Strona GłównaStrona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Baba Jaga
2014-07-03, 18:53
Edmonton 27 lutego, wieczór autorski Jana Tereszczenko
Autor Wiadomość
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 724
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-02-26, 20:45   Edmonton 27 lutego, wieczór autorski Jana Tereszczenko

W imieniu Towarzystwa Kultury Polskiej w Edmonton
Mam zaszczyt zaprosić Członków TKP, gości oraz całą Polonię

na pierwsze w tym sezonie
CZWARTKOWE SPOTKANIE W SALONIKU Towarzystwa Kultury Polskiej;
Przy lampce wina Jan Tereszczenko będzie mówił o swojej książce
WSPOMNIENIA WARSZAWIAKA
Wstęp wolny, początek godzina 19:00, wejście od strony południowej.
:arrow: www.tkpedmonton.com :arrow:

J-Teko-4.jpg
Plik ściągnięto 86 raz(y) 75,09 KB

_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Baba Jaga 2014-02-26, 22:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2014-02-26, 23:26   

Byłoby miło wpaść :!: ;-)
_________________
BABA JAGA
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 724
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-02-27, 08:15   

Książka Jana Tereszczenko nie jest zbyt popularna w Warszawie.
Wielka szkoda. Odróżnia się od modnych obecnie w Polsce książek.
Nie dowala nikomu, nie jest zatem cytowana przez kręgi polityczne.
Ale książka Jana ma wielkie walory historyczne. Pokazuje zderzenie się środowiska arystokratów, reprezentowanego przez Mamę Jana - panią Jadwigę Tereszczenko ze środowiskiem żulerii reprezentowanym przez kierownika prostytutek warszawskich. To zderzenie nastąpiło wskutek dokwaterowania do mieszkania rodziców Jana w al. Jerozolimskich (dom z Fotoplastikonem) lokatorów kwaterunkowych. Kwaterunek powodowal wielkie dramaty. Jan wychowywany przez troskliwą Mamę z zachowaniem najwyższych zasad dobrego wychowania , po jej wyjściu do pracy został narażony na zderzenie swych zasad z pijaństwem, złodziejstwem, prostytucją - które były codziennością lokatorów kwaterunkowych.
Jan opisuje tworzenie się nowego narzuconego po wojnie ustroju socjalistycznego. Opisuje ludzi zdesperowanych, wymęczonych obozami, pozbawionych wielu bliskich zabitych na wojnie. Ci ludzie prześladowani za pochodzenie inteligenckie i za udział w Armii Krajowej przeżywali wielki dramat, gdy obserwowali do czego zmierza z trudem odbudowywana Warszawa. Najwyższe stanowiska obsadzane były przez osoby niewykształcone, ale gwarantujące wdrożenie zasad ustroju socjalistycznego.
Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej na którym Jan Tereszczenko studiowal pokazany jest jako miejsce dramatu, w którym starzy przedwojenni profesorowie pouczani są przez studentów aktywistów partyjnych co mają mówić na wykladach. Jan poprzez opis wielu codziennych sytuacji opisuje przekształcanie się Wydziału Architektury według scenariusza opracowanego przez aktywistów nowego socjalistycznego ustroju.
Wiele jest scen z wojny, przeżywanej przez Jana jako małego chłopca.
Jan opisuje wielu swoich kolegów, którzy tak jak on wychowywali się bez ojca. Wielu mężczyzn zginęło w wojnie lub tak jak ojciec Jana nie mogło wrócić do Polski z obawy przed aresztowaniem za udział w Armii Krajowej.
Szkoda, że w Polsce modne są zupelnie inne książki. Jan w dalekim Edmonton mówił będzie o ważnych dla nas sprawach. Sami musimy czytać "Wspomnienia Warszawiaka Egocentrysty JA" aby zrozumieć dramat pokolenia, któremu wojna zabrała młodość, najbliższych, mieszkania , zasady kultywowane przez pokolenia.
_________________
Jerzy_S
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2014-02-27, 09:13   

Dziękuję Jurku ! :-> Zgadzam się 100 procentach !
Choć Ty to pięknie podsumowałeś. To ciekawe, dlaczego ta piękna i niezwykła książka - książka tak ważna przede wszystkim dla Warszawy i Warszawiaków - nie została bardziej spopularyzowana. Sama zapukałam w sprawie książki do paru drzwi, do dziennikarzy varsavianistów, do redakcji telewizyjnych i gazetowych. Niestety odzew okazał się niezadowalający. Dlaczego ? Wydaje mi się, że popularne jest lekkie czy hollywoodzko - łzawe przedstawianie tamtych czasów, a media telewizyjne czy papierowe po prostu idą za popularnością i tłumem. To podejście pokazuje też nasze aktualne podejście do edukacji i wiedzy, jej powierzchowne nastawianie, na doraźne korzyści, na wyścig, a nie na rzetelną wiedzę, pracę i prawdziwą refleksję. Pokazuje też zagubienie lub osłabienie polskiej i warszawskiej inteligencji, która przeszła na poziom przeżycia ekonomicznego, na poziom dorobienia się i utrzymania na powierzchni. Młodzi ludzie , którzy nawet w tych czasach są wrażliwi i pełni chęci walki o ideały, próbują odnaleźć tamten czas w piosenkach i w filmach, w symbolach. Nie prowadzeni przez mądrego nauczyciela, wychowawcę, rodzica, gubią się i przechodzą na stronę nacjonalizmów i uproszczeń.
Gonimy więc, chwytając po drodze symbole, spłaszczając je i często zmieniając podstawowy ich sens.
_________________
BABA JAGA
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 724
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-02-27, 09:49   

Z uwagi na przypadający niedlugo dzień imienin Kazimierza mojego nieżyjącego już Ojca parę uwag.


Co rok jeździłem tramwajem po panią Jadwigę Tereszczenko, aby ułatwić Mamie Jana podróz na Saską Kępę na imieniny Kazimierza mojego Ojca. Mama Jana mówila, że ja jako opiekun w podróży osoby niewidomej nie muszę kasować biletu .(Pod koniec życia Mama Jana stracila wzrok).
Mama Jana zachowała przez cale życie zasady dobrego wychowania, optymizm, chęć udziału w uroczystościach u znajomych. Mój Ojciec i Mama Jana poznali się pod koniec wojny w pracy w Biurze Projektowym Kuhn mieszczącym się w Alejach Jerozolimskich (dom z Fotoplastikonem). Biuro prowadzilo rozbiórki zrujnowanych domów w Warszawie. Rozbiórka następowala ręcznie, bez cięzkich maszyn i dźwigów. Robotnik wchodzil z narażeniem życia na szczyt ściany, zaczepial linę i z dołu ludzie ciągnąc linę powodowali upadek ściany. Gruz wywozily konie. Mama Jana robiła rysunki domów i wykonywała też prace kreślarskie. Mój Ojciec jako inżynier budowlany kierował rozbiórkami i robił projekty nowych domów. Mimo tak długiej znajomości oboje mówili do siebie Pan i Pani okazując sobie wielki szacunek.
Mama Jana starannie dbała o ubiór mimo wielkich trudności z nabyciem ubrania.
Myślę, że w tych trudnych czasach utrzymywanie znajomości wśród kręgu osób o takich samych poglądach i zasadach ułatwiało im przetrwanie.
Zarówno Jan jak i ja byliśmy narażeni na indoktrynację socjalistyczną w szkole. Mojej Mamie powiedziano w Szkole Podstawowej na wywiadówce w mojej klasie drugiej, że ambicją Szkoly jest to, żeby pozostali w niej uczniowie dzieci szczerych komunistów. W trzeciej klasie rodzice przenieśli mnie do innej szkoly , nowootwartej Szkoly Podstawowej nr 15 , im. Mariana Buczka .(patron komunista, obecnie zmieniony).
W klasie drugiej jako delegat szkoly z koleżanką składaliśmy kwiaty pod Pomnikiem Żolnierzy Radzieckich na Rondzie Waszyngtona. Przyzwyczajony do odwiedzin grobów żolnierzy polskich pomodlilem się za tych radzieckich w domu, bo wiedzialem już jako ośmioletnie dziecko że tam przeżegnać się i uklęknąć nie mogę. Ale to był jakiś zamęt w głowie małego dziecka. Co innego mówiło się w szkole, co innego w domu.
To były trudne czasy i Mama Jana i moi Rodzice przeprowadzili nas przez czasy indoktrynacji.
W dodatku mówimy sobie z Janem na Pan okazując szacunek.
Co prawda Jan zapomniał swoją prośbę z mieszkania Pani Grażyny, żebyśmy mówili sobie po imieniu.
_________________
Jerzy_S
Ostatnio zmieniony przez Jerzy_S 2014-02-27, 09:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Baba Jaga 

Dołączyła: 21 Sty 2011
Posty: 709
Skąd: Warszawa, Ochota-Szczęśliwice.
Wysłany: 2014-02-27, 23:12   

Jurku, powiem tak - Twoje wspomnienie zasługuje również na spisanie go w jakiejś książce ! Uważam, że powinieneś spisywać lub zbierać Twoje wspomnienia, ponieważ są równie niezwykłe jak pana Jana Tereszczenki. Jak to dobrze, że są takie okazje, takie powody jak rozważania nad książką Jana Tereszczenki, które budzą wspomnienia również i w Tobie. Mało jest osób, którzy posiadają trzy czy cztery cechy naraz : wrażliwość na świat i ludzi, spostrzegawczość i pamięć oraz umiejętność i wolę spisywania swoich spostrzeżeń, wspomnień. Gdyby zebrać te wszystkie Twoje wspomnienia, okazałoby się, że powstała pokaźna książka pełna faktów i barwnych opisów spotkanych ludzi, otaczającej rzeczywistości w ciągłej przemianie. Zawsze rola Kronikarzy była kluczowa dla
kształtowania pamięci zbiorowej społeczeństw i do badania historii :-) ;-)
_________________
BABA JAGA
 
 
Jerzy_S 

Wiek: 68
Dołączył: 06 Kwi 2011
Posty: 724
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-02-28, 00:36   

W mojej pracy zawodowej mam dużo do czynienia z naprawami starych komputerów do obrabiarek. Niektórzy mówią ; Jurek przestań grzebać w tych starych urządzeniach, to już przeszłość.
Ale ktoś kto tytuluje mnie doktorem wiedząc, że jestem magistrem uważa, że tylko ja biorę na klatę naprawy urządzeń cyfrowych z roku około 1970.
To dochodzenie malymi kroczkami do poznania starego urządzenia, rozpoznanie idei zrealizowanej przez konstruktora 40 lat temu, daje mi dużo satysfakcji i wzbogaca mnie zawodowo.
Tak te ideje dają się odczytać z budowy urządzeń konstruowanych przy pomocy dawnych elementów.
Warto czasem pogrzebać w historii.
_________________
Jerzy_S
 
 
KulturKampf 

Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 194
Skąd: Warszawa-ul. Mochnackiego
Wysłany: 2014-02-28, 12:10   

Może i ja kiedyś - za około 30 lat ;-) - spiszę swoje wspomnienia :-) Choć trzeba do tego nie tyle czasu, co talentu. Bo te niektóre wspomnienia ostatnio spisywane (czasem nawet nie przez samego bohatera tych wynurzeń :oops: ) przez "znanych" ludzi są nie do zniesienia. Trudno to nazwać kronikarstwem, to jest zwykły szmelc. Niech żyją Kronikarze naszych czasów, prawdziwi Kronikarze. Mogą pisać o różnych sprawach, zawodowych, prywatnych, o miłości, o sztuce, o technice czy filozofii, fizyce, czy astronomii, byle prawdziwych, o prawdziwym życiu, a nie tworząc reklamę dla samych siebie, nie zająknąwszy się nawet jednym słowem, o tym, co ważne, co ma sens. Żal, że teraz jest tyle śmieci w księgarniach, żal, że zwycięża gust pospolity. Może jednak cenzura nie byłaby złym rozwiązaniem ? Podobno wprowadził ją nawet sam Stanisław Staszic ? Cenzura poziomu, cenzura jakości.

P.S. Dla mnie przykładem prawdziwego Kronikarza jest ktoś taki, jak Wojtek Jagielski - jego reportaże, książki, to przykład rzetelnej roboty mądrego człowieka, nie wydmuszki malującej wydmuszkę.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
stat4u
Kopiowanie tre?ci i zdj?? z portalu i forum bez zezwolenia zabronione