Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2011-11-19, 22:46
Na korzyść
Autor Wiadomość
Krys 

Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 170
Skąd: Austria, USA
Wysłany: 2011-05-06, 02:32   Na korzyść

- Wyprowadziłeś się z domu, więc jesteś winny, że się rozwodzimy.
- Wyprowadziłem się, bo rzucałaś we mnie talerzami.
- Rzucałam talerzami, bo powiedziałeś, że jestem idiotką.
- Powiedziałem tak, bo nazwałaś mnie łajdakiem.


Kto tego nie zna? Najpierw kłótnia oko za oko, ząb za ząb, w trakcie której każdy w swoim słusznym gniewie uważa, że ma prawo zranić partnera, bo przecież tylko „oddaje”. A potem w dążeniu do pokoju – zamiast skupić się na konstruktywnym rozwiązaniu - rekonstruujemy wstecz jak powyżej.

Poszukujemy sprawcy konfliktu, bo tak chce nasz wpojony system sprawiedliwości, oparty na winie i karze. Gdy znajdzie się winny, wszystko będzie jasne. Takie rozwiązania pomagają nam wprawdzie orientować się w gąszczu stosunków międzyludzkich, ale niczego nie potrafią naprawić.

Czy więc ten sposób postrzegania świata jest najlepszy?

W zamierzchłych czasach, gdy mieszkaliśmy jeszcze w Dolinie Neandertalu, legalnym sposobem forsowania swojej woli było zdzielenie oponenta gałęzią w głowę. Rozwinęliśmy się dalej i dziś, osiedleni w Dolinie Krzemowej, nie tolerujemy przemocy. W epoce komputera panuje polityczna poprawność i binarny sposób myślenia. Skoro jest światło, to musi być cień, jeśli dasz mnie, to ja dam tobie, jak po tej stronie reszka, to po tamtej orzeł, gdzie jest wina, tam musi być kara. Skomplikowany proces życia i współżycia zredukowaliśmy do kija, który ma dwa końce. Ale nasze wysublimowane mózgi meldują, że to prowizoryczne rozwiązanie też już się wysłużyło.

Potrzebne jest nowe, bardziej złożone spojrzenie na świat.

Oczywiście nie jest to łatwa sprawa. W starych, sprawdzonych strukturach czujemy się bezpiecznie, więc gdy ktoś próbuje je podważać, reagujemy strachem i gniewem. Nawet osoby bardzo aktywne umysłowo, od których podświadomie oczekujemy przodowniczej roli na drodze rozwoju, blokują postęp myślenia.

W tym miejscu chcę opowiedzieć o dyskusji, która wywiązała się podczas jednego z wieczorów brydżowych. Gospodarzem spotkania był pan, którego z szacunku do jego wiedzy i dorobku naukowego będę nazywała Prominentny Psycholog, a gośćmi było dwoje jeszcze bardziej prominentnych ludzi, znanych z telewizji i nie tylko - Joanna Rusak („Panorama”) i Mariusz Szczygieł („Na każdy temat”), oraz ja. Tematem rozmowy była mała, nic nieznacząca intryga wokół mojej osoby.
Do Prominentnego Psychologa przyszła kilka dni wcześniej rozżalona pani Zosia, której mąż po kilku latach rzetelnej pracy dla pana - nazwijmy go Zdziśka – został zredukowany. Powodem zwolnienia był fakt, że mąż pani Zosi nakrył szefa na pisaniu licznych emaili, które w wyrafinowany sposób miały uniemożliwić mi współpracę z pewnymi magazynami. Impulsem do tej niechlubnej działalności pana Zdziśka było moje odejście z jego firmy.
Między poszczególnymi licytacjami, kontrami i rekontrami rozważyliśmy także możliwość intrygi ze strony pani Zosi i jej męża, którzy sami mogli słać listy na mój temat, aby potem obwinić pana Zdziśka, skłonić mnie do kroków przeciwko niemu i w ten sposób ukarać go za wyrzucenie z pracy jej męża.
Zapytana o zdanie w tej kwestii odpowiedziałam, że nie mogę sobie wyobrazić, aby człowiek inteligentny i zaangażowany zawodowo jak pan Zdzisiek zajmował się bzdurnym wysyłaniem anonimów.
- A więc uważasz, że intrygę usnuła pani Zosia?
Ależ nie! Wyjaśniłam, że żywię do pani Zosi szacunek za to, że dostrzegła szkodliwość intrygi i wdzięczność, że stanęła po mojej stronie.
Natychmiast wyłożono mi nielogiczność moich wniosków, tłumacząc, że jeżeli istnieje rezultat złego postępku, to musiał być zły postępek i jego sprawca.
- Jedno z nich jest winowajcą. Zadecyduj, kto! – zażądał Prominentny Psycholog. Odparłam, że już zadecydowałam. Na korzyść obojga. I lepszych stosunków międzyludzkich.
Zadecydowałam, że nawet w sytuacji, gdzie winowajcą musi być jedno z dwojga, oboje mogą być niewinni. Wiem, że moja decyzja zaprzecza panującym schematom myślenia. Ale skoro nie ma żadnej ogólnej bazy informacji, która by wyrokowała, że to jest dobre, a to nie, więc wolno nam decydować według własnego uznania. I nawet, jeśli decyzja ta wydaje się nielogiczna, ale wypada na korzyść ludzkości – to nie może być zła.

Życie to pasmo konfliktów, które trzeba rozwiązać z jak największą korzyścią na przyszłość.

Najczęściej nie warto zatrzymywać się na szukaniu winnych i wytykaniu komuś błędów, gdyż w ten sposób marnotrawimy naszą energię i hamujemy rozwój.
Zamiast ukarać partnera, zadecyduj na korzyść i potraktuj go jak zwycięzcę. Nie lękaj się, że tam gdzie jeden jest zwycięzcą, drugi musi być przegranym – taki schemat myślenia to przeżytek. Zadecyduj, że jeśli on/ona zwyciężył/ła, to ty jesteś żoną/mężem/rodzicem/przyjacielem zwycięzcy. I pomyśl, jaka cudowna jest przyjaźń ze zwycięzcą...
- To jest rozbrajanie min myślowych – roześmiała się Joanna Rusak. – Kupuję!
- To jest filozofia absurdu – rozsierdził się Prominentny Psycholog -
nie do przyjęcia, bo nielogiczna!
- Wprost przeciwnie – zaprotestował Mariusz Szczygieł. – To jedyny logiczny kierunek rozwoju naszej świadomości.
A co Ty myślisz na ten temat? Czy wolno nam sprzeciwić się logice, aby rozstrzygnąć na korzyść? Jeśli odważyliście się na coś podobnego, proszę podzielcie się z nami tym doświadczeniem.

P.S. Ponieważ Prominentny Psycholog zdecydował, że nie chce mieć do czynienia z „apostołami nonsensu”, szukamy czwartego do brydża. Reflektujesz?

Krystyna Czerny

W poszukiwaniu nowych drog.JPG
Plik ściągnięto 322 raz(y) 832,35 KB

_________________
Krys
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2011-05-23, 10:12, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 724
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-05-06, 10:46   

Krystyno,
Takie rozumowanie to bomba z opóźnionym zaplonem

Po kilku klęskach, ktore ktoś akceptuje dla wspolnego dobra, narasta wewnętrzne poczucie krzywdy - tajone i duszone w środku.
Ale przy kolejnym konflikcie to w końcu wybuchnie - dopiero będzie awantura na calego.

Chyba, że ktoś wejdzie na stałe w rolę pana Dulskiego.
_________________
Jerzy_S
 
 
Maus 

Dołączyła: 22 Lut 2011
Posty: 24
Skąd: Warszawa-Włochy
Wysłany: 2011-05-06, 12:59   Wybaczać, zapominać, tłumaczyć czyjeś postępowanie...?

Generalnie jestem skłonna zgodzić się z Tobą, Krys. Można oczywiście ten temat rozwijać. Wydaje mi się, że nie chodzi tu o danie jednakowej recepty dla każdego i w każdej sytuacji. I myślę, że nie o to chodziło w tej opowieści, żeby narzucić jeden model postępowania.

Dlatego według mnie dużo racji jest też w Twojej odpowiedzi, Jerzy. Ważne jest, aby wybaczenie komuś, wytłumaczenie czyjegoś takiego a nie innego zachowania było oparte na naszej świadomej i wypracowanej decyzji takiego potraktowania osoby, która nam uczyniła jakąs krzywdę. Przy czym łatwiej zdobyć się na wybaczenie, powrót do sytuacji "sprzed" w sytuacjach o mniejszej wadze i które nie zraniły nas zbyt boleśnie.

W końcu, zawsze dojdziemy do odwiecznego problemu, na ile każdy z nas z osobna jest zdolny do wybaczania, jak długo można wybaczać, bo przecież czasem trzeba temu drugiemu wyjaśnić i nasze położenie, nasz punkt widzenia - a czasem, gdy to nie wystarczy, trzeba po prostu w jakiś sposób uświadomić mu, że on też może tkwić w błędzie.

W końcu, dawanie komuś nauki poprzez pokazanie, że nie jego tylko interes jest pierwszy, nie jego tylko wolność "od" i "do" jest najważniejsza, nie jego jedynie komfort, nie jego wyłącznie prawa mają pierwszorzędne znaczenie, ale istnieją wokół niego/niej ludzie, którzy też mają prawo do realizowania swoich potrzeb, swojego powołania.

Zbieg takich uprawnień i to jeszcze wynikających z innych ról społecznych, które pełnimy, może być czasem trudnym orzechem do zgryzienia.

Pozostaje zachowywać spokój i kierować się jednak tolerancją. Inaczej łatwo dojść do nienawiści i chęci odwetu czy zemsty. A te uczucia już są groźne dla relacji społecznych ale i dla nas samych - zniszczą nas wewnętrznie, bo ulga płynąca z dokonanego rewanżu jest tylko chwilowa i starcza na zbyt krótko.
 
 
grzesio55 

Wiek: 63
Dołączył: 23 Lip 2011
Posty: 1
Skąd: Sydney
Wysłany: 2011-07-24, 10:20   

Krysiu
Kazdy kij ma dwa konce...w brydza niestety nie gram...temat woda...Moje osobiste spostrzezenia i doswiadczenia zyciowe pozwalaja mi stwierdzic jednoznacznie, ze kazdy sie wyspi jak sobie poscieli. Wybaczenie w imie przyszlosci jest chyba uniwersalnym narzedziem wspolzycia, tolerancja i zrozumienie naszych ludzkich niedoskonalosci jest podstawa naszego wspolnego ludzkiego bytu.
Zgadzam sie w 100% ze
Cytat:
Życie to pasmo konfliktów, które trzeba rozwiązać z jak największą korzyścią na przyszłość.
 
 
Andrew 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 78
Dołączył: 10 Cze 2011
Posty: 117
Skąd: North Carolina, USA
Wysłany: 2011-07-25, 03:11   

Grzesio55, masz racje, temat woda.
Twoje stwierdzenie, ze kazdy sie wyspi, jak sobie poscielil, nie jest odkrywcze, choc prawdziwe.
Jednak bardzo madrze ujales:

(... chcialem zacytowac, ale zrobilem cos zle, bo nie wyszlo... sprobuje jeszcze raz...)

Okay, jeszcze raz, grzesio 55, co chce powiedziec... Nastepujaca czesc twojej wypowiedzi:

Wybaczenie w imie przyszlosci jest chyba uniwersalnym narzedziem wspolzycia, tolerancja i zrozumienie naszych ludzkich niedoskonalosci jest podstawa naszego wspolnego ludzkiego bytu.

doskonale streszcza caly artykul autorki Krys. Mysle, ze wlasnie o to jej chodzilo. Jednak powienienes pojsc na czwartego w brydza.
_________________
Andrew
 
 
Dawid 

Wiek: 38
Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 107
Skąd: Nowy Jork
Wysłany: 2011-07-25, 03:14   

oops! dopiero teraz załapałem, o co tu chodzi. Swietne!
_________________
Dawid
 
 
Misia 

Wiek: 35
Dołączyła: 21 Lip 2011
Posty: 110
Skąd: New York
Wysłany: 2011-07-27, 01:12   

Dawid kochanie, mowisz powaznie? Jak by nie bylo, lepiej pozno niz wcale. :-D

Moja nauczycielka angielskiego z Nowego Jorku zna pana Szczygla. Gdy przeczytalam jej artykul Krystyny Czerny, powiedziala, ze:

Jezeli Mariusz Szczygieł mowi, ze to jest jedyny logiczny kierunek rozwoju naszej swiadomosci, to jest tak na sto procent.

Powiedziala, ze Mariusz Szczygieł jest bardzo inteligentnym czlowiekiem, ale wie o tym za malo ludzi.

Nie powolujac sie na zadne prominentne nazwiska, lecz po wlasnym glebokim przemysleniu problemu, poruszonego w powyzszym tekscie, chce powiedziec z niejakim smutkiem, ze tak, to prawda, to jedyny logiczny kierunek rozwoju, jakby to powiedziec - nastepny szczebel naszej ewolucji, ale... Jestem pewna, ze osiagniemy ten poziom za 100 lat mniej wiecej. Czyli teraz nie ma sensu o tym mowic, bo

Pani Krystyna Czerny is ahead of her time.

Przepraszam, nie moge znalezc ladnego sforumulowania po polsku, bo okreslenie wyprzedza swoj czas brzmi mi jakos dziwnie. Zacytowalam wiec tylko slowa mojej nauczycielki. Moze ktos mi pomoze powiedziec to ladniej po polsku? Z gory dziekuje.
_________________
Misia
 
 
PRex 

Wiek: 49
Dołączył: 12 Lip 2011
Posty: 112
Skąd: USA
Wysłany: 2011-07-27, 22:19   

Misiu, myślę, że chodzi ci o frazę:

Wyprzedza swoją epokę.

Twoje problemy językowe nie są mi obce. Także mi czasami angielskie powiedzonka pchają się na język i to z taką siłą, że w takiej chwili nie mogę sobie przypomnieć polskiego odpowiednika za żadne skarby świata.

Byłem kiedyś swiadkiem zabawnego zdarzenia w polskiej ambasadzie w Berlinie (chyba). Było tłumnie. Nagle z przodu, przed okienkiem słychać kobiecy głos: "Tu jest mój Pass!" (Dla informacji: Pass oznacza po niemiecku paszport.) Po chwili rozlega się uradowany męski głos z tyłu kolejki: "Chłopaki, tam jakaś baba ściąga pas do pończoch!"
_________________
PRex
 
 
Oliver 

Wiek: 27
Dołączył: 11 Lip 2011
Posty: 69
Skąd: Wiedeń
Wysłany: 2011-07-28, 15:37   

Co to jest "pas do ponczoch"?
_________________
Oliver
 
 
Rex 

Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 93
Skąd: Warszawa - Paris
Wysłany: 2011-07-28, 20:06   

Oliver, pas do ponczoch to cos, co raczej nie wyprzedza swojej epoki. :-D
_________________
Rex
 
 
Andrzej 

Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-03, 23:25   

Konflikty są nieodłącznym elementem życia społecznego, zapewne zaprowadziłyby w końcu do całkowitej destrukcji zbiorowości społecznych gdyby nie wypracowane procedury ich rozwiązania. Działania podejmowane przez ludzi w sytuacji konfliktu zależą od cech ich osobowości, temperamentu oraz tego, jak ważny jest dla nich przedmiot konfliktu i jakie sposoby radzenia sobie z nimi znają i preferują.
Konflikty powstają w wyniku słabej komunikacji między ludźmi, rywalizacji, przyjęciem nieodpowiednich wartości czy celów, są one nieuchronne i nie można ich uniknąć, można jedynie je kontrolować i rozwiązywać.
Techniki rozwiązywania konfliktów :Negocjacje ( z łac. negotiatio - interes) są procesem komunikowania się stron, gdy oczekują one, że porozumienie może zapewnić większe korzyści niż działanie bez porozumienia. Aby mogły zaistnieć negocjacje musi powstać kompromis, czyli stopniowa rezygnacja ze swoich interesów na rzecz ostatecznego porozumienia. Negocjowanie jest złożonym, dynamicznym procesem poznawczo - emocjonalnym, w którym stawką jest nie tylko kontakt, ale często również poczucie własnej godności, ambicje, sympatie i antypatie. Jest to również proces określania celów, aspiracji, zbierania informacji, dobierania partnerów i wreszcie – wzajemnego przekonywania się.W drodze do osiągnięcia porozumienia wskutek negocjacji wyróżnić można pięć etapów:
1.określenie interesów własnych i partnera
2.podanie pomysłów rozwiązań
3.opracowanie sposobu wybrania wspólnego rozwiązania
4.określenie przewidywanych skutków braku porozumienia
5.sformułowanie propozycji porozumienia
Na negocjacje składają się dwa elementy: stanowisko negocjacyjne oraz interes. Stanowisko to żądanie dotyczące czegoś wymiernego. Natomiast interes to powód, który doprowadził do zajęcia danego stanowiska. Warto zwrócić uwagę, że interes jest nadrzędny w stosunku do stanowiska. Największą porażką obydwu stron jest zerwanie negocjacji, które prowadzi do jeszcze większego zagłębiania konfliktu.
Chcąc osiągnąć porozumienia, należy przestrzegać czterech podstawowych i uniwersalnych zasad: skoncentrować się na interesach, a nie na stanowiskach; oddzielić osoby obce od sporu; poszukiwać wielu wariantów; opierać rozstrzygnięcia na obiektywnych kryteriach.
Radzenie sobie z konfliktem to nie tylko znalezienie określonych sposobów działania (stosowanych do pojawiających się sytuacji), ale również umiejętność współpracy z drugą stroną w celu znalezienia obopólnej satysfakcji. Porozumienie się wymaga wspólnych ustaleń w zakresie wszystkich związanych z konfliktem problemów, uzgodnienia pewnego kontraktu między stronami i zrealizowania go.
_________________
Andrzej
 
 
Artur S. 

Wiek: 72
Dołączył: 07 Lip 2011
Posty: 135
Skąd: Greensboro NC, USA
Wysłany: 2011-08-03, 23:41   

Andrzej, piszesz ciekawie i do rzeczy. Jak psycholog. Mam jednak nadzieje, ze nie jestes tym "Prominentym Psychologiem" z artykulu Krysa. Bo on niestety nie zaskoczyl, o co chodzilo jego partnerom do brydza.
Co jednak pragne powiedziec:
Po pierwsze: Lubie czytac Twoje komentarze, kolego Andrzeju.
Po drugie: Podejrzewam Andrzeja, ze jest psychologiem i to dobrym.
Po trzecie: Zgadzam sie w 100 procentach z Krystyna Czerny, Mariuszem Szczyglem i Joanna Rusak. Rozwiazujemy problemy na korzysc.
Tak, to jest dobre haslo, ktore rzuce wielkimi literami.

ROZWIAZUJMY PROBLEMY NA KORZYSC!

Kto za? :-)
_________________
Artur S.
 
 
Barbara 

Wiek: 69
Dołączyła: 09 Cze 2011
Posty: 60
Skąd: Tampa, Floryda
Wysłany: 2011-08-04, 03:09   Na korzysc

Ja jestem ZA!

Rozwiazujemy problemy na korzysc!
_________________
Barbara
 
 
Umbra Eight 

Dołączyła: 29 Lip 2011
Posty: 33
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-04, 03:15   

Dobry pomysł.

Rozwiązujemy problemy na korzyść
_________________
Umbra Eight
 
 
Andrzej 

Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 12
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-04, 08:41   

Info dla Artura S. Nie jestem psychologiem z zawodu i nie mienię się nim być ! To co czytasz to tylko życiowa rzeczywistość. Określenie "rozwiązujmy problemy na korzyść" jest świetnym hasłem. Jest tylko małe pytanie, czy finis rozwiązań to ocena subiektywna czy obiektywna. Czy nie jest to "nadstawienie drugiego policzka" ? A może wybrać kompromis - poszukiwanie wykonalnych rozwiązań wraz z towarzyszącym przekonaniem, że ludzie powinni chętniej rezygnować z własnych celów i wykazywać więcej zrozumienia dla interesów innych; zgodnie z tym stylem reagowania na konflikt każda ze stron może coś zyskać oraz coś stracić; ten sposób reakcji jest dość skuteczny, kiedy obie strony maja równe siły; kompromis jest użyteczny w sytuacjach, kiedy brakuje czasu, zaś jego utrzymanie w tymczasowym stanie pozwala na bardzie kompleksową analizę problemu. Jeżeli kompromis nie zostanie osiągnięty do tego momentu to "ab ovo". Krysiu, wydaje mi się że "logika" mimo wszystko jest pojęciem względnym i połączenie jej z "rozstrzygajmy na korzyść" tworzy nowy , ciekawy temat. Masz wspaniałą właściwość tworzenia wielu tematów na bazie jednego. Z tym trzeba się po prostu urodzić !!
_________________
Andrzej
 
 
PRex 

Wiek: 49
Dołączył: 12 Lip 2011
Posty: 112
Skąd: USA
Wysłany: 2011-08-04, 13:57   

Panie Andrzeju, widzę u Pana mądre podejście do zagadnienia. Ma Pan rację we wszystkim, co Pan napisal. Ale nie jestem pewien, czy to ja nie zdołałem wyłowić z Pana wypowiedzi, czy to rzeczywiście to Pan nie zauważył (albo może po prostu nie wyraził), że argumenty przytoczone przez Pana, nie kłócą się z tym, co w swoim artykule proponuje pani Krystyna Czerny. Pisze Pan:

"poszukiwanie wykonalnych rozwiązań wraz z towarzyszącym przekonaniem, że ludzie powinni chętniej rezygnować z własnych celów i wykazywać więcej zrozumienia dla interesów innych; zgodnie z tym stylem reagowania na konflikt każda ze stron może coś zyskać oraz coś stracić;"

Toż to właśnie jest poszukiwanie rozwiązań na korzyść. Właśnie na korzyść nas wszystkich, partycypujących w danym konflikcie. Krys rezygnuje z szukania winnego, karania go, czy zawstydzania, co prowadziłoby do "zwycięstwa" jednego rozmówcy nad drugim, który z kolei musiałby ponieść sromotną klęskę w danej konfrontacji. Zamiast tego Krys proponuje rozwiązanie, w którym są sami zwycięzcy. Nikt przez to nie traci ani nie nadstawia drugiego policzka.
Proponuję wyobrazić sobie sytuację: dwa konie (dwoje rozmówców, dwoje przyjaciół) ciągną wóz (wóz niech będzie personifikacją naszych stosunków z rozmówcą bądź przyjacielem); jeden z nich popełnia błąd, skręcając do rowu; wóz chybocze niebezpiecznie. Co robi woźnica, tkwiący w naszym tradycjonalnym myśleniu o winie i karze? Szuka winnego konia i wymierza mu baty jako karę. Biczowany koń traci wiele na energii. Być może powróci na prawidłową drogę, ale może być tak, że bity zacznie gryźć i wierzgać, być może uwolni się od wozu i pogalopuje w siną dal. Wóz (nasza stosunki) w takim wypadku jest rzeczywiście w niebezpieczeństwie.
Natomiast dobry woźnica nie traci czasu ani energii na wymierzanie kary, lecz zachęca konie do ruszenia w prawidłowym kierunku.
To nieistotnie, który koń się zagubił. Istotne jest, że powróciliśmy na prawidłową drogę. Woźnica rozprawił się z niebezpieczną sytuacją bez uszczuplania siły żadnego z koni. Jedziemy dalej!

W tym sensie jestem za

ROZWIAZANIEM NA KORZYSC,

ale do tego, proszę Państwa, musimy dopiero dojrzeć.
My, którzy zrozumieliśmy intencje Krysa, możemy zacząć szerzyć filozofię rozwiązań na korzyść, poczynając od własnych rodzin i grona przyjaciół.
_________________
PRex
 
 
Misia 

Wiek: 35
Dołączyła: 21 Lip 2011
Posty: 110
Skąd: New York
Wysłany: 2011-08-04, 14:23   

Tak, tak, tak!

Rozwiązujmy na korzyść!
_________________
Misia
 
 
Dawid 

Wiek: 38
Dołączył: 10 Lip 2011
Posty: 107
Skąd: Nowy Jork
Wysłany: 2011-08-04, 14:31   

Niech zyje

ROZWIAZANIE NA KORZYSC!!!
_________________
Dawid
 
 
Agnieszka 

Wiek: 39
Dołączyła: 29 Cze 2011
Posty: 32
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-08-04, 16:46   

Popieram! Niech żyje

Rozwiązywanie problemów na korzyść
_________________
Agnieszka
 
 
Alina 

Wiek: 35
Dołączyła: 01 Lip 2011
Posty: 48
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-08-04, 20:27   

A pewnie, ze tak!

ROZWIAZUJEMY NA KORZYSC
_________________
Alina
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione