Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2014-01-06, 00:06
Jan Tereszczenko wspomina dzień śmierci Johna Kennedyego
Autor Wiadomość
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 720
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-11-22, 22:24   Jan Tereszczenko wspomina dzień śmierci Johna Kennedyego

Dzień śmierci Johna Kennedyego
- wspomina Jan B. Tereszczenko

22 Listopada 2013
(11:15:17a, Dallas, TX time…Zaczynam pisanie poniższego tekstu…)

Istnieje przeświadczenie, i to na całym świecie, że wszyscy ci, którzy przeżyli zabójstwo Kennedy’ego (JFK), pamiętają miejsce gdzie znajdowali się, kiedy doszła ich wiadomość o tym zamachu, (a wiadomości wtedy zaczynały rozchodzić się już dość błyskawicznie, przez używanie przenośnych bateryjnych radi tranzystorowych, no i oczywiście telewizji, jeszcze wtedy czarno białej, ale czasem nawet kolorowej...). Jest to dość dziwne przeświadczenie, a i sam przyczynek wydaje się dość dziwaczny, przenoszenie, bowiem zapamiętanej wiadomości na zapamiętane miejsce jej odbioru, nie ma – pozornie – żadnego znaczenie… A jednak ma…! Dlaczego tak…? Nie mam pojęcia, ale i ja też… Zapamiętałem to miejsce… Dość dziwne miejsce… I dlatego postanowiłem opisać to zdarzenie w moim życiu, i to w czasie, kiedy za zaledwie niecałą godzinę odbędzie się na Daley Plaza, w Dallas, TX, uroczystość żałobna, w 50-tą rocznicę tego wydarzenia… Podobno ma tam być 5,000 gości, (rodzina prezydenta odmówiła uczestnictwa…), no i maja też, podobno, dokonać odsłonięcia pomnika upamiętniającego to wydarzenie… No, to zobaczymy wszystko w telewizji, ale na razie…

A było to tak…

Mieszkaliśmy wtedy oboje, z Izą, (z domu Zakrzewska, aktualnie moją żoną…), na Lexington, niedaleko od Bloomingdale’s, podczas kiedy ja pracowałem wtedy w firmie architektonicznej, właściwie wydziale architektonicznym, Kidde Fire Fighting, dość znanej firmy produkującej gaśnice przeciwpożarowe, która znajdowała się na dole Manhattanu, w tzw. Financial District; ale nie całkiem, bowiem nasz budynek, a w zasadzie górna fasada budynku, wyglądała oknami po przekątnej biegnącą linią ponad dachami przyległych budynków, a potem nieco ponad i na prawo od znanego kościoła, Trinity Episcopal Church, na Rector Steet, zaraz po drugiej stronie ulicy od styku Wall Street z Broadway, właśnie zakończonego fasadą tego kościoła… (Kościółka raczej, ale znanego z fotografii, z historii – jeden z najstarszych na Manhattanie, itd…). Przyjeżdżałem wtedy, co rano nowoyorskim subwayem do stacji Wall Street, wychodziłem z podziemia tuż przed tym kościółkiem, i tylko jeden blok, i byłem już w biurze…

Moje okno, przyległe właśnie do mojej deski kreślarskiej, wychodziło właśnie na tę linię widokową, na wylot Wall Street na Broadway, i muszę się przyznać, że niejednokrotnie, ot tak, w zadumie pomiędzy jedna kreska a drugą, poglądałem sobie przez to moje okno, na to skrzyżowanie, niemające w zasadzie żadnego dla mnie znaczenia – ot skrzyżowanie… -- a jednak o tak słynnej na cały świat prominencji, bo WALL STREET, prawda…! Ale nie dla mnie wtedy… Ot zaduma pomiędzy jedna kreską a drugą…

No to tak właśnie, „pomiędzy jedną kreską a drugą”, spojrzałem sobie wtedy, ot tak właśnie tam, w kierunku dobrze dla mnie widocznego wylotu Wall Street, no i pamiętam, że dzień był bodaj bez-słoneczny, raczej pochmurny, szary, i samo skrzyżowanie też jakieś takie szare; a trzeba pamiętać, że zbieg tych dwu ulic nowoyorskich jest obsadzony dość wysokimi budynkami, o ciemnych art-nouveaux fasadach, które nawet w słoneczne południe nie zapewniają wiele światła, a zatem…

Moja bezmyślna obserwacja miała tym razem jednak pewien dziwny detal. Po obu stronach wylotu Wall Street, na chodnikach, zauważyłem, zebrały się dwie, oddalone od siebie jezdnią, grupy ludzi, jakby zapatrzonych w to, co mogłoby np. dziać się tam na chodniku… Np., że ktoś zemdlał, albo zmarł…? Albo coś takiego…? Normalka, prawda… Ludzie się skupiają, poglądają, gapią się… Nic specjalnego, postoją, pogapią się i pójdą…

Ale DWIE, i to oddalone od siebie jezdnią…??? Było coś w tym zastanawiającego, ale co…?

Co więcej, po chwili patrzenia zauważyłem, jak co chwila do jednej albo do drugiej grupy ludzi, dobiegają coraz to nowi przechodnie, włączają się do zainteresowania każdej, i to do każdej inni, i NIE DOCHODZĄ…!!! Wyglądało to – nawet z mojej perspektywy okna biurowego – na coś INNEGO, nie całkiem normalnego i równie niewytłumaczalnego…

Zawołałem mojego kolegę po stole kreślarskim, Chińczyka, mówiąc: Popatrz no, co się tam dzieje…? Wygląda całkiem dziwnie, nie…? I tak staliśmy oboje, patrząc i nic nie rozumiejąc, że co się tam dzieje, kiedy…

Nagle ktoś zawołał z drugiej Sali, że… (niezrozumiałe…!), i zaraz potem podniósł się jakiś taki stamtąd pomruk… Trzeba było pójść i zbadać… Na tej drugiej Sali wszyscy stali i coś perorowali… Okazało się po chwili, że ktoś miał włączone radio tranzystorowe, i że przez te radio, z dużymi przerwami nadawano urywkowe komunikaty o… podobno zamachu na prezydenta Kennedy’ego…? W Dallas…? Że podobno, że jest ranny…? Że… itd…, kiedy, już po znacznej chwili, radio podało, że prezydent Kennedy NIE ŻYJE…!

(12:15:00p Dallas, TX time… Właśnie TV przekazała Hymn USA, z Daley Plaza, w Dallas TX, gdzie odbywa się Ceremonia Rocznicowa 50-lecia Śmierci Kennedy’ego. Przerywam pisanie…)

(12:55:36p Dallas, TX time… Właśnie zakończyła się w TV Ceremonia Rocznicowa 50-lecia Śmierci Kennedy’ego, z Daley Plaza, w Dallas TX. Bardzo wspaniała ceremonia, z bardzo ciekawymi przemówieniami, i z chórem Naval Academy -- bardzo pięknie śpiewali…! [W czasie minuty ciszy miałem łzy w oczach…!].

Wracam do pisania…)

Po pewnym czasie pełnym napięcia i zaskoczenia -- no, bo niby jak interpretować taką wiadomość…? – kierownictwo biura ogłosiło, że w związku z wypadkami w Dallas, praca w biurze zostaje wstrzymana, i wszyscy mogą iść do domu… O tym, czy biuro będzie operować w następne kilka dni, będziemy mogli się dowiedzieć dzwoniąc pod… (i tu numer telefonu…)…

Natychmiast wyszliśmy wszyscy… Ja, prawie biegiem, tylko ten jeden blok do tego narożnika, żeby skonfrontować moje obserwacje z okna… Faktycznie, dwie grupki przechodniów, a może było ich nawet teraz więcej, stały nadal przysłuchując się informacjom płynącym z czyjegoś radia tranzystorowego, nadającym komunikaty z Dallas… Stałem i ja… Nie wiem jak długo…? Czas i wszystko inne zaczynało nagle nie znaczyć wiele…

Wróciłem do domu na Lexington… Nastąpiły potem te kilka bardzo ważnych dni spędzonych przed telewizorem, obserwując wypadki, słuchając powtarzających się komentarzy i zastanawiając się na istotnością, i ew. konsekwencjami tego wydarzenia…

I tym chciałem się z Wami podzielić…

Cześć Jego Pamięci…!

(12:25:28p Dallas, TX time… Zakończyłem pisanie…)

Jan (TEKO) Tereszczenko

IMG_7384.JPG
W zwykły dzień...., ulica Nowego Yorku - 5th Ave. z 57th Str
Plik ściągnięto 44 raz(y) 1,54 MB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2013-11-23, 10:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione