny strój chociaż po wojnie trzeba było wszystko przerabiać z ocalałych ubrań zdobytych na bazarze.
_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Jerzy_S 2013-06-09, 10:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krys 

Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 170
Skąd: Austria, USA
Wysłany: 2013-06-10, 15:10   

Baba Jaga, dziękuję za ten interesujący artykuł. Doskonałe zdjęcia.
_________________
Krys
 
 
KulturKampf 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 194
Skąd: Warszawa-ul. Mochnackiego
Wysłany: 2013-06-11, 23:29   

Ciekawy ten Jampolsky. I jakie niezwykłe nazwisko :-) . Czy można kupić jakąś jego książkę w Polsce ?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione